„Wojna światów” – profetyczne dzieło Wellsa?

w dziale Archiwum/Co warto czytać?/To nas grzeje by

W Halloween 1938 roku w Stanach Zjednoczonych wybuchła panika. Słuchacze radiowej stacji CBS żywiołowo zareagowali na dochodzące z głośników dźwięki wojny i głos lektora ogłaszający inwazję Marsjan na Ziemię. Słynne słuchowisko „The Mercury Theatre on the Air” na podstawie „Wojny światów” Wellsa przeszło do historii jako jedna z najbardziej przekonujących i wiarygodnych radiowych adaptacji literatury. Nie byłoby jednak sukcesu bez dobrego materiału wyjściowego. Dodatkowo na pobudzenie słuchaczy mogło wpłynąć powszechne napięcie spowodowane realną możliwością wybuchu dużego światowego konfliktu. Niespełna rok później „Wojna światów” i słynna audycja nabrały zupełnie innego wymiaru.

Fenomen?

16 maja nakładem wydawnictwa Vesper ukazała się odświeżona wersja „Wojny światów” w nowym tłumaczeniu Lesława Halińskiego z ilustracjami Alvima Correi, którego grafiki znalazły się w pierwszym oficjalnym wydaniu książki. Co stoi za fenomenem tej ponadczasowej powieści, która czytana nawet teraz, po 120 latach od wydania nadal zachowuje swoją aktualność i nie trąci myszką?

Kup książkę na Woblink.com

Atmosfera

„Wojna światów” pierwotnie ukazywała się w odcinkach w gazecie „Pearson’s Magazine” w roku 1897. Oprócz tego publikowana była w „New York Evening Journal” i „Boston Post”. Pod koniec XIX wieku stałą praktyką było wydawanie powieści w częściach, każdy z publikowanych fragmentów musiał kończyć się w taki sposób, by przekonać czytelnika do sięgnięcia po kolejny. Sytuacja podobna do współczesnego sposobu tworzenia scenariuszy seriali. Dlatego powieści tak publikowane charakteryzuje bardzo duża liczba zwrotów akcji, punktów kulminacyjnych i zaskakujących rozwiązań, które miały przekonać czytelnika do kupienia następnego numeru czasopisma.

„Wojna światów” to jedna z pierwszych powieści science-fiction opisująca relacje człowieka z przybyszami z innych planet. Wells opisał w niej inwazję Marsjan na Ziemię. Wojna ludzi z obcymi przedstawiona została z perspektywy nieznanego z imienia pisarza, który mieszka w miasteczku Woking oddalonym o 50 kilometrów od największego wówczas miasta świata – Londynu. To właśnie w jego rodzinnej miejscowości rozbijają się podejrzane kapsuły z kosmosu, z których wychodzą dziwne istoty. Z wyglądu kosmici przypominają ośmiornice. Marsjanie za pomocą tajemniczych maszyn przypominających kilkunastometrowe pająki zaczynają atakować i zabijać ludzi. Ich wehikuły zaopatrzone w wielkie działa i macki pozwalają im dokonywać ogromnych zniszczeń i masowych egzekucji. Od pierwszego dnia na Ziemi kierują swoją ofensywę w stronę Londynu, a żołnierze bezskutecznie starają się ich zatrzymać. Mimo że udaje się zniszczyć jeden marsjański wehikuł, nie ma szans, by ludzie mogli skutecznie odeprzeć atak. Jednak po kilku tygodniach inwazja zostaje przerwana – kosmici nie są bowiem odporni na bakterie znajdujące się na naszej planecie. Nie zdążyło to jednak uchronić Londynu ani znajdujących się dookoła mniejszych miasteczek przed całkowitym zniszczeniem i wyludnieniem.

Wells prorokiem?

Z perspektywy czasu „Wojna światów” wydaje się być bardzo wizjonerska. Mowa tu rzecz jasna nie o tym, że Wells przewidział spotkania trzeciego stopnia, a o niezwykle celnych spostrzeżeniach dotyczących prowadzenia wojny, używanej w jej czasie broni oraz masowej eksterminacji ludności. W jego książce Marsjanie używają gazów, które potrafią w krótkim czasie doprowadzić do śmierci setek ludzi. Działa, z których korzystają podczas inwazji, mają długi zasięg i błyskawicznie niszczą wszystko, co spotykają na swojej drodze. W książce Marsjanie strzelają do ludzi wiązkami gorącej substansji, którą Wells dziś najprawdopodobniej nazwałby laserem. Kosmici żywią się ludzką krwią – nacierając na Londyn, zostawiają za sobą sterty trupów i zgliszcza. W obliczu takiej inwazji zacierają się także granice między ludźmi – biedni, bogaci, niedołężni czy niepełnosprawni mieszkańcy Londynu – wszyscy zmuszeni są do ucieczki. Emigrują z miasta w wielkich korowodach i zabierając ze sobą tylko najcenniejsze rzeczy, maszerują w stronę bezpiecznego schronienia. Sceny opisane przez Wellsa łudząco przypominają relacje tych, którzy w czasie okupacji uciekali z miast bombardowanych przez nazistów czy ostrzeliwanych przez żołnierzy Armii Czerwonej. W „Wojnie światów” ludzie stawiają opór Marsjanom na lądzie, w powietrzu oraz na morzu. Od momentu premiery książki nie trzeba było długo czekać, by taki model prowadzenia wojny stał się rzeczywistością. Łudzące podobieństwo rozwiązań fabularnych do tragicznych wydarzeń, które rozegrały się po ukazaniu książki – pierwszego wykorzystania broni chemicznej, Blitzkriegu czy Holokaustu – tylko potwierdzają błyskotliwość Wellsa.

Profesjonalizm

Na rzetelność i profesjonalizm Wellsa na pewno duży wpływ miało jego ścisłe wykształcenie. Autor „Wojny światów” uczył się u największych badaczy zajmujących się biologią i darwinizmem, dlatego w jego książce pojawiają się nie tylko rozbudowane opisy maszyn, ale też dywagacje na temat rozwoju człowieka i jego roli we wszechświecie. W powieści Marsjanie prześcigają nas ewolucyjnie o wiele lat, nie tylko pod względem technologicznym, ale również fizycznym. W obliczu zdziesiątkowania populacji Londynu pod koniec książki bohaterowie rozmyślają o potrzebie wychowania nowego człowieka, który będzie umiał stawić czoła Marsjanom albo dostosuje się do panujących na Ziemi nowych zasad, według których człowiek nie jest już najważniejszym stworzeniem na planecie. Wojna z Marsjanami wydaje się więc być symbolem, metaforą niebezpieczeństwa, które grozi ludziom w każdym momencie życia. Na końcu książki pojawiają się także przemyślenia głównego bohatera, który obawia się śmiertelnej broni nieznanego pochodzenia, której składu chemicznego ludzie nie są w stanie rozpoznać.

Wpływ na kulturę

„Wojna światów” miała i nadal ma ogromny wpływ na kulturę popularną na całym świecie. Na podstawie książki powstały filmy, gry planszowe, komiksy, a na terenie, na którym rozgrywa się akcja powieści można znaleźć pomniki Marsjan i tablice „upamiętniającące” miejsce i datę ich przybycia na Ziemię. Ze wszystkich adaptacji najgłośniejszym echem odbiło się jednak słuchowisko radiowe z 1938 roku przygotowane na podstawie powieści. Jego reżyserem, producentem i głównym aktorem był wybitny amerykański artysta Orson Welles, znany ze stworzenia i odegrania roli obywatela Kane’a w filmie pod tym samym tytułem. Audycja, którą stworzył wraz ze swoją grupą teatralną, była tak przekonująca, że doprowadziła do paniki tysiące ludzi. Słuchacze uwierzyli, że inwazja kosmitów na Ziemię to prawda. W 2005 roku po książkę Wellsa sięgnął trzykrotny laureat Oscara, Steven Spielberg. Amerykański reżyser uwspółcześnił historię, przenosząc fabułę w realia amerykańskie. W jego filmie oprócz sprawnego pozbywania się ludzi Marsjanie umieją także manipulować znajdującą się na Ziemi technologią. Mimo że film nie należy do najwybitniejszych dzieł Spielberga, to jednak trafnie obrazuje fakt, że powieść Wellsa jest uniwersalna i doskonale sprawdza się we współczesnych szatach.

Powieść ponadczasowa

Śmiało można powiedzieć, że „Wojna światów” to nie tylko jedna z najważniejszych powieści fantastycznych, ale też niezwykle cenna pozycja dla europejskiej literatury. Oprócz katastroficznego, profetycznego przedstawienia walki z wrogiem, którego nie da się pokonać Wells wspaniale opisał realia panujące w Wielkiej Brytanii na przełomie XIX i XX wieku. Mieszkańcy Londynu chodzący w melonikach, jeżdżący dorożkami, palący cygara i przemieszczający się po mieście spowitym fabrycznym smogiem nie są jeszcze świadomi, że nadchodzi zmierzch ery przemysłowej oraz światowej dominacji Imperium Brytyjskiego. Wells w „Wojnie światów” jako prekursor gatunku science-fiction udowodnił, że fantastyka nie jest wcale literaturą gorszego sortu. Nie powinien nikogo dziwić fakt, że jego książka znajduje się na wielu prestiżowych listach dzieł światowej literatury, z zestawieniem najważniejszych książek XX wieku według gazety „Le Monde” na czele.

O autorze

Miłośnik literatury pięknej uzależniony od koncertów i festiwali. Chciałby robić tysiąc rzeczy na raz, jednak na drodze do spełnienia stoi jego największy wróg – czas.

Rocznik 94. Redaktor Xięgarni.pl, All in University, kiedyś związany z Valkirią Network. Student Zarządzania Kulturą i Mediami UJ.

Najbardziej lubi poznawać, rozmawiać i przebywać z ludźmi, którzy go inspirują.

wróć na górę