10 okładek 2017 roku, które wpadają w oko

w dziale Archiwum/Co słychać?/To nas grzeje/TOP 10/TOP Blogerzy/TOP najlepszych... by

Początek roku to czas na podsumowania literackie. Wiele portali przedstawia subiektywne zestawienia najlepszych reportaży, książek zagranicznych i ojczystych, reportaży etc. Mówi się, że książek nie ocenia się po okładce. My zadajemy pytanie – dlaczego? Coraz więcej wydawców zwraca uwagę na oprawę wizualną swoich nowości, dzięki czemu oprócz ciekawe treści oferują małe dzieła sztuki. Autorki portalu niespodziegadki.pl przedstawiają swój wybór dziesięciu najciekawszych okładek książek wydanych w 2017 roku.

Raz w roku pozwalamy sobie oceniać książki po okładkach. Oto wyjątkowa dziesiątka, która szczególnie przykuła naszą uwagę:

Rebecca Solnit, „Mężczyźni objaśniają mi świat”
Karakter. Projekt okładki: Przemek Dębowski

Znajdź na Woblinku

Okładka, która nie wymaga objaśniania!

Christopher Hitchens, „Listy do młodego kontestatora”
Karakter. Projekt okładki: Przemek Dębowski

Znajdź na Woblinku

Red is not bad – zwłaszcza w tym wydaniu. W teorii tę okładkę mógłby w programie Paint zrobić pięciolatek: prostokąt, czerwone wypełnienie, prostokąt, białe wypełnienie. W praktyce wygląda to tak, że projektanci się głowią, kombinują, tu szlaczek, tam szlaczek, zawijasik, kolorek, portrecik po 17274 obróbkach – a potem przychodzi Dębowski, wstawia „zakaz wstępu” i czapka sama się zsuwa z głowy. Chapeau bas, Monsieur i niech żyje prostota!

Mario Vargas Llosa, „O czytaniu i pisaniu. Wybór eseistyki”
Wydawnictwo w Podwórku. Projekt okładki: Wydawnictwo w Podwórku

W zeszłym roku chwaliłyśmy okładki Śmieję się z bogami i O literaturze. Wykłady w Berkeley Cortazara, tym razem pochwalimy eseje Llosy. Wszystko się tu zgadza: odcień, obrazek i minimalistyczny styl, nawiązujący do poprzednich książek z serii. Poza tym mamy ogromną słabość do różu (o ile nie ląduje on na okładkach romansideł), a kto będzie się w tym kolorze prezentował lepiej niż noblista?

Frau Wolf, „Kobiecość to syf i kropka”
Wydwnictwo Krytyki Politycznej. Projekt okładki: Sara Czyż

Znajdź na Woblinku

Jest taki obraz, którego wystawienie na widok publiczny zawsze wywołuje skrajne emocje, na czele z oburzeniem i obrzydzeniem, choć dla połowy ludzkości to obraz zupełnie normalny i regularnie oglądany: krew miesiączkowa. Nasza krew to syf? Prawdziwy syf to robicie nam z życia, odbierając nam prawo do decydowania o sobie i kontrolując nas na każdym kroku. Krwista plama na okładce książki o ciemnych stronach bycia kobietą? Pomysł Sary Czyż oceniamy na 10/10!

Tibor Noé Kiss, „Incognito”
Książkowe Klimaty. Projekt okładki: Justyna Tarkowska | Mile Widziane

Znajdź na Woblinku

Jedna głowa, dwie twarze nałożone na plan miasta i połączone z sobą siatką ulic. Z ust do ust przepływa rzeka, twarze błyszczą na matowym planie miasta. Jeden z ciekawszych pomysłów na okładkę powieści dotyczącej problemów z tożsamością płciową. Do tego mocny różowy akcent i  jesteśmy kupione.

Petra Hůlová, „Macocha”
Afera. Projekt okładki: Kasia Michałkiewicz-Hansen

Znajdź na Woblinku

Jak już wspomniałyśmy, mamy słabość do różu – zwłaszcza jeśli ten pojawia się tam, gdzie nie powinien. Wszak Macocha to nie kiepskie romansidło, a powieść celująca w ambitnego i lubiącego literackie wyzwania czytelnika, prawda? I właśnie dlatego nam się podoba! Już tak mamy, że lubimy na przekór. Ale żeby nie było, że najnowsza publikacja Afery wylądowała w Top 10 tylko z powodu cukierkowego różu: spójrzcie na ten uroczy balkonik, na napis… żeby obejrzeć zdobienia po wewnętrznej stronie okładki, będziecie musieli udać się do księgarni, ale zapewniamy, że warto! I dla oprawy, i dla treści.

Lukas Bärfuss, „Koala”
Ossolineum. Projekt okładki: Przemek Dębowski

Nasza historia związana z tą okładką prezentuje się następująco: O, jaka ładna! Prosta, ale ładna. Ciekawe, kto zaprojektował… No tak, w sumie to było do przewidzenia. Może Przemek Dębowski wymiata, a może zwyczajnie mamy podobne gusta, ale fakt jest taki, że nie możemy oderwać oczu od nowej serii Ossolineum. Pokazujemy Koalę, ale na równi podobają nam się Zapiski z domu wariatów i Nalot na Halberstadt 8 kwietnia 1945. (Do oglądania i do macania, bo niewątpliwy atut stanowią wklęsłości i wypukłości!).

Richard T. Gray et al., „Franz Kafka Encyklopedia”
PIW. Projekt okładki: Frycz i Wicha

Wypatrzyłyśmy tę książkę na targach w Krakowie i gapiłyśmy się na nią dobre kilkanaście minut. Nic dziwnego, że wydawnictwo zdecydowało się umieścić ją również na torbach (ach, dlaczego sobie ich nie sprawiłyśmy!): jest absolutnie piękna. Przepuszczone przez rentgen owadzie sylwetki nawiązują zapewne do Przemiany Kafki, ale kojarzą się też z  oldschoolowymi rycinami w starych podręcznikach do biologii. Majstersztyk!

Szirin Ebadi, „Kiedy będziemy wolne”
Znak Horyzont. Projekt okładki: Magdalena Danaj/ porysunki.com

Znajdź na Woblinku

Moc tej okładki tkwi głównie w prostocie i monochromatyczności. Białe tło, tekst jakby pisany odręcznie, czarny rysunek. Trochę to klatka, trochę charakterystyczna dla niektórych kultur kobieca zasłona, a trochę całun. I mały zawadiacki ptaszek, który może i chciałby wzbić się w powietrze, ale z jakiegoś powodu tego nie robi. Dowód, że mniej znaczy więcej!

Agnieszka Kościańska, „Zobaczyć łosia. Historia polskiej edukacji seksualnej od pierwszej lekcji do internetu”
Czarne. Projekt okładki: Fajne Chłopaki

Kup na Woblinku

Prosta kreska, kilka ruchów ręką i oto oni: mężczyzna i kobieta. Są jednym ciałem, dosłownie, dwie głowy wyrastają z jednego korpusu. Twarze nachylone ku sobie, oczy przymknięte… Tak, to scena pocałunku! A przestrzeń między ich ustami do złudzenia przypomina, hehehe, rysunek, który każdy z nas widział wielokrotnie wyryty cyrklem na szkolnych  ławkach, nabazgrany sprejem na ścianach czy nakreślony w zeszycie przez złośliwego kolegę w gimnazjum. Przewrotny pomysł na okładkę książki o dziejach edukacji seksualnej w Polsce.

Tekst autorstwa Hanny Halagiery i Malwiny Szlachcic pochodzi ze strony niespodziegadki.pl


Książki są naszym ulubionym środkiem lokomocji. Te niepozorne, papierowe samolociki pozwalają nie tylko na podróże w czasie i przestrzeni, ale także na zaglądanie w głąb ludzkich umysłów i patrzenie na świat cudzymi oczami.

Nowe doświadczenia smakują najlepiej, gdy się je z kimś dzieli, a Niespodziegadki (nasze ładne miejsce w brzydkim świecie) są właśnie okazją, by się dzielić. Przystanąć na chwilę i pogadać. Kto wie, co z takich gadek wyniknie?

 

wróć na górę