10 rzeczy o autorce „Frankensteina”, o których (najprawdopodobniej) nie miałeś pojęcia

w dziale Archiwum/TOP Książek by

221 lat temu urodziła się Mary Shelley. Pisarka, bez której powieści grozy nie byłyby takie jak dziś. Choć przeszła do kanonu literatury, była córką niezwykle wpływowych i wykształcony rodziców, jej życie nie było usłane różami. Z okazji wczorajszej rocznicy urodzin tej świetnej kobiety przedstawiamy 10 ciekawostek, o których pewnie nie mieliście pojęcia.

  1. Córka anarchisty i feministki

Kup książkę na Woblink.com

Rodzice Mary byli ludźmi hołdującymi śmiałym, jak na XVIII-wieczną rzeczywistość, ideom.

Jej ojciec William Godwin był angielskim publicystą, prezbiteriańskim pastorem i… anarchistą. Uważał, że nie ma nic gorszego niż akceptacja „przemocy państwa”.

Jej matka z kolei, Mary Wollstonecraft, była pisarką, nauczycielką oraz feministką.

Rodzice przyszłej pisarki horrorów poznali się w Londynie i po kilku dysputach intelektualnych zakochali się w sobie bez pamięci. Choć deklarowali pierwotnie swoją niechęć do instytucji małżeństwa, pobrali się z początkiem 1797 roku. Niestety Mary Wollstonecraft zmarła tuż po urodzinach swojej córki. Po jej śmierci Godwin napisał do swojego przyjaciela:

Jestem przekonany, że nie ma na świecie nikogo, kto mógłby się z nią równać. Wiem z doświadczenia, że oboje byliśmy ukształtowani, by dać sobie nawzajem szczęście. Nie spodziewam się, bym kiedykolwiek mógł być jeszcze szczęśliwy.

  1. Zdolna i zbuntowana nastolatka

Młoda Mary odziedziczyła po swoich rodzicach zarówno inteligencję, jak i rewolucyjny temperament. Nie tylko była ponadprzeciętnie oczytana, ale też z wypiekami na twarzy interesowała się wszelkimi nowinkami naukowymi, które starała się studiować najwnikliwiej, jak tylko to było możliwe.

Gdy miała 17 lat… uciekła ze swojego domu. Na stałe. Bez pamięci zakochała się (ze wzajemnością) w wybitnym poecie, Percym Shelleyu, i postanowiła z nim wieść swoje życie. Problemem było to, że związek wywołał skandal obyczajowy, gdyż… Percy był już wówczas nie tylko żonaty, ale też posiadał dwójkę córek (które dla swojej nastoletniej kochanki zostawił).

  1. Macierzyństwo pełne bólu.

Mary urodziła Percy’emu dwójkę synów. Niestety obaj bardzo szybko umarli. Ich pierwsze dziecko wkrótce po urodzeniu, drugi nie dożył nawet trzecich urodzin.

  1. Małżeństwo zbudowane na tragedii

Para romantyków nie mogła wziąć oficjalnie ślubu ze względu na ważne małżeństwo Percy’ego. Jak nie trudno się domyśleć, nie byli ulubieńcami ówczesnej opinii publicznej. Pod jej naciskiem wyprowadzili się Szwajcarii w 1816 r. Tam też angielski poeta dowiedział się o śmierci swojej żony, która zmarła w bardzo tragicznych okolicznościach (utopiła się). Młodzi kochankowie od razu wykorzystali tę okazję. Pobrali się tak szybko, jak tylko było to możliwe.

Nie było to jednak bynajmniej najważniejsze wydarzenie tamtego roku…

  1. Rok bez lata i narodziny „Frankensteina”.

Kup ebooka na Woblink.com

W tym samym czasie Mary poznała też Lorda George’a Byrona (angielskiego poetę, dramaturga i bohatera narodowego Grecji) oraz Johna Williama Polidoriego (angielskiego lekarza i pisarza). Był to naprawdę przedziwny rok… w którym lato nigdy nie nadeszło. Dosłownie.

Za stan ten odpowiadała buchająca trującym pyłem i ogniem góra po drugiej stronie świata. Wulkan Gunung Tambora mieszczący się na jednej z indonezyjskich wysp wybuchł dokładnie 10 kwietnia 1815 r. Nigdy, w czasach historycznych, nie odnotowano takiej eksplozji. Skutkiem tej erupcji doszło do szeregu anomalii klimatycznych na całej Ziemi, które pozbawiły Europę w 1816 najcieplejszej pory roku. Wpłynęło to katastrofalnie na ówczesne zbiory.

Właśnie w tym jak najbardziej niepokojącym czasie czołowi angielscy pisarze przebywający wówczas w Szwajcarii postanowili umilić sobie ten mroczny okres opowiadaniem (i spisywaniem) przerażających historii. Bez dwóch zdań najlepszą z nich była ta, której Mary Shelley nadała tytuł „Frankenstein albo: Współczesny Prometeusz”.

Właśnie ona zapewniła pisarce nieśmiertelną sławę.

  1. Frankenstein nigdy nie był potworem

To najgłupszy błąd, jaki popełniają ludzie, gdy mowa o dziele Mary Shelley. Frankenstein to nie jest imię potwora ożywionego z martwych części ciała innych ludzi, lecz nazwisko jego twórcy. W książce potwór nazywany był… po prostu „potworem Frankensteina”. 

  1. Potwór Frankensteina nie był takim, za jakiego uważają go Amerykanie

Howard Phillips Lovecraft, uważany za jednego z najlepszych amerykańskich pisarzy grozy, wyszedł załamany po obejrzeniu ekranizacji Frankensteina. Wiedział on, że masy zapamiętają niezwykłą historię nie z jej oryginalnego, literackiego pierwowzoru, ale z łatwiejszego w odbiorze filmu. A trzeba powiedzieć jasno: reżyser tego „dzieła”, choć przeszedł do historii kina, oszpecił powieść Mary Shelley i pozbawił ją głębi.

Po pierwsze, potwór w książce M. Shelley nie był bezrozumną (lub upośledzoną) istotą, ale bardzo inteligentnym człowiekiem, który nauczył się pisać, komunikował się ze swoim twórcą, a także skutecznie nim manipulował – z iście psychopatyczną precyzją.

Po drugie, słynna scena ożywienia potwora nie znalazła się w książce. Narratorem powieści jest dr Frankenstein, który nie chciał zdradzić światu tajemnicy ożywiania martwego ciała, by nikt nie powtórzył jego eksperymentu.

Czemu więc James Whale, reż. filmowego Frankensteina, przedstawił go w taki sposób?

Moim zdaniem było to efektem… plagiatu. James chciał być pewien, że wywoła uczucie strachu u swoich widzów, więc zamiast wysilić się , by stworzyć je od zera, postanowił splagiatować sceny z zupełnie innego filmu grozy. Dokładnie to z nakręconego 16 lat wcześniej niemieckiego „Golema” w reż. Henrika Galeena i Paula Wegenera. Gdy ogląda się oba filmy, podobieństwa dosłownie „rzucają się w oczy”. Golem był właśnie istotą bezrozumną, nieświadomą niczego, łącznie ze swoją siłą. Zapewne to sprawiło, że James Whale postanowił i takim uczynić potwora Frankensteina.

  1. Jak dr Frankenstein naprawdę ożywił swojego potwora?

Kup ebooka na Woblink.com

Jak już wcześniej wspomniałem, dokładnej odpowiedzi nie znamy. Możemy jednak spekulować, że uczynił to zarówno poprzez połączenie współczesnej mu nauki (z wykorzystaniem energii elektrycznej używanej wówczas m.in. do widowiskowego pobudzenia do ruchu uciętych żabich nóg), jak i… alchemii. Mary Shelley wyraźnie podkreśla, że doktor przed stworzeniem potwora studiował dzieła m.in. Korneliusza Agrypy, autora m.in. słynnej „Okultnej Filozofii” (pod takim tytułem ukazało się jej polskie tłumaczenie).

  1. Wegetarianka

Mary Shelley, jak wielu jej kolegów po piórze, odmawiali konsumpcji mięsa. Tak, autorka jednej z najsłynniejszych powieści grozy w historii była wegetarianką. Żeby było jeszcze ciekawiej, opisywany przez nią potwór również zaspokajał swój głód, spożywając pokarmy bezmięsne.

  1. Śmierć w samotności

W roku 1822 na wybrzeżu niedaleko Viareggio znaleziono ciała rozbitków, którzy utonęli w czasie sztormu. Wśród nich był Percy Shelley, miłość życia Mary. Jak już wspomniałem, synowie pisarki zmarli bardzo szybko. Choć sławna i rozpoznawalna, życie osobiste pisarki obfitowało w tragedie. W roku 1851, w Anglii, mając zaledwie 54 lata, odeszła z tego świata. Najprawdopodobniej zabił ją guz mózgu.

Mikołaj Kołyszko

Zdjęcie przedstawiającą Mikołaja Kołyszko. Fotografia jest pracą zbiorową studentów SKF (Darka Kuźmy, Kasi Giermańskiej, Izy Łukasik, Patrycji Popek oraz Małgorzaty Miłek)
Zdjęcie autora jest pracą zbiorową studentów SKF (Darka Kuźmy, Kasi Giermańskiej, Izy Łukasik, Patrycji Popek oraz Małgorzaty Miłek).

O autorze artykułu:

Red. nacz. portalu CzytajPL.pl. Były red. nacz. magazynu internetowego Masz Wybór.

Z wykształcenia: magister religioznawstwa.

Z zamiłowania: dziennikarz, pisarz.

Wyróżniony tytułem Dziennikarza Obywatelskiego 2013 Roku (kategoria „Recenzja”).

Autor książek: Groza jest święta, Tajemne Oblicze Świata, Tajemne Oblicze Świata II. Piekielny Szyfr i Wegetarianizm bez tajemnic.