Woblink Travel: Literacki przewodnik po Afryce cz. I

w dziale Archiwum/Woblink Travel by

Kolebka ludzkości, Afryka, ma bogate i wielowiekowe dziedzictwo literackie. W Polsce jest ono w dużej mierze nieznane. W tym tygodniu spróbujemy to zmienić, zabierając Was na kontynent, z którego wszyscy pochodzimy. Dziś skupimy się na autorach, którzy będąc rdzennymi mieszkańcami Subsaharyjskiej Afryki, podbili w ostatnich latach polskie księgarnie. Nie było ich wielu, ale każdy z nich jest niezwykły.

Słowem wstępu

autor: Thursby16
źródło: Wikipedia.org
licencja: CC BY 4.0

Literatura afrykańska, rozumiana jako literatura tworzona na kontynencie afrykańskim przez jego mieszkańców, jest niemal tak stara jak język pisany. Najstarsze zabytki protopisma na tym kontynencie datuje się na 3200 r. p.n.e., a pierwsze zapisane zdanie w piśmie hieroglificznym na 2800 r. p.n.e. To właśnie na kontynencie afrykańskim, gdy większa część świata w ogóle nie zdawała sobie sprawy z istnienia tak egzotycznego wynalazku jak pismo, powstały nie tylko pisma urzędowe, pisma sakralne, ale jedne z pierwszych dzieł tworzonych dla rozrywki.

Być może wielu z Was zdziwiło, że w taki sposób uściślam pojęcie literatury afrykańskiej, ale nie jest to bezpodstawne. Z jakiegoś powodu istnieją badacze, którzy za literaturę afrykańską nie uznają literatury egipskiej, literatury tworzonej na kontynencie afrykańskim w obszarze obecnie należącym do kultury arabskiej (nawet jeśli tworzyli ją mieszkańcy Afryki), pisanej w języku afrikaans (!) oraz, co jeszcze bardziej kuriozalne, nie zaliczają do niej niezwykłego dorobku literackiego kultury etiopskiej. Być może jestem niesprawiedliwy, w tym, co teraz napiszę, ale przygotowując ten artykuł miałem nieodparte wrażenie, że za każdym razem, gdy jakaś część literatury pochodzącej z Afryki bezdyskusyjnie przewyższała to, co w tym samym czasie prezentowała literatura europejska (jeśli w ogóle mówimy o czasach, gdy ta ostatnia posiadała pismo), znajdywali się badacze, którzy czuli potrzebę zaliczania afrykańskiego dorobku do literatury innego kontynentu lub kręgu cywilizacyjnego. Najzabawniej wyglądają próby zawężenia literatury afrykańskiej do literatury tzw., cytuję, „Czarnej Afryki”, do której jednak nie zalicza się mieszkańców współczesnego Sudanu (będącego na terytorium starożytnego państwa Kusz) – a ciężko znaleźć ludzi o ciemniejszym kolorze skóry…


Po lewej sudańska modelka Nyakim Gatwech, nazywana ze względu na swój kolor skóry „Królową ciemności”.

Takich paradoksów jest znacznie więcej i nie planuję dłużej się w nie zagłębiać. Mówiąc o literaturze afrykańskiej, mam na myśli literaturę tworzoną na kontynencie afrykańskim przez mieszkańców Afryki (niezależnie od ich koloru skóry).

Choć literatura afrykańska jest niezwykle bogata, nie jest szczególnie popularna w Europie (a tym bardziej w Polsce). Świadczy o tym fakt, że zaledwie czterech pisarzy z tego kontynentu zostało uhonorowanych Literacką Nagrodą Nobla:

  • Nigeryjczyk Wole Soyinka
  • Egipcjanin Nadżib Mahfuz
  • Południowoafrykanka Nadine Gordimer
  • Południowoafrykańczyk John Maxwell Coetzee

Przy czym przetłumaczonych na język polski książek Wole Soyinki nawet nie szukajcie w księgarniach. Pozostają antykwariaty.

Literatura Subsaharyjska Afrykańska – rdzenni Afrykanie

Jednym z paradoksów polskiej fascynacji Afryką jest to, że chętnie wydaje się u nas książki o Afryce, ale rzadko pisane przez samych Afrykanów. Jeśli zaś mowa o czarnoskórych afrykańskich pisarzach, to znajdziecie ich w księgarniach mniej niż palców u swojej prawej ręki. Nawet jeśli jesteście stolarzem, który miał wypadek w tartaku. Ale za to na każdą ich książkę warto zwrócić uwagę.

Chigozie Obioma „Rybacy”

Znajdź na Woblink.com

Chigozie Obioma (ur. 1986) jest nigeryjskim pisarzem, który swoim debiutem podbił świat. Przetłumaczona na 22 języki powieść „Rybacy” zdobyła łącznie 6 prestiżowych nagród literackich, zaś w 11 konkursach znalazła się w ścisłym finale (m.in. w Bookerze).

„Rybacy” to z jednej strony opowieść obyczajowa o braciach dorastających w niespokojnej Nigerii, których dzieciństwo (co może być zaskakujące dla niektórych) wcale nie różni się znacznie od tego, które pamiętamy z polskich lat 90. Chłopcy rozkochani są w grze Mortal Kombat, którą jednak nie mogą od dłuższego czasu się cieszyć, bo ojciec schował konsolę (kto z nas tego nie przeżył?), oglądają Kangurka Skippy w telewizji, grają w piłkę nożną na wszystkich boiskach, na których nie mają jeszcze dość przechlapane u bliżej mieszkających chłopaków, i co jakiś czas wdają się w bójkę, często w obronie kogoś z rodzeństwa albo bezpośrednio z kimś ze swojego rodzeństwa. A kiedy odkrywają przyjemność z łowienia ryb, często wyprawiają się nad rzekę, snując naiwne marzenia o pieniądzach, które zarobią na wyławianych okazach.

Ich sytuacja różni się od tej, którą pamiętamy z naszego dzieciństwa jedynie w takich momentach, jak wybuchy krwawych zamieszek politycznych w ich rodzinnej Akurze. Albo gdy nad pobliską rzeką zostają znalezione zmasakrowane zwłoki kobiety i sama rzeka zostaje przez mieszkańców uznana za miejsce niebezpieczne. Albo gdy szalony włóczęga rzuca na jednego z ich braci klątwę, co spowoduje całą serię tragicznych wydarzeń.

„Rybacy” zarówno wzruszają, jak i szokują oraz przerażają. Pokazują świat tak podobny do tego, który znamy, a jednoczeście diametralnie różny naszego.

Z niecierpliwością czekam na drugą powieść Chigozie Obiomy pt. „Sokół”, którą obecnie tworzy.

Alain Mabanckou – Afryka szalona

Znajdź na Woblinku

Alain Mabanckou jest urodzonym w Republice Kongo dziennikarzem, poetą i obecnie najbardziej znanym afrykańskim francuskojęzycznym pisarzem. Od lat w Polsce wydaje go i promuje wydawnictwo Karakter.

Powiedzieć, że Alain Mabanckou pisze książki oryginalne, to nic nie powiedzieć. Dość rzec, że np. bohater książki „African Psycho” jest przeciętnym, mieszkającym samotnie chłopakiem, którego największym marzeniem jest… zostać prawdziwym zbrodniarzem, jak jego wielki idol, Angoualima. Historia przemian politycznych w Kongo zostaje w „Papryczce” opowiedziana z punktu widzenia wychowanego w sierocińcu chłopca o imieniu Tokumisa Nzambe po Mose yamoyindo abotami namboka ya Bakoko, który po opuszczeniu domu dziecka trafia pod opiekę kobiety o imieniu Mama Fiat 500. Właścicielki burdelu.

Alain Mabanckou potrafi pisać fascynujące historie, nawet gdy nie troszczy się o takie detale jak wielkie litery, interpunkcja czy składnia (co udowodnił w „Kielonku” czy „Zwierzeniach Jeżozwierza”).

Prawie każda książka autorstwa Alaina Mabanckou jest ironiczna, zroszona jest humorem tak czarnym jak skóra jego autora i pełna szalonych pomysłów.

Yaa Gyasi „Droga do domu”

Znajdź na Woblink.com

Wydany w zeszłym roku debiut Yaa Gyasi jest książką afrykańską jedynie połowicznie – zarówno jeśli chodzi o fabułę, jak i postać autorki. Yaa Gyasi urodziła się w Ghanie, ale w wieku 2 lat emigrowała wraz z rodzicami do USA. W 2009 roku postanowiła odwiedzić i de facto poznać swoją ojczyznę. Podróż tak ją poruszyła, że w efekcie powstała epicka opowieść rozciągnięta na siedem pokoleń i dwa kontynenty.

Kiedy po 6 latach ukończyła prace nad nią i rozesłała ją do wydawców, efekt był porażający. Oficyny rozpętały prawdziwą walkę o jej wydanie. Ostatecznie Dom Wydawniczy Alfred A. Knopf odniósł sukces, kupując prawa do książki za siedmiocyfrową sumę. Yaa Gyasi z dnia na dzień stała się milionerką.

Forma powieści jest nietypowa. Książkę otwierają dwa rozdziały opowiadające historie dwóch nieznających się wzajemnie sióstr, z których jedna zostaje zakupiona jako żona białego brytyjskiego oficera, czerpiąc z tego wszelkie należne jej korzyści, a druga zostaje pojmana, sprzedana w niewolę i wysłana do Nowego Świata. Kolejne rozdziały opowiadają historie potomstwa obu sióstr – zarówno życie na przestrzeni dziejów z perspektywy mieszkańców Złotego Wybrzeża, jak i pełne okrucieństwa i niebezpieczeństw życie w USA.

Książka została nagrodzona w 2016 roku przez National Book Foundation’s w kategorii jednej z 5 najlepszych powieści wydanych przed 35 rokiem życica, przez National Book Critics Circle’s John Leonard Award i PEN/Hemingway Award za najlepszy debiut literacki oraz przez American Book Award za wkład wniesiony do budowania różnorodności w literaturze.

Choć liczy aż 412 stron, większość recenzentów powtarza jak refren jedną opinię: książka jest za krótka. Ten niedosyt chyba najlepiej oddaje, jak mocno powieść wciąga do przedstawionego świata.

Mikołaj Kołyszko

O autorze:

Zdjęcie przedstawiającą Mikołaja Kołyszko. Fotografia jest pracą zbiorową studentów SKF (Darka Kuźmy, Kasi Giermańskiej, Izy Łukasik, Patrycji Popek oraz Małgorzaty Miłek)

Brand manager Woblink.com i red. nacz. portalu CzytajPL.pl. Były red. nacz. magazynu internetowego Masz Wybór.

Z wykształcenia: magister religioznawstwa.

Z zamiłowania: dziennikarz obywatelski, pisarz.

Wyróżniony tytułem Dziennikarza Obywatelskiego 2013 Roku (kategoria „Recenzja”).

Autor książek: Groza jest święta, Tajemne Oblicze Świata, Tajemne Oblicze Świata II. Piekielny Szyfr i Wegetarianizm bez tajemnic.

Zdjęcie autora jest pracą zbiorową studentów SKF (Darka Kuźmy, Kasi Giermańskiej, Izy Łukasik, Patrycji Popek oraz Małgorzaty Miłek).

wróć na górę