Prawdziwa historia Necronomiconu

w dziale Archiwum/Jak zacząć... by

Kiedyś znajomy, słysząc o moich zainteresowaniach Lovecraftem i badaniach mitów Cthulhu, zapytał, czy czytałem „Necronomicon”. Roześmiałem się i zapytałem, o którą wersję mu konkretnie chodzi. Osobiście wiem o istnieniu dziewięciu, z czego część przeczytałem dość wnikliwie.

„Necronomicon” jest „niebezpieczną księgą magiczną” całkowicie wymyśloną przez H.P. Lovecrafta. Mówiąc jaśniej: nie istnieje, nigdy nie istniał. Lovecraft go po prostu wymyślił. Niemniej na całym świecie można zdobyć wiele ksiąg opatrzonych takim tytułem. Są to oczywiście falsyfikaty, ale, co ciekawe, część okultystów twierdzi, że „działają”.

Zainteresowani? Zapraszam do artykułu, w którym analizuję narodziny mitu „Necronomiconu” oraz jego zawrotną karierę.

I. Wstęp

„Necronomicon” – „bluźniercza” księga skupiająca w sobie najszkaradniejszą czarną magię. Zawarta w niej wiedza miała otwierać czytelnikowi oczy na przerażającą prawdę dotyczącą przeszłości i przyszłości Wszechświata. Zawiera inwokacje do pradawnych bogów, mity i rytuały, otwiera bramy do dziwnych form wszechświata, daje moc, ale zsyła też szaleństwo. O jej skuteczności i potędze przekonuje niemała grupa okultystów.

Jest to jedna z najbardziej znanych i poszukiwanych pozycji dotyczących magii. Powszechnie występuje w popkulturze. Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że… „Necronomicon” tak naprawdę nie istnieje. Został całkowicie zmyślony przez jednego z pisarzy fantastyki żyjącego na przełomie XIX i XX wieku, Howarda Phillipsa Lovecrafta. Sam autor przyznawał to w swojej korespondencji  wielokrotnie.

Mimo to cała rzesza fanów nie uwierzyła w zapewnienia pisarza. Pojawili się czytelnicy, którzy zaczęli wietrzyć spisek, twierdzili, że Lovecraft albo chce ukryć prawdę, obawiając się wpływu niebezpiecznej księgi na świat, albo stał się przekaźnikiem tajemnej wiedzy, nie będąc tego świadomym.

Nie trzeba było długo czekać, by na rynku zaczęły się pojawiać rzekomo pradawne dzieła wydane pod tytułem „Nerconomicon”. Fascynujące jest to, jaką popularne zyskało dzieło, napisane przez nieistniejącego autora, które samo nigdy naprawdę nie istniało.

Przyjrzymy się temu fenomenowi.

 

II. Narodziny mitu

„Necronomicon” stał się sławny dzięki Howardowi Phillipsowi Lovecraftowi (1890–1937). Po raz pierwszy pojawia się w jego twórczości w opowiadaniu „The Hound” z 1924 r. Później motyw „bluźnierczej księgi”, czy cytatów z tejże, przewija się wielokrotnie w jego twórczości. W 1927 roku Lovecraft napisał „naukowy” esej pt. „Historia Necronomiconu”, w którym dokładnie przedstawił dzieje księgi, od jej powstania po różne etapy translacji. To właśnie jej szczegółowa historia, opisy, dokładna biografia rzekomego autora i sugestywne nawiązywanie do niej w innych utworach sprawiły, że pisarz przekonał o jej istnieniu wielu ludzi.

Pikanterii całej sprawie dodał fakt, że „Historia Necronomiconu” została opublikowana dopiero rok po śmierci Lovecrafta. Wielu czytelników uwierzyło, że dopiero segregując jego notatki, można było w końcu znaleźć wyraziste tropy mogące pomóc w dotarciu do tego niebezpiecznego, bluźnierczego, ale i potężnego artefaktu. Tysiące fanów, wśród których byli też okultyści, rozpoczęło poszukiwania.

 

II a. Historia „Necronomiconu” według Lovecrafta1

Jego autorem miał być Abdul Alhazred, szalony poeta z Sany w Jemenie. Pierwotnie księga nazywała się „Al Azif”, co odnosiło się do dźwięku wydawanego przez nocne owady, uważane w owym czasie przez Arabów za wycie demonów. O dziwo, Lovecraft, mimo przeświadczenia o wyższości kultury anglosaskiej nad innymi, nie wyśmiewa tego wierzenia. Rzeczywiście uważa, że ten dźwięk może przypominać demoniczne odgłosy2.

Abdul Alhazred tworzył około roku 700, za panowania kalifów z dynastii Umajjadów. Wiele czasu poświęcił na swoje duchowe podróże. Pielgrzymował do ruin Babilonu, odkrywał podziemne tajemnice Memfis, a także poddał się dziesięcioletniemu odosobnieniu na pustyni Raba el Khaliyeh3. Wówczas miał znaleźć zapisy… starsze od ludzkości, z których to nauczył się czcić potężne bóstwa, takie jak Yog-Sothoth, Cthulhu czy innych Przedwiecznych.

Samą pustynię opiewają dziwne, cudowne bądź przerażające opowieści, wysnute przez tych, którzy ponoć się w nią zapuścili.

Szalony poeta utrzymywał też, że widział Irem, miasto kolumn, mimo że wówczas Arabowie twierdzili, że choć ono rzeczywiście istnieje, to to nie mogą go zobaczyć ludzkie oczy4.

Abdul Alhazred spisał księgę w 738 roku pod koniec swojego życia. Śmierć jednak nie przyszła do niego spokojnie. Ibn Khallikan, słynny arabski biograf, odnotował, że Alhazred został pożarty żywcem w Damaszku w roku 738. Biograf powołuje się na zeznania przerażonych tym wydarzeniem świadków, którzy twierdzili, że tego przeokrutnego aktu dokonał… niewidzialny potwór.

W 950 roku księga została potajemnie przetłumaczona przez Teodora z Filetu na grekę i to on nadał jej nazwę „Necronomicon”, co tłumaczy się jako „Księga Umarłego Prawa”. Jednak już sto lat później została uznana za przeklętą przez patriarchę Konstantynopola, Michała I Cerulariusza, który nakazał jej zniszczenie i spalenie wszelkich jej odpisów. Wcześniej o księdze dyskutowano relatywnie jawnie, acz rzadko, w kręgach filozoficznych. Po 1050 roku już tylko potajemnie.

Mimo to jeszcze w 1692 roku istniała co najmniej jedna grecka kopia, prawdopodobnie ostatnia, która została spalona wraz z prywatną biblioteką rodziny Pickmanów w czasie procesu czarownic w Salem5.

W 1228 roku Olaus Wormius przetłumaczył ją na łacinę. Dzięki temu istniała możliwość wydania jej drukiem. Pierwsze wydanie ukazało się prawdopodobnie już w XV wieku w Niemczech (można się tego domyślić, badając charakterystyczną niemiecką czcionkę gotycką), drugie w XVII wieku w Hiszpanii.

W 1232 roku papież Grzegorz IX umieścił księgę w Indeksie ksiąg zakazanych (Index Expurgatorius).

Istniało także tłumaczenie na język angielski, dokonane przez słynnego dra Johna Dee. Nie zostało ono jednak wydane drukiem (za życia Lovecrafta).

Istniejące egzemplarze znajdują się w następujących bibliotekach (są trzymane pod zamknięciem, a fakt ich istnienia utrzymywane jest obecnie w tajemnicy):

  • Muzeum Brytyjskie,
  • Biblioteka Narodowa Francji,
  • Biblioteka Widener Uniwersytetu Harvarda,
  • Uniwersytet Buenos Aires,
  • Biblioteka Uniwersytetu Miskatonic w Arkham.

Czytanie tej księgi jest powszechnie uważane za niebezpieczne. Lovecraft wspomina, że znacząca większość osób, które przeczytały i zrozumiały informacje w niej zawarte, doznała ostrego załamania psychicznego.

 

II b. Krytyczne efekty poszukiwań

W powyższym podrozdziale widać, że historia tego dzieła jest opisana dokładnie i wydaje się wiarygodna. Zanim przejdę do omawiania „odnalezionych” „Necronomiconów”, wskażę istotne krytyczne uwagi co do jego historii, zgłoszone przez co rzetelniejszych poszukiwaczy.

Ibn Khallazir rzeczywiście był słynnym biografem arabskim, jednakże opisywał jedynie osoby żyjące w jego czasach – nie napisał ani słowa o Abdulu Alhazredzie, który według Lovecrafta żył przecież pięć wieków wcześniej.

Zresztą samo imię Abdul wydaje się niewiarygodne. W powieściach brytyjskich imię to występuje niezwykle często, świadczy to jednak tylko o ignorancji brytyjskich autorów. Słowo „Abdul” oznacza bowiem „niewolnik”.

Olaus Wormius (duński fizyk i alchemik, zajmujący się m.in. fenomenem kamienia filozoficznego) nie mógł dokonać tłumaczenia w 1228 roku, gdyż żył w latach 1588–1648. Niektórzy sugerują, że może chodziło o innego Olausa Wormiusa… Jednak bardziej prawdopodobne jest to, że Lovecraft popełnił ten błąd, czytając „Krytyczne Uwagi o Pieśniach Osjana” Hugh Blaira. Jest tam fragment mówiący o duńskim historyku żyjącym w XIII wieku i Olausie Wormiusie. Prawdopodobnie Lovecraft mylnie przyjął, że chodzi o tę samą osobę.

Przed Lovecraftem nikt nie odnalazł żadnej wzmianki ani o „Necronomiconie”, ani o „Al Azif”. Dodatkowo sam Lovecraft przyznawał w listach do przyjaciół, że wymyślił zarówno postać Abdula Alhazreda, jak i  sam „Necronomicon”. Szalony Arab zrodził się w jego fantazji jeszcze w czasach dzieciństwa, przy lekturze „Baśni tysiąca i jednej nocy”.

 

II c. Poprawianie „błędów” Lovecrafta

Mimo powyższych faktów i tak znalazły się osoby, które bądź to nadal wierzyły w historię Lovecrafta, bądź udawały, że wierzą. Broniły Lovecrafta, twierdząc, że może popełnił on pewne błędy, jednak w większości jego informacje są prawdziwe.

I tak Phileus P. Sadovsky (trudno powiedzieć, czy to prawdziwe, czy zmyślone personalia)6 utrzymuje, że istniało dwóch Olausów z Wormacji (przy czym tłumaczowi „Necronomiconu” dodaje tytuł „starszy”). Twierdzi, że „Abdul Alhazred” to nie imię i nazwisko, lecz tytuł błędnie zapisany przez Lovecrafta7. Prawidłowo powinien on brzmieć Abd al-Hazard (lub Abd al-Zarada), czyli tłumacząc z arabskiego: „niewolnik wielkiego pożeracza” – co dodatkowo pasowałoby do sposobu nagłego zejścia poety z tego świata.

Sadovsky doszukuje się pierwotnej etymologii imion różnych bluźnierczych bóstw opisanych w świecie Howarda Phillipsa Lovecrafta, o których informować miał „Necronomicon”. Prawdopodobnie cały jego artykuł służy raczej uwiarygodnieniu tajemnej mitologii Lovecrafta na potrzeby popularyzacji gry fabularnej, aczkolwiek wielu ludzi uznało możliwe tłumaczenia etymologii imion Przedwiecznych za nieprzypadkowe.

Pikanterii tej sprawie dodaje plotka, według której Lovecraft pod koniec życia miał wierzyć w bluźniercze istoty opisane przez niego samego i śmiertelnie się ich bać8. W ich opisach widać wpływy różnych, często archaicznych religii, pojawiają się także autentycznie wyznawani dawni bogowie (celtycko-rzymski Nodens, filistyński Dagon, grecki Hypnos), co także dla części czytelników jest dowodem na realne istnienie wielkich Przedwiecznych.

Ci, którzy wierzą w mitologię Lovecrafta, dodatkowo powołują się na różne ciekawe odkrycia, które zostały dokonane po jego śmierci. I tak na przykład opisywane przez niego legendarne miasto Irem okazało się realnie istniejące. Archeolodzy prowadzący wykopaliska na terenie miasta Ebla w 1975 roku znaleźli około tysiąca glinianych tabliczek, na których pojawia się informacja o tym mieście. Dodatkowo w 1984 roku, gdy dokonano przeglądu zdjęć zrobionych przez wahadłowiec Challenger, zwrócono uwagę na kilka zasypanych miast w Zatoce Perskiej (miejsce to nazwano Atlantydą Piasków)9.

Poszukujący dowodów na realne istnienie „Necronomiconu” nawiązują także do niezwykle głośnego dźwięku „Bloop”, które zostało zarejestrowanego blisko podanej przez Lovecrafta lokalizacji zatopionego miasta R’lyeh, w którym miałby spoczywać Przedwieczny Cthulhu10.

 

III. Wielość „Necronomiconów”

Hasło „Necronomicon” stało się na tyle głośne, że znalazło swoje miejsce w„Encyklopedii religii PWN”.11 W XX wieku ukazało się kilka różniących się od siebie ksiąg magicznych pod tytułem „Necronomicon”. Wymienię i opiszę najważniejsze z nich:

  1. Al Azif, „The Necronomicon”, wyd. nakładem wydawnictwa Owlswick Press

Miał go odnaleźć L. Sprague de Camp (słynny biograf H.P. Lovecrafta) podczas swojej wyprawy do Indii i Środkowego Wschodu. Ponoć natknął się na tajemniczy manuskrypt zupełnie przypadkowo, w wiosce Duria (kurdyjska część północnego Iraku). Miał on być napisany w starożytnym językiem duriańskim, rozumianym jedynie przez kilku mieszkańców wioski. De Camp przeoczyłby go zupełnie, gdyby nie rozpoznał jednego słowa… „azif”. Wydana całość zawierała dokładne faksymile z obszernym wstępem, jednak szybko pojawili się eksperci podważający autentyczność tego dzieła. Uznali oni, że biograf Lovecrafta po prostu skopiował parę stron syryjskiego manuskryptu, pozmieniał końcówki i powpisywał wielokrotnie te same słowa we wszelakich konfiguracjach. Po paru latach de Camp przyznał się do oszustwa12.

  1. „Necronomicon”, wersja Simona, opublikowana w 1977 roku

Ta wersja robi chyba największe wrażenie. Pomieszana tu zostaje literacka mitologia Cthulhu z mitologią sumeryjską i goecją Aleistera Crowleya. Inaczej niż przy innych wydanych „Necronomiconach” autor nigdy nie przyznał się do tego, że dzieło jest żartem… A tak naprawdę nie do końca wiadomo, kto jest jej prawdziwym twórcą.

Księga miała zostać podarowana niejakiemu Simonowi przez jednego z wędrownych biskupów pod jednym warunkiem: oryginał nie może być nigdy sfotografowany czy skserowany. Dostęp do niego ma być uniemożliwiony. Jedynie redakcja Simona ma być ogólnie dostępna. Księga liczy dwanaście rozdziałów:

  1. „Testament szalonego Araba” – pamiętnik Abdula Alhazreda, w którym opowiada, jak doszło do tego, że zetknął się z Nieznanym.
  2. „O Zonei i ich właściwościach” – rozdział o tak zwanej drabinie świateł mającej siedem szczebli leżących nad ziemią. Adept musi je pokonywać. Każda ze sfer ma swoją liczbę, kolor, pieczęć i swojego strażnika oraz bóstwo. Ten rozdział mocno sugeruje, że mamy do czynienia z księgą magiczną, dodatkowo bardzo niebezpieczną. Adept ryzykuje opętanie, naraża się bóstwom, które mogą się zmaterializować i rozszarpać jego cielesną powłokę, „a duszę strącić w odmęty otchłani, gdzie dozna bezkresnych mąk”.
  3. i 4. „Księga Wejścia” i „Poruszanie Się” – opisy czarów i praktyk magicznych mogących otworzyć bramy.
  1. „Inwokacje Bram” – psalmy otwierające przejście przez bramy.
  2. i 7. „Zaczarowanie boga ognia” i „Zaczarowanie Strażnika” – zaklęcia umożliwiające spętanie odpowiednich istot, by służyły adeptowi. Niezbędne w wędrówce, aczkolwiek wielce niebezpieczne. Strażnik, mający strzec ciała badacza w trakcie wędrówki, będzie to robił dzięki zaklęciu. Jeśli jednak mag popełni błąd – zniszczy jego ciało i powróci na swoje miejsce.
  3. „Księga Maklu” – egzorcyzmy przeciw siedmiu naczelnym demonom, podarowane przez kapłanów Enkiego.
  4. „Tekst Magan” – streszczenie podstawowych eposów z „Enuma elisz”.
  5. „Księga Pięćdziesięciu Imion” – opis potęgi boga Marduka. W późniejszym wydaniu zostanie tu dodana księga czarów. Krzysztof Azarewicz w tej księdze widzi nawiązania do kabalistycznej tajemnej magii Abramelina13.
  6. „Tekst Urilia” – czyli Księga Robaka. Opisy wielkich Przedwiecznych (lovecraftowskich i sumeryjskich), zaklęcia i magiczne symbole. Znajduje się tu także „Hymn do Wielkich Przedwiecznych”.
  7. Druga część „Testamentu Szalonego Araba” – w nim autor godzi się z nadchodzącym nieuchronnym i przerażającym przeznaczeniem.

Wprawny znawca mitologii Cthulhu szybko zorientuje się, że ta wersja „Necronomiconu” opisuje system mityczny wykreowany w dużej mierze przez Augusta Derletha niż przez samego Lovecrafta. Pojawia się tu binarna opozycja sił dobra i zła, która u fatalisty z Providence nie występuje.

W sieci pojawiło się dzieło podważające (używając raz mocnych, raz bardzo słabych argumentów) autentyczność „Necronomiconu Simona” o tytule „Necronomicon and ancient Sumer: Debunking the Myth”.

Na krytykę nie zwracają jednak niektórzy okultyści, którzy twierdzą, że… opisane w księdze czary naprawdę działają. Zarzekają się nawet, że magia tej księgi jest tak potężna, iż powinno się bardzo uważać, stosując ją w praktyce, gdyż wielu przypłaciło to szaleństwem14.

Prawdopodobnie także ta wersja „Necronomiconu” znajduje się w Muzeum Okultyzmu najsłynniejszych świeckich egzorcystów, małżeństwa Warrenów (ich przeżycia inspirowały twórców głośnych filmowych horrorów z serii „Obecność”).

  1. „Liber Logaeth” – „Necronomicon” tłumaczony z enochiańskiego

Redaktorem tej wersji był George Hay, a oprócz niego do powstania niej przyczynili się: Colin Wilson, David Langford i mag Robert Turner. „Liber Logaeth” to jeden z traktatów dr. Johna Dee napisany w języku enochiańskim („anielskim”). Tekst ten Dee miał otrzymać od „Anioła z Zachodniego Okna”. Langford miał go rozszyfrować i wielce się zdumiał, gdy znalazł tam imiona Wielkich Przedwiecznych z prozy Lovecrafta.

Krytycy obeznani z wiedzą okultystyczną zorientowali się, że znajdują się tu fragmenty „Trzech ksiąg okultnej filozofii” Corneliusa Agrippy, „Goecji” Crowleya czy „Księgi istoty duszy” Alkindiego.

W końcu autorzy przyznali, że ich „odkrycie” było „żartem”, zaś sferę rytualną zmyślnie skonstruował na podstawie powyższych traktatów i opowiadań Lovecrafta mag Turner. Wielu magów potwierdza jednak skuteczność tej księgi… Także ten „Necronomicon” bardziej opisuje mitologię zmodyfikowaną przez Derletha niż oryginalny konstrukt Lovecrafta.

  1. „Necronomicon” Gregoriusa

Wydany w Niemczech. Jest to po prostu tłumaczenie „Necronomiconu Simona”, do którego dodano średniowieczny „Mniejszy Klucz Salomona”.

  1. „Necronomicon” Quine’a

Czasem można znaleźć napomknienia o nim, tłumaczony miał być przez Antoniusa Quine’a, jednakże ta wersja prawdopodobnie nie istnieje.

  1. „Necronomicon” Ripela

Ta wersja jest o tyle ciekawa, że została zredagowana przez Franka G. Ripela, naczelnego Zakonu Mistycznej Róży. Wydana w języku włoskim i hiszpańskim. Redaktor posuwa się tu do twierdzenia, że… Abdul Alhazred dokonał plagiatu, gdyż dzieło to istnieje już od czterech tysięcy lat.

De facto jest to połączenie wersji enochiańskiej „Necronomiconu”, do którego Ripel dodaje różne dziwne informacje np. o Naryx (wszechświecie, który istniał, zanim Azatoth eksplodował); dodał też pewne dziwne informacje o współczesnych zakonach okultystycznych (według tej wersji istniały cztery tysiące lat temu…).

  1. „Necronomicon” Azarewicza

Polacy również mają swój wkład w wydawanie „Necronomiconu”. Krzysztof Azarewicz, znany okultysta, nakładem wydawnictwa FOX opublikował ciekawą kompilację „Necronomiconu Simona”, enochiańskiego i jeszcze kilku innych pomysłów, także swojego autorstwa. Odnosi się on już nie tylko do mitów wymyślonych przez Lovecrafta, ale też do całego dziedzictwa jego naśladowców.

  1. Magia Chaosu a „Necronomicon”

Ten nowoczesny nurt magiczny dowodzi, że można korzystać z potężnej mocy „Necronomiconu”… nawet jeśli on realnie nie istnieje. Sama wiara w niego ma dostateczną moc, by mógł skutecznie działać jako księga magiczna. Kenneth Grant dowodzi, że skoro „Necronomicon” tak zawładnął wyobraźnią wielu ludzi, to istnieje w astralnej „Kronice Akaszy”. Podłączając się do niej, każdy ma prawo napisać swój własny „Necronomicon”, który będzie skutecznie działał.

8 a. „Pseudonomicon”

Napisany przez Phila Hine’a, chaosytę i badacza mitów. Opisuje w nim, jak za pomocą podstawowych technik charakterystycznych dla magii chaosu doświadczyć Przedwiecznych. Księga ta jest o tyle oryginalniejsza od innych wersji, że traktuje Przedwiecznych nie jako przeciwieństwo natury, ale jako jej integralną część15. Stąd można tu znaleźć wpływy szamanizmu. To pomysł zdecydowanie bliższy Lovecraftowi, gdyż w jego utworach Przedwieczni są czczeni głównie przez ludy prymitywne i zdegenerowane persony, dla których magia rytualna mogłaby być zbyt skomplikowana. Zresztą w większości opowiadań samotnika z Providence16 odnosimy wrażenie, że czczący Przedwiecznych to raczej uczestnicy niesamowicie podobnych, porozrzucanych po całym świecie kultów ekstatycznych, zaś ich rytuały przywodzą na myśl krwawe obrzędy szamańskie, bardziej przypominające oddawanie czci nieokrzesanemu numinosum Rudolfa Otto niż zdogmatyzowane rytuały goeckie, charakterystyczne dla nowożytnej magii europejskiej. Krótka, acz bardzo ciekawa pozycja.

IV. Podsumowanie

Fenomen „Necronomiconu” jest zaskakujący. Wymyślona księga tak rozbudziła wyobraźnię milionów, że nie tylko w nią uwierzyli, nie tylko jej wytrwale poszukiwali, ale także gdy tylko natrafili na coś, co mogło nią być (choćby pachniało falsyfikatem na mile), przysięgali o jej skuteczności.

Co by na to powiedział Howard Phillips Lovecraft? Sądzę, że zachichotałby i pokazał, rozbawiony, swoje pierwsze opowiadanie, które napisał w wieku sześciu lat, o tytule „Mała szklana butelka”. Opowiada tam o liście dryfującym w flaszce po rumie, znalezionym przez kapitana pewnej łodzi. Była w nim podana lokalizacja skarbu. Gdy kapitan dotarł do miejsca opisanego w liście, rzeczywiście coś tam odkrył – nieduże żelazne pudło. Niestety po jego otwarciu zamiast skarbu znalazł liścik, w którym nadawca wyśmiewał naiwność poszukiwacza. Dowcipniś był jednak na tyle uczciwy, by zostawić sumę mogącą pokryć koszty poszukiwań.

Tym skarbem jest chyba właśnie „Necronomicon”, którego nie ma. Jego poszukiwania na tyle rozszerzają badaczowi horyzonty, że nie narzeka na to, że samotnik z Providence tak okrutnie z niego zakpił.

Mikołaj Kołyszko

 

Zdjęcie przedstawiającą Mikołaja Kołyszko. Fotografia jest pracą zbiorową studentów SKF (Darka Kuźmy, Kasi Giermańskiej, Izy Łukasik, Patrycji Popek oraz Małgorzaty Miłek)
Zdjęcie autora jest pracą zbiorową studentów SKF (Darka Kuźmy, Kasi Giermańskiej, Izy Łukasik, Patrycji Popek oraz Małgorzaty Miłek).

O autorze

Red. nacz. portalu CzytajPL.pl. Były red. nacz. magazynu internetowego Masz Wybór.

Z wykształcenia: magister religioznawstwa.

Z zamiłowania: dziennikarz, pisarz.

Wyróżniony tytułem Dziennikarza Obywatelskiego 2013 Roku (kategoria „Recenzja”).

Autor książek: Groza jest święta, Tajemne Oblicze Świata, Tajemne Oblicze Świata II. Piekielny Szyfr i Wegetarianizm bez tajemnic.

 

Przypisy:

1 //www.necfiles.org/nechisto.htm z dn. 22 II 2009 r.

2 W jednym ze swoich listów pisze:

Dostrzec można, że w 5 wersie 91 Psalmu znajdują się słowa „the terror by night” (nocny terror), które w staroangielskim brzmiałyby „the bugge by night” [nocne pluskwy; angielskie „bug” oznacza „pluskwę” – przyp. autora]. W zasiedlonych w pierwszej kolejności częściach Ameryki Północnej, każdy uciążliwy nocny insekt nadal nazywany jest pluskwą („bug”), stąd termin „bugbear” [postrach – przyp. autora], używany dla określenia tego, który niesie ze sobą terror. Belzebub [od hebrajskiego „baal” – pan i „zebub” lub „zevuv” – mucha. Filistyński bóg z Ekronu, u faryzeuszy zyska rangę „księcia demonów”, przez Chrystusa słusznie powiązany z Szatanem, bo zgodnie z regułami gematrii* : „baal-zebub” ( = 119 ) + „tzefa” ( = 240 ), czyli „wąż, żmija, gad”, daje w sumie 359, a liczba 359 to zewnętrzna wartość hebrajskiego „sathan” ( = 359 ), tzn. „przeciwnik, przeszkadzający, oskarżyciel” – przyp. autora], albo Władca Much był nazwą nadawaną diabłu na Wschodzie [zauważalne podobieństwo do sumeryjskiego demona Pazuzu, o którym jeszcze wspomnę przy omawianiu „Simon’s Necronomicon” – przyp. autora], a nocne odgłosy, nazywane przez Arabów „azif” według wierzeń są wyciem demonów. z: //www.magia.gildia.pl/artykuly/kontrkultura/necronomicon/necro_alazif z dn. 22 II 2009 r.

3 //www.eldritchdark.com/writings/correspondence/115/from-h.-p.-lovecraft-to-clark-ashton-smith-(1927-11-27) z dn. 22 II 2009 r.

4 Taki zapis pojawił się w dziewiątym wydaniu Encyclopaedia Britannica. Podaję za: //en.wikipedia.org/wiki/The_Nameless_City z dn. 22 II 2009 r.

5 //www.eldritchdark.com/writings/correspondence/115/from-h.-p.-lovecraft-to-clark-ashton-smith-(1927-11-27). z dn. 22 II 2009 r. Choć istniały pogłoski, że jedna z kopii przechowywana w rodzinie Pickmanów jeszcze do 1926 roku, czyli do czasu, gdy w tajemniczych okolicznościach zaginął ostatni z rodu, makabryczny malarz realistyczny.

6 Phileus P. Sadovsky, In rerum supernatura, [w:] Sadny Peterson, Lynn Willis Zew Cthulhu. Gra fabularna osadzona w światach H.P.Lovecrafta, , s. 108-113.

7 Zwraca też uwagę, że takie błędy były powszechne przy tłumaczeniu dzieł z arabskiego na grekę i łacinę, podając jako przykład Ibn Rushda, który w świecie zachodnim znany jest jako Averroes.

8 Był osobą niezwykle znerwicowaną, jego rodzice zmarli pogrążeni w obłędzie, cechował się psychotyczną ksenofobią, a dokładnie studiując jego biografie i dzieła, można stwierdzić ukrytą, acz silną mizoginię.

9 //www.magia.gildia.pl/artykuly/kontrkultura/necronomicon/necro_historia z dn. 22 II 2009 r.

10 //archives.cnn.com/2002/TECH/science/06/13/bloop/ z dn. 22 II 2009 r.

//en.wikipedia.org/wiki/Bloop z dn. 22 II 2009 r. 11.

11 Religia. Encyklopedia PWN., wyd. naukowe PWN S.A., Warszawa 2003. Opis tego hasła niestety zawiera błędy.

12 El Hazzared, Necronomicon, czyli Księga Umarłego Prawa, Wrocław 2000, s. 13.

13 Ibidem, s. 14.

14 //www.magia.gildia.pl/artykuly/kontrkultura/necronomicon/necro_simonomicon z dn. 22 II 2009 r.

15 Powołując się głównie na opowiadanie Howarda Phillipsa Lovecrafta „Koszmar w Dunwich”.

16 Tytuł odnoszony do Howarda Phillipsa Lovecrafta.

 

Bibliografia:

  1. El Hazzared, Necronomicon, czyli Księga Umarłego Prawa, Wydawnictwo FOX, Wrocław 2007.
  2. Phil Hine, Pseudonomicon, wyd. Okultura, Warszawa 2006.
  3. Michel Houellebecq, P. Lovecraft: Przeciw światu, przeciw życiu, wyd. Fortuna i Fatum, Warszawa 2007.
  4. P. Lovecraft, Nadnaturalny horror w literaturze, wyd. Scutum, Warszawa 2000.
  5. P. Lovecraft, Opowieść o makabrze i koszmarze, wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2007.
  6. Sandy Peterson, Lynn Willis, Zew Cthulhu. Gra fabularna osadzona w światach H.P.Lovecrafta, wyd. Mag, Warszawa 1998.
  7. Encyklopedia PWN., wyd. naukowe PWN S.A., Warszawa 2003.
  8. //www.beyondweird.com/BlackMagic/necronomican/necro.htm z dn. 22 II 2009 r.
  9. //www.eldritchdark.com/writings/correspondence/115/from-h.-p.-lovecraft-to-clark-ashton-smith-(1927-11-27) z dn. 22 II 2009 r.
  10. //www.lovecraft.ru/texts/necro/simon_eng/index.html z dn. 22 II 2009 r.
  11. //www.magia.gildia.pl/artykuly/kontrkultura/necronomicon z dn. 22 II 2009 r.
  12. //www.necfiles.org/nechisto.htm z dn. 22 II 2009 r.
  13. org z dn. 22 II 2009 r.