<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss"
	xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#"
	>

<channel>
	<title>Anna Szatan, Autor w serwisie Czytaj PL</title>
	<atom:link href="https://czytajpl.pl/author/anna-szatan/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://czytajpl.pl/author/anna-szatan/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Tue, 16 Oct 2018 11:19:26 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.2.8</generator>

<image>
	<url>https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2019/09/logo-150x150.png</url>
	<title>Anna Szatan, Autor w serwisie Czytaj PL</title>
	<link>https://czytajpl.pl/author/anna-szatan/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">116835919</site>	<item>
		<title>Nie wszystko musi być identyczne, czyli „Mindhunter”: książka vs serial</title>
		<link>https://czytajpl.pl/2017/11/29/nie-wszystko-musi-byc-identyczne-czyli-mindhunter-ksiazka-vs-serial/</link>
					<comments>https://czytajpl.pl/2017/11/29/nie-wszystko-musi-byc-identyczne-czyli-mindhunter-ksiazka-vs-serial/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Szatan]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 Nov 2017 12:20:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Co słychać?]]></category>
		<category><![CDATA[Książka czy film]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://czytajpl.pl/?p=6109</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dawno nie zdarzyło mi się, żeby zarówno książka, jak i serial na jej podstawie były niemal tak samo dobre. Wynika to w dużej mierze z tego, że adaptacja czy ekranizacja nie zawsze muszą być wierne oryginałowi. Niestety często bywa tak, że twórcy wersji wizualnej dzieła pisanego próbują oddać wszystko w skali 1:1. A tak się&#8230;</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://czytajpl.pl/2017/11/29/nie-wszystko-musi-byc-identyczne-czyli-mindhunter-ksiazka-vs-serial/">Nie wszystko musi być identyczne, czyli „Mindhunter”: książka vs serial</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://czytajpl.pl">Czytaj PL</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h5>Dawno nie zdarzyło mi się, żeby zarówno książka, jak i serial na jej podstawie były niemal tak samo dobre. Wynika to w dużej mierze z tego, że adaptacja czy ekranizacja nie zawsze muszą być wierne oryginałowi. Niestety często bywa tak, że twórcy wersji wizualnej dzieła pisanego próbują oddać wszystko w skali 1:1. A tak się zwyczajnie nie da. Co więcej – takie założenie zazwyczaj bywa bardzo szkodliwe. Czasem lepiej jest po prostu odpuścić wierność oryginałowi. Idąc tą drogą, udaje się stworzyć z jednej strony coś nowego, zaś z drugiej nadal jednak opartego na książce. Tak się stało w przypadku serialu „Mindhunter” opartego na powieści Johna Douglasa.</h5>
<p><span id="more-6109"></span></p>
<p>John Douglas to według tego, co mówi Wikipedia, jeden z pierwszych na świecie profilerów kryminalnych. Pracował dla FBI i w dużej mierze odpowiedzialny jest za stworzenie pojęcia „seryjny morderca”. Dzięki badaniom prowadzonym w Jednostce Nauk Behawioralnych działającej w Quantico opracował szereg bardzo charakterystycznych cech, którymi mogą odznaczać się seryjni mordercy. Douglasowi udało się to zrobić dzięki wywiadom z więźniami, które prowadził w ramach BSU (Behavioral Science Unit). Te badania behawioralne, sposób ich prowadzenia oraz poniekąd także życie Douglasa zostały w końcu spisane. Książka „Mindunter. Tajemnice elitarnej jednostki FBI”, której autorami są zarówno sam John Douglas, jak również Mark Olshaker, może nie jest dziełem wybitnym pod względem literackim, natomiast z całą pewnością można powiedzieć, że jest to pozycja bardzo ciekawa poznawczo.</p>
<p>Fabularnie raczej nie ma tu fajerwerków, bowiem książkę można uznać za rodzaj parabiografii. Z jednej strony mamy opis przebiegu kariery Douglasa, jego obowiązków, awansów oraz badań, które prowadził. Pojawia się też sporo opisów spotkań z mordercami, bo w dużej mierze to one stanowiły kanwę badań Douglasa. I na tym chciałabym się na chwilę zatrzymać. Pod względem opisów zbrodni „Mindhunter” jest przerażającą lekturą. Jeśli ktoś oglądał „Hannibala” czy „Dextera”, to raczej niewiele go ruszy, natomiast dla osób, które nie są zaznajomione z tematem bądź są nieco bardziej wrażliwe może to być ciężkie przeżycie. Opisy zbrodni i sposoby ich popełniania zamieszczone w książce są bowiem bardzo dokładne.</p>
<figure id="attachment_6117" aria-describedby="caption-attachment-6117" style="width: 719px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://woblink.com/ksiazka/mindhunter-podroz-w-ciemnosc-douglas-john-olshaker-mark-135595"><img decoding="async" loading="lazy" class="wp-image-6117 size-large" src="http://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/11/Mindhunter-719x1024.jpeg" alt="" width="719" height="1024" srcset="https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/11/Mindhunter-719x1024.jpeg 719w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/11/Mindhunter-211x300.jpeg 211w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/11/Mindhunter-768x1093.jpeg 768w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/11/Mindhunter-480x683.jpeg 480w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/11/Mindhunter-351x500.jpeg 351w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/11/Mindhunter.jpeg 1400w" sizes="(max-width: 719px) 100vw, 719px" /></a><figcaption id="caption-attachment-6117" class="wp-caption-text"><center><strong>Kup <a href="https://woblink.com/ksiazka/mindhunter-podroz-w-ciemnosc-douglas-john-olshaker-mark-135595">książkę</a>, <a href="https://woblink.com/ebook/mindhunter-john-douglas-35090">ebooka</a> lub <a href="https://woblink.com/audiobook/mindhunter-tajemnice-elitarnej-jednostki-fbi-john-douglas-mark-olshaker-33540">audiobooka</a> na Woblink.com</strong></center></figcaption></figure>
<p>To, co jest niewątpliwą zaletą książki Douglasa, to język. Mimo trudnego tematu jest ona napisana bardzo przystępnie, zaś stwierdzenie, że to lektura na maksymalnie dwa wieczory, nie jest dalekie od prawdy. To Douglas jest tutaj narratorem, a potrafi świetnie opowiadać historie. Książkę czytałam w formie ebooka i wierzcie mi – dawno tak szybko nie klikałam stron. Mimo że fabularnie, jak już mówiłam, nie jest to dzieło sztuki, to z jakiegoś powodu historia wciąga. Poza tym nie jest ona pozbawiona humoru, zabawnych anegdot czy po prostu żartów. To nasycenie humorem stoi w silnej opozycji do tego, o czym faktycznie książka traktuje.</p>
<p>Z kolei jeśli chodzi o serial to… też jest bardzo dobrze! Wydaje mi się, że w dużej mierze wynika to z tego, jak skonstruowani zostali bohaterowie. To bowiem, co jest najmocniejszą stroną produkcji Netflixa, to właśnie relacja pomiędzy Holdenem (który jest swego rodzaju alterego Johna Douglasa) oraz jego partnerem Billem. Na pierwszy rzut oka ta dwójka kompletnie do siebie nie pasuje. Są bardzo różni – nie tylko pod względem fizycznym, oboje prowadzą zupełnie inne życie. Nie zgłębiając relacji Billa i Holdena, można wysnuć (jakże mylny) wniosek, że łączy ich tylko i wyłącznie praca. Pomiędzy spotkaniami z mordercami a odsłuchiwaniem wywiadów pojawiają się bardzo błyskotliwe dialogi, które dają nam świetny ogląd tego, jakie życie faktycznie nasi bohaterowie prowadzą.</p>
<p><img decoding="async" loading="lazy" class="wp-image-6116 size-full aligncenter" src="http://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/11/mindhunter-s1.jpg" alt="" width="825" height="464" srcset="https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/11/mindhunter-s1.jpg 825w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/11/mindhunter-s1-300x169.jpg 300w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/11/mindhunter-s1-768x432.jpg 768w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/11/mindhunter-s1-480x270.jpg 480w" sizes="(max-width: 825px) 100vw, 825px" /></p>
<p>W przypadku książki wiele rzeczy jesteśmy w stanie sobie wyobrazić. Jeśli zaś chodzi o serial, warstwa wizualna jest bardzo istotna. I tutaj kolejny plus. Obsada postaci pierwszoplanowych i drugoplanowych to swoiste dzieło sztuki. Mimo że nie do końca tak wyobrażałam sobie Douglasa, to jednak przez to, że bohater ma inne imię i prowadzi nieco inny tryb życia, bardzo przypadła mi do gustu kreacja, jaką stworzył Jonathan Groff. Podobnie rzecz się ma z odtwórcą roli Billa, w którego wcielił się Hold McCallany. Aktorzy są bardzo mocno skontrastowani także fizycznie (jeśli w ogóle można użyć takiego stwierdzenia). W efekcie widz z łatwością wzbudzi w sobie sympatię do tej dwójki, mimo że nie zawsze będzie popierał ich wybory czy zachowanie.</p>
<p>To, co jednak zgrzytało mi w serialu, to kwestia czasu wydarzeń. Zakładając, że większość wydarzeń ma miejsce w latach 70. XX wieku, należałoby też oczekiwać takiego klimatu od ekranizacji. W książce nie miałam z tym najmniejszego problemu. W serialu – owszem. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że w dużej mierze wynika to z faktu, że w serialu akcenty zostały położone na coś zupełnie innego niż realia otoczenia. Jak już podkreślałam, ten serial stoi relacjami i na tym należy się skupić. Błyskotliwe dialogi, ciekawe zwroty akcji oraz świetnie przedstawione życie prywatne i służbowe bohaterów – to jest siła serialu Netflixa. Wydaje mi się też, że gdyby akcenty zostały położone na inne kwestie, twórcom nie udałoby się osiągnąć tak dobrego efektu.</p>
<p>Serial „Mindhunter” to doskonały przykład na to, jak ze świetnej książki zrobić nie mniej ciekawą produkcję telewizyjną. Niestety nadal często jest tak, że to książka jest tym „lepszym” tekstem kultury. Należy jednak mieć nadzieję na to, że twórcy ekranizacji wezmą przykład z Netflixa i zaczną traktować książkę bardziej umownie. Bowiem ciężko jest, mając w gruncie rzeczy dość ograniczony czas, stworzyć film czy serial będący tak samo dobry jak książka. Zawsze jakieś wątki zostaną pominięte, zawsze coś nie będzie identyczne z oryginałem. Dla osób, które darzą szczególną sympatią książki, takie działania mogą okazać się bardzo krzywdzące. Co więcej mogą one bardzo niekorzystnie wpłynąć na efekt końcowy produkcji filmowej. Twórcy serialu „Mindhunter” słusznie odeszli od wierności oryginałowi. Dzięki temu mamy dwa świetne teksty kultury – zarówno dla fanów literatury, jak i seriali.</p>
<p><img decoding="async" loading="lazy" class="size-full wp-image-2561 alignright" src="http://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/jghjg-300x82.png" alt="" width="300" height="82" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><br />
<img decoding="async" loading="lazy" class="size-full wp-image-2563 alignleft" src="http://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/15043841_334871843534758_132211608905580544_a.jpg" alt="" width="320" height="320" srcset="https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/15043841_334871843534758_132211608905580544_a.jpg 320w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/15043841_334871843534758_132211608905580544_a-150x150.jpg 150w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/15043841_334871843534758_132211608905580544_a-300x300.jpg 300w" sizes="(max-width: 320px) 100vw, 320px" />O autorce</strong></p>
<p align="JUSTIFY">Szatan. Szatanek. Szatańska. W dowodzie: Anna Elżbieta Szatan. Maniaczka seriali, pochłania je w ilościach hurtowych, niektóre tylko z przyzwyczajenia, niektóre bo łał, ale fajne. Zakochana w Batmanie, a ostatnimi czasy niedoszła mistrzyni Pokemon. W życiu ma więcej szczęścia niż rozumu – potrafi wygrać w konkursie rzecz wartą blisko tysiąc złotych czy też znaleźć na ulicy 100 zł. Szczęśliwa posiadaczka psa rasy mieszaniec szlachetny, kujawsko-pomorski, zwanego potocznie Rogalem. Na co dzień copywriter w agencji marketingu internetowego. W efekcie – praktycznie cały czas przy klawiaturze. Kiedy nie ogląda seriali i nie jest w pracy, potrafi w cudowny sposób marnować swój czas, grając w gry głównie te flashowe, ale nie tylko. Zawodowo potrafi znaleźć sobie milion zajęć, żeby nie robić tego, co akurat robić powinna. Członkini Stowarzyszenia Miłośników Gier i Fantastyki Thorn (tak, to ci co robią m.in Copernicon). Jak już coś ją zaciekawi – to na amen. Szczęśliwa dziewczyna gamera i nerda (gamer i nerd to w jednej osobie, żeby nie było). Ma ogromną słabość do dobrego jedzenia, a co ciekawsze sama też nieźle gotuje. Jej super mocą jest zdolność stworzenia całkiem smacznego jedzenia właściwie z niczego. Kocha podróże, choć nie znosi się pakować. I rozpakowywać. Bywa bałagniarą ale jak już sprząta to dokładnie. Nie znosi mycia naczyń. Nie uznaje biurka – jej centrum dowodzenia wszechświatem znajduje się na łóżku. Uzależniona od kawy – koniecznie z mlekiem i cukrem. Opcjonalnie z kakao. Marzy jej się podróż do Paryża. I Tokio. I do Londynu. Berlina? Więcej grzechów nie pamięta.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://czytajpl.pl/2017/11/29/nie-wszystko-musi-byc-identyczne-czyli-mindhunter-ksiazka-vs-serial/">Nie wszystko musi być identyczne, czyli „Mindhunter”: książka vs serial</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://czytajpl.pl">Czytaj PL</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://czytajpl.pl/2017/11/29/nie-wszystko-musi-byc-identyczne-czyli-mindhunter-ksiazka-vs-serial/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">6109</post-id>	</item>
		<item>
		<title>13 powodów, dla których lepiej przeczytać książkę niż obejrzeć serial</title>
		<link>https://czytajpl.pl/2017/04/21/13-powodow-dla-ktorych-lepiej-przeczytac-ksiazke-niz-obejrzec-serial/</link>
					<comments>https://czytajpl.pl/2017/04/21/13-powodow-dla-ktorych-lepiej-przeczytac-ksiazke-niz-obejrzec-serial/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Szatan]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Apr 2017 08:43:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Książka czy film]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://czytajpl.pl/?p=2601</guid>

					<description><![CDATA[<p>Odkąd pamiętam, zawsze starałam się najpierw przeczytać książkę, a dopiero potem obejrzeć film. Nie zawsze mi się to jednak udawało – tak było chociażby w przypadku &#8222;Zielonej mili&#8221;, &#8222;Skazanych na Shawshank&#8221; czy &#8222;Lotu nad kukułczym gniazdem&#8221;. W tych przypadkach pierwszy był film, choć trzeba przyznać, że wszystkie wymienione produkcje to bardzo dobre ekranizacje. Albo wybitne&#8230;</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://czytajpl.pl/2017/04/21/13-powodow-dla-ktorych-lepiej-przeczytac-ksiazke-niz-obejrzec-serial/">13 powodów, dla których lepiej przeczytać książkę niż obejrzeć serial</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://czytajpl.pl">Czytaj PL</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="font-weight: 800;">Odkąd pamiętam, zawsze starałam się najpierw przeczytać książkę, a dopiero potem obejrzeć film. Nie zawsze mi się to jednak udawało – tak było chociażby w przypadku &#8222;Zielonej mili&#8221;, &#8222;Skazanych na Shawshank&#8221; czy &#8222;Lotu nad kukułczym gniazdem&#8221;. W tych przypadkach pierwszy był film, choć trzeba przyznać, że wszystkie wymienione produkcje to bardzo dobre ekranizacje. Albo wybitne – jak w przypadku &#8222;Lotu&#8230;&#8221;. Cały czas jednak mam gdzieś z tyłu głowy, że lepiej jest poznać najpierw źródło danego tekstu kultury – czy to filmu, serialu, czy sztuki teatralnej – aniżeli zacząć od jego adaptacji.</p>
<p><span id="more-2601"></span></p>
<p><em>[uwaga tekst zawiera spojlery]</em></p>
<p>Po pierwsze dlatego, że kiedy znamy źródło, jesteśmy w stanie wyciągnąć z adaptacji zdecydowanie więcej, i co równie ważne, mamy świadomość tego, co oglądamy. Jasne, zawsze możemy przeczytać, o czym jest dany film czy serial, ale to przecież nie to samo. Zazwyczaj kiedy postępowałam odwrotnie – <strong>czyli najpierw obraz, potem tekst</strong> – dostrzegałam bardzo duże braki  pierwszego źródła. Zawsze coś było nie tak. Albo też – co jeszcze gorsze – psułam sobie książkę, bo przecież „to nie tak wyobrażałam sobie tę bohaterkę/tego bohatera”. Niestety w przypadku „13 reasons why” także popełniłam błąd – najpierw powinnam była przeczytać książkę, a dopiero potem obejrzeć serial Netflixa.</p>
<figure id="attachment_2609" aria-describedby="caption-attachment-2609" style="width: 555px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" loading="lazy" class="wp-image-2609 size-full" src="http://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1145020-pdw_book_cover.jpg" alt="okładka książki 13 powodów - jay asher" width="555" height="855" srcset="https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1145020-pdw_book_cover.jpg 555w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1145020-pdw_book_cover-195x300.jpg 195w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1145020-pdw_book_cover-480x739.jpg 480w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1145020-pdw_book_cover-325x500.jpg 325w" sizes="(max-width: 555px) 100vw, 555px" /><figcaption id="caption-attachment-2609" class="wp-caption-text"><center><strong><a href="https://woblink.com/ebook/13-powodow-jay-asher-aleksandra-gorska-35799">kup ebooka</a> | <a href="https://woblink.com/ksiazka/13-powodow-asher-jay-57040">kup książkę broszurową</a></strong></center></figcaption></figure>
<h2>8 fajnych odcinków serialu?</h2>
<p>Muszę jednak przyznać, że pierwsze, powiedzmy, 8 odcinków, było całkiem niezłe. Bohaterów dało się lubić, każdy z nich był „jakiś”, każdy z nich wnosił coś do fabuły. Jak na produkcję dla młodzieży – bo za taką został ten serial uznany – trzeba przyznać, że początek był naprawdę niezły. Do tego stopnia, że potrafiłam obejrzeć ciągiem dwa czy trzy odcinki, aż nie padłam spać. Schody zaczęły się mniej więcej od 9 czy 10 odcinka.</p>
<h2>Serial czy książka?</h2>
<p>Prawda jest taka, że serial czy też film musi budzić w nas emocje i nie ma co z tym polemizować. Jeśli nie potrafimy w jakikolwiek sposób wykrzesać z siebie emocji, oglądając coś, i po prostu zwyczajnie gapimy się w ekran, to równie dobrze moglibyśmy położyć się spać. <strong>W przypadku „13 powodów” emocje były</strong>, i to także przekonało mnie, żeby jednak kontynuować oglądanie. Autentycznie przeżywałam to, co się działo w początkowych odcinkach.</p>
<p>Zasadniczo cały czas zachodzę w głowę, jak można było zepsuć tak dobry materiał źródłowy i zwyczajnie położyć serial. Wychodzę z założenia, że jeśli coś faktycznie jest dobre, to jest dobre od A do Z. W przypadku serialu Netflixa coś się posypało mniej więcej przy końcu produkcji – a przynajmniej tak początkowo myślałam. <strong>W momencie kiedy sięgnęłam po książkę, byłam już praktycznie pewna, że serial nie był dobrze zrobiony od samego początku</strong>. Wiecie, to trochę tak jak w przypadku zepsutego kolanka w łazience. Jeśli cieknie i chcecie to porządnie naprawić – wymieniacie je. Jeśli jednak idziecie po linii najmniejszego oporu, to zakleicie miejsce, które przecieka, nieśmiertelną taśmą izolacyjną. Będzie działać, ale prędzej czy później konieczna będzie wymiana kolanka. Analogia może nieco abstrakcyjna, ale podobna rzecz wydarzyła się z serialem Netflixa.</p>
<p>Zanim jednak przejdę do porównania obu tekstów kultury, kilka słów o tym, czego dotyczy &#8222;13 powodów&#8221; czy też – jeśli ktoś woli angielski tytuł – &#8222;13 reasons why&#8221;. Mamy tu bohaterkę, która decyduje się na odebranie sobie życia. Wcześniej jednak nagrywa na taśmy magnetofonowe powody, dla których decyduje się to zrobić. Taśm jest w sumie 13 (kaset 7): każda po dwie strony i jedna pusta. Bohaterka przekazuje je osobom – znajomym ze szkoły – które w mniejszym bądź większym stopniu przyczyniły się do tego, co się z nią dzieje. Kasety mają trafić do wszystkich tych ludzi – taki jest cel bohaterki i w zasadzie na tym można zakończyć opis fabuły.</p>
<h2>Serial dla młodzieży, książka dla każdego</h2>
<p>Sam problem poruszony zarówno w książce, jak i w serialu jest uniwersalny i jednocześnie bardzo ważny. Zasadniczo jednak muszę stwierdzić, że o ile książkę spokojnie może przeczytać każdy niezależnie od wieku, o tyle serial jest skierowany raczej do młodzieży. W dużej mierze wszystko rozbija się o to, co dokładnie stało się z fabułą serialu. Zazwyczaj bowiem adaptacje nie są wierne oryginałowi w skali 1:1. <strong>Czas trwania filmu a objętość książki to zwykle dwie różne sprawy i stąd też między innymi wynikają różnice fabularne</strong>. O ile pomijanie wątków, które nie są bardzo istotne, nie jest jakąś wielką zbrodnią, o tyle dorabianie do oryginalnej fabuły czegoś, co kompletnie z nią nie współgra, zasługuje na osobny krąg w piekle. Dokładnie to stało się w serialu. Twórcy postawili sobie chyba za punkt honoru, aby możliwie jak najbardziej uatrakcyjnić serial, obrali niestety złą drogę. W książce nie ma bowiem ani słowa o jakimkolwiek procesie, jaki rodzice  samobójczyni wytaczają szkole. Co więcej, rodzice Hannah  Baker (bo tak nazywa się bohaterka) są w książce ledwo naszkicowani. Nie odgrywają oni żadnej kluczowej roli, po prostu są i tyle. W serialu natomiast fabuła kręci się wokół tego, żeby taśmy za nic w świecie nie ujrzały światła dziennego. Wszystko otoczone jest aurą spisku, który tworzą „bohaterowie” taśm. Tego też nie było w książce. Różnic między książką a serialem jest znacznie więcej i w zasadzie mogłabym je jeszcze długo wymieniać. Wniosek jest jednak taki, że serial w ostatecznym rozrachunku został bardzo przekombinowany. Mam wrażenie, że wystąpił tutaj przerost formy nad treścią.</p>
<p>W przypadku książki rzecz ma się zupełnie odwrotnie. <strong>Tu wszystko ma swój cel, wszystko jest po coś</strong>. Jednak chyba największą przewagą słowa pisanego jest w tym przypadku czas akcji. Akcja książki rozgrywa się w przeciągu w zasadzie jednego dnia. Serial rozciągnięto na okres prawie roku, jeśli dobrze liczę. Wniosek jest w tym przypadku logiczny – skoro materiału fabularnego jest na mniej więcej 24 godziny, to po co rozwlekać to na X miesięcy? Taki rozstrzał czasowy zadziałał na serial bardzo niekorzystnie, chociażby z tego względu, że wyjątkowo rzucały się w oczy braki w scenariuszu. Momentami było tam stanowczo za dużo emocji, „dramy” i ogólnego zamieszania, które spokojnie można było pominąć. Książka za to ma dobry rytm, fabuła jest spójna i nie ma się wrażenia, że w jakikolwiek sposób nam się dłuży.</p>
<p>Sam problem w przypadku serialu też został nieco spłycony czy też – co jest chyba bardziej trafnym określeniem – zmieniony. W serialu wszystko skupia się wokół tego, żeby „powody” absolutnie nie wyszły na jaw. W efekcie nie obchodzi nas tak bardzo to, co przeżywała Hannah, a raczej to, co się stanie z osobami, które przyczyniły się do jej decyzji. To diametralnie zmienia obraz problemu i jego skalę. Dochodzimy bowiem do smutnego wniosku, że popełnione przez nastolatkę samobójstwo nie jest w fabule najbardziej tragiczne i że jest ono jedynie efektem złego zachowania kolegów i koleżanek. Okej, po części jest to racja, ale w serialu zupełnie nie mamy możliwości zobaczenia drugiej strony problemu. Hannah jawi nam się jako typowa „drama queen” i zamiast w jakikolwiek sposób jej współczuć, zaczynamy czuć do niej niechęć. Co więcej, bardziej współczujemy Clayowi niż głównej zainteresowanej. Już samo to powinno dawać nam jasny sygnał, że coś w produkcji Netflixa poszło bardzo nie tak. Jeśli bowiem produkcja ma uwrażliwiać na problem samobójstwa, to nie powinna robić tego w taki sposób. Rzucanie w widza dość oklepanymi sloganami i pozbawienie głównej zainteresowanej prawa do wypowiedzenia się w danej sprawie to zła droga. Serial przedstawia się trochę jak kawałek drewna, z którego musimy wyrzeźbić, dajmy na to, anioła. Problem leży w tym, że nie jesteśmy rzeźbiarzami, artystami, a jedynie rzemieślnikami. W efekcie wychodzi nam coś, co jest kompletnie odrealnione, coś, co może i jest aniołem, ale w żaden sposób nie przedstawia wartości artystycznej.</p>
<h2>Hannah jest główną bohaterką, ale w książce</h2>
<p>Jeśli zaś chodzi o książkę, to sprawa wygląda zupełnie inaczej. To Hannah jest główną bohaterką i to ona ma w swojej sprawie najwięcej do powiedzenia. Clay i reszta bohaterów stanowią jedynie tło dla zdarzeń i ten sposób ukazania problemu zdecydowanie bardziej do mnie przemawia. Książkowa Hannah ma możliwość opowiedzenia wszystkiego, co ją osobiście dotknęło i co przyczyniło się do jej decyzji. Nie ma tutaj atmosfery spisku, nie ma procesu, nie ma niczego, co mogłoby chociaż w najmniejszym stopniu przysłonić nam główną bohaterkę i jej dramat. Co więcej, czytając książkę, autentycznie polubiłam główną bohaterkę. Nie wiem, czy była to kwestia tego, że w gruncie rzeczy była bardzo normalna, pogodna i „tylko” kompletnie nie umiała sobie poradzić z różnymi problemami, czy może tego, że fabuła powieści skupiała się tak naprawdę na zupełnie innej kwestii niż w serialu.</p>
<h2>13 powodów &#8211; błąd w serialu</h2>
<p>Na sam koniec zostawiłam „wisienkę na torcie”, czyli chyba największy błąd serialu. Chodzi o ucznia, który najbardziej skrzywdził Hannah. <strong>W serialu chłopak ten został przedstawiony jako zło wcielone</strong>. Nie było w nim absolutnie nic, co mogłoby wzbudzać naszą sympatię czy chociażby sprawić, że w jakikolwiek sposób staralibyśmy się usprawiedliwić albo zrozumieć jego postępowanie. Bryce, bo o nim mowa, jest zły do szpiku kości. Jeśli diabeł mógłby przybrać jakąkolwiek postać w tym serialu, to myślę, że spokojnie mógłby być nią właśnie Bryce. Co jest jednak karygodnym błędem, chłopak w ogóle nie bierze udziału w „spisku”. Powiem więcej, on w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego, że istnieją  taśmy, które mogą mu bardzo zaszkodzić. Pierwsza sprawa – chodząc do tej samej szkoły co Hannah i widząc, co się dzieje, musiał wiedzieć o kasetach. Druga sprawa – chłopak ma najwięcej „za uszami”, bo to jego czyn przelał czarę goryczy, a tak naprawdę poza próbą wymierzenia mu sprawiedliwości przez Claya nie spotykają go absolutnie żadne konsekwencje. W przypadku książki też zasadniczo nie, ale jednak jego obraz jest dla nas bardziej jednoznaczny i lepiej widzimy to, co zrobił. Brak logiki w tym wątku serialu jest porażający.</p>
<figure id="attachment_2610" aria-describedby="caption-attachment-2610" style="width: 570px" class="wp-caption aligncenter"><img decoding="async" loading="lazy" class="wp-image-2610 size-full" src="http://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/58d9997d87e8a.jpeg" alt="okładka audiobooka 13 powodów - jay asher" width="570" height="570" srcset="https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/58d9997d87e8a.jpeg 570w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/58d9997d87e8a-150x150.jpeg 150w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/58d9997d87e8a-300x300.jpeg 300w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/58d9997d87e8a-480x480.jpeg 480w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/58d9997d87e8a-500x500.jpeg 500w" sizes="(max-width: 570px) 100vw, 570px" /><figcaption id="caption-attachment-2610" class="wp-caption-text"><center><a href="https://woblink.com/audiobook/13-powodow-jay-asher-28762">kup audiobooka </a><strong><a href="https://woblink.com/audiobook/13-powodow-jay-asher-28762">13 powodów &#8211; Jay Asher</a><br /></strong></center></figcaption></figure>
<p>Aspekty techniczne produkcji Netflixa też nie są porywające: <strong>dziury scenariuszowe, zmieniona fabuła, montaż nie najwyższych lotów i to, co chyba było dla mnie najgorsze w  finale – zbyt duży ładunek emocjonalny</strong>. Jeśli bowiem oglądacie serial i w którymś momencie odnosicie wrażenie, że uczucia bohaterki stają się Waszymi uczuciami, to coś jest bardzo nie tak. Także sama kwestia związana ze sposobem popełnienia samobójstwa przez Hannah budzi wątpliwości – oczywiście, że serial musi na siebie zarobić, że musi go obejrzeć jak największa liczba osób. Ja to wszystko doskonale rozumiem, ale zmiana sposobu popełnienia samobójstwa z w gruncie rzeczy mało efektownego połknięcia tabletek (jak w książce) na podcięcie sobie żył w wannie jest moim zdaniem mocno przesadzone. W efekcie zakończenie serialu jest nie tyle efektowne, co po prostu&#8230; przytłaczające. Książkę z kolei skończono w bardzo ładny i wysmakowany sposób. Hannah przypieczętowała swoją historię. I tyle – żadnych fajerwerków, żadnego lamentu, żadnej krwi. Coś, co po prostu się stało i bardzo źle, że się stało. W przypadku serialu zakończenie było bardzo nie na miejscu. Efekciarstwo prawie nigdy się nie opłaca, a produkcja Netflixa tylko to potwierdza.</p>
<h2>Zacznij od książki</h2>
<p><strong>Bardzo żałuję, że zaczęłam oglądać serial, zanim poznałam książkę</strong>. W dużej mierze dlatego, że gdy teraz patrzę na to wszystko z perspektywy czasu, spokojnie mogłabym  poznać tylko książkę i spokojnie odpuścić sobie serial. Podejrzewam, że gdybym była po lekturze i wzięła się za oglądanie, pewnie nie dobrnęłabym do końca. Książka jest bardzo dobrze napisana, przedstawia problem takim, jakim faktycznie jest. Nie ma w niej niepotrzebnego efekciarstwa, nie ma wątków, które są wciśnięte tylko po to, żeby&#8230; No właśnie, nawet nie wiem, po co miałyby się tam znaleźć. W serialu natomiast mocno przesadzono z formułą, za dużo było w nim emocji. To wszystko wypadło bardzo źle i serial, zamiast faktycznie cieszyć, w pewnym momencie zaczynał być męczący. Do tego stopnia, że autentycznie się ucieszyłam, gdy został mi jeden odcinek. <strong>Błędy, jakie popełniono w produkcji, są bardzo duże. Dostrzeżemy je jednak dopiero wówczas, kiedy poznamy tekst źródłowy.</strong><img decoding="async" loading="lazy" class="size-full wp-image-2561 alignright" src="http://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/jghjg-300x82.png" alt="" width="300" height="82" /></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong><br />
<img decoding="async" loading="lazy" class="size-full wp-image-2563 alignleft" src="http://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/15043841_334871843534758_132211608905580544_a.jpg" alt="" width="320" height="320" srcset="https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/15043841_334871843534758_132211608905580544_a.jpg 320w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/15043841_334871843534758_132211608905580544_a-150x150.jpg 150w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/15043841_334871843534758_132211608905580544_a-300x300.jpg 300w" sizes="(max-width: 320px) 100vw, 320px" />O autorce</strong></p>
<p align="JUSTIFY">Szatan. Szatanek. Szatańska. W dowodzie: Anna Elżbieta Szatan. Maniaczka seriali, pochłania je w ilościach hurtowych, niektóre tylko z przyzwyczajenia, niektóre bo łał, ale fajne. Zakochana w Batmanie, a ostatnimi czasy niedoszła mistrzyni Pokemon. W życiu ma więcej szczęścia niż rozumu – potrafi wygrać w konkursie rzecz wartą blisko tysiąc złotych czy też znaleźć na ulicy 100 zł. Szczęśliwa posiadaczka psa rasy mieszaniec szlachetny, kujawsko-pomorski, zwanego potocznie Rogalem. Na co dzień copywriter w agencji marketingu internetowego. W efekcie – praktycznie cały czas przy klawiaturze. Kiedy nie ogląda seriali i nie jest w pracy, potrafi w cudowny sposób marnować swój czas, grając w gry głównie te flashowe, ale nie tylko. Zawodowo potrafi  znaleźć sobie milion zajęć, żeby nie robić tego, co akurat robić powinna. Członkini Stowarzyszenia Miłośników Gier i Fantastyki Thorn (tak, to ci co robią m.in Copernicon). Jak już coś ją zaciekawi – to na amen. Szczęśliwa dziewczyna gamera i nerda (gamer i nerd to w jednej osobie, żeby nie było). Ma ogromną słabość do dobrego jedzenia, a co ciekawsze sama też nieźle gotuje. Jej super mocą jest zdolność stworzenia całkiem smacznego jedzenia właściwie z niczego. Kocha podróże, choć nie znosi się pakować. I rozpakowywać. Bywa bałagniarą ale jak już sprząta to dokładnie. Nie znosi mycia naczyń. Nie uznaje biurka – jej centrum dowodzenia wszechświatem znajduje się na łóżku. Uzależniona od kawy – koniecznie z mlekiem i cukrem. Opcjonalnie z kakao. Marzy jej się podróż do Paryża. I Tokio. I do Londynu. Berlina? Więcej grzechów nie pamięta.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://czytajpl.pl/2017/04/21/13-powodow-dla-ktorych-lepiej-przeczytac-ksiazke-niz-obejrzec-serial/">13 powodów, dla których lepiej przeczytać książkę niż obejrzeć serial</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://czytajpl.pl">Czytaj PL</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://czytajpl.pl/2017/04/21/13-powodow-dla-ktorych-lepiej-przeczytac-ksiazke-niz-obejrzec-serial/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>13</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2601</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Piekielna Strona Popkultury: Amok – zła książka i genialny film</title>
		<link>https://czytajpl.pl/2017/04/16/piekielna-strona-popkultury-amok-zla-ksiazka-i-genialny-film/</link>
					<comments>https://czytajpl.pl/2017/04/16/piekielna-strona-popkultury-amok-zla-ksiazka-i-genialny-film/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Szatan]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 16 Apr 2017 15:45:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Archiwum]]></category>
		<category><![CDATA[Co słychać?]]></category>
		<category><![CDATA[Książka czy film]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://czytajpl.pl/?p=2555</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z reguły nie piszę recenzji godzinę po zakończonym seansie. Ba, nawet nie godzinę, ledwie 40 minut. To zawsze dla mnie dość trudne, zwykle muszę się z filmem „przespać” przemyśleć, przegadać go. Tym razem postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę i spróbować się z nim zmierzyć na świeżo. &#8222;Amok&#8221;, bo o tym filmie mowa, to kolejna,&#8230;</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://czytajpl.pl/2017/04/16/piekielna-strona-popkultury-amok-zla-ksiazka-i-genialny-film/">Piekielna Strona Popkultury: Amok – zła książka i genialny film</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://czytajpl.pl">Czytaj PL</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Z reguły nie piszę recenzji godzinę po zakończonym seansie. Ba, nawet nie godzinę, ledwie 40 minut. To zawsze dla mnie dość trudne, zwykle muszę się z filmem „przespać” przemyśleć, przegadać go. Tym razem postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę i spróbować się z nim zmierzyć na świeżo. &#8222;Amok&#8221;, bo o tym filmie mowa, to kolejna, bardzo dobra polska pozycja. Takie filmy, przywracają mi wiarę w to, że jednak potrafimy nie tylko dobrze wyreżyserować film, ale też nakręcić go i co najważniejsze – zagrać.</strong></p>
<p><span id="more-2555"></span></p>
<p><img decoding="async" loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2556" src="http://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1a.jpeg" alt="" width="759" height="315" srcset="https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1a.jpeg 759w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1a-300x125.jpeg 300w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1a-480x199.jpeg 480w" sizes="(max-width: 759px) 100vw, 759px" /></p>
<p align="JUSTIFY">Zacznijmy jednak od tego, że sam pomysł filmu, jest w pewien sposób wtórny. Nie tak dawno temu, mieliśmy bowiem okazję oglądać <a href="http://www.piespop.pl/jestem-morderca-film-recenzja-premiera/">„Jestem mordercą”</a> – produkcję stworzoną na bazie głośnego swego czasu procesu, Wampira z Zagłębia. W przypadku &#8222;Amoku&#8221; mamy sytuację całkiem podobną, choć nie bliźniaczą.</p>
<p align="JUSTIFY">&#8222;Amok&#8221; jest bowiem historią, która dotyczy bardzo głośnej sprawy Krystiana Bali. Napisał on… książkę. No dobra, straszliwie grafomańską, okropną i nie dająca się w ogóle czytać. Śmiem przypuszczać, że już &#8222;50 Twarzy Greya&#8221; byłoby od niej lepsze. Mniejsza jednak o nią samą. Bardziej istotne jest to, co zostało w niej opisane, a nie jak została napisana. &#8222;Amok&#8221;, opisuje bowiem zabójstwo kobiety na tle seksualnym. Opisuje ją bardzo dokładnie, z najdrobniejszymi wręcz szczegółami. Sam autor jest też chorobliwie zafascynowany sprawą zabójstwa Dariusza J., którego ciało wyłowiono z Odry. Krystian Bala, staje się głównym podejrzanym o jej zaplanowanie, zlecenie i nadzorowanie. Motywem miała być zazdrość o żonę. Sąd skazał go na 25 lat pozbawienia wolności, jednakże nie miał ani jednego „twardego” dowodu w sprawie. Bala został skazany na podstawie 10 z 14 poszlak, które ułożyły się w ciąg logicznych zdarzeń.</p>
<p align="JUSTIFY">Sytuacja w gruncie rzeczy analogiczna do tej, która została przedstawiona w „Jestem mordercą”, jedynie pod względem wątpliwości co do winy. Cała reszta jest jednak oparta na zupełnie innych motywach.</p>
<p align="JUSTIFY"><img decoding="async" loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2557" src="http://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1b.jpg" alt="" width="800" height="450" srcset="https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1b.jpg 800w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1b-300x169.jpg 300w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1b-768x432.jpg 768w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1b-480x270.jpg 480w" sizes="(max-width: 800px) 100vw, 800px" /></p>
<p align="JUSTIFY">Uwielbiam filmy, w których jest „drugie dno”. &#8222;Amok&#8221; zapowiadał się jako całkiem prosta, choć trzymająca w napięciu historia. Nic bardziej mylnego. Reżyser filmu, Kasia Adamik, postawiła na nieco szersze ujęcie tematu, aniżeli skupienie się li i jedynie na samej zbrodni i intrydze. One oczywiście stanowią oś fabularną i są punktem odniesienia do wszystkiego, co się w filmie dzieje. Na dłuższą metę jednak, to wcale nie jest film o morderstwie czy też – domniemanym morderstwie. &#8222;Amok&#8221; jest bowiem doskonałym filmem psychologicznym, który w bardzo ciekawy sposób ukazuje nam różne oblicza ludzkiej natury.</p>
<p align="JUSTIFY">Mamy dwójkę głównych bohaterów: Autora – Krystiana Balę oraz inspektora, który prowadzi jego sprawę. W roli inspektora, obsadzony został rewelacyjny Łukasz Simlat. Dawno nie spotkałam się z tak dobrym doborem aktorów w polskiej produkcji. Nawet w „Jestem Mordercą” nie był on tak dobry. Pozornie, mamy motyw „dobrego i złego”. Właśnie – pozornie. Nasi główni bohaterowie są bowiem bardzo, ale to bardzo niejednoznaczni i to w zdecydowanym stopniu działa na plus całej produkcji.</p>
<p align="JUSTIFY"><img decoding="async" loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2558" src="http://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1c.jpg" alt="" width="2000" height="835" srcset="https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1c.jpg 2000w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1c-300x125.jpg 300w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1c-768x321.jpg 768w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1c-1024x428.jpg 1024w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1c-480x200.jpg 480w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1c-1198x500.jpg 1198w" sizes="(max-width: 2000px) 100vw, 2000px" /></p>
<p align="JUSTIFY">Motyw lustra, odwołania do filozofii Nietzschego, idea nadczłowieka – to wszystko w &#8222;Amoku&#8221; znajdziecie. Co więcej jest to tak dobrze wkomponowane w całość, że nie mamy tutaj wrażenia iż film jest „przekombinowany”. Filozofia owszem, jest w nim obecna, ale pełni tez ona bardzo konkretną funkcję.</p>
<p align="JUSTIFY">Nasza dwójka bohaterów, jak już wcześniej wspomniałam, została skonstruowana na zasadzie motywu lustra. Co więcej, nie jesteśmy w stanie jednoznacznie opowiedzieć się po którejkolwiek ze stron, choćbyśmy naprawdę bardzo chcieli. To, jak złożona jest ich psychika, jak złożone są motywacje, które nimi targają – istny majstersztyk. Warto też podkreślić, że w filmie nic nie jest nam narzucane. Co dokładnie mam na myśli? Otóż przede wszystkim, reżyserka nie wciska nam opinii, jaką mamy sobie wyrobić o tym czy innym bohaterze. On jedynie pokazuje nam pewien obraz, a to, co my z tym zrobimy, to już jest tylko i wyłącznie nasza kwestia. Znamy motywacje bohaterów, wiemy, co dokładnie przeżyli. Ocena ich moralności pozostaje w stu procentach w naszej gestii. W zasadzie przez cały film, mamy okazję obserwować swoistą wojnę pomiędzy autorem &#8222;Amoku&#8221; a inspektorem policji. I co najważniejsze, nie ma w niej jednoznacznego zwycięzcy. Autor co prawda został skazany, ale czy to oznacza, że przegrał?</p>
<p align="JUSTIFY"><img decoding="async" loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2559" src="http://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1d.jpg" alt="" width="663" height="364" srcset="https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1d.jpg 663w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1d-300x165.jpg 300w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1d-480x264.jpg 480w" sizes="(max-width: 663px) 100vw, 663px" /></p>
<p align="JUSTIFY">Skojarzenie, które nasunęło mi się w odniesieniu do konstrukcji głównego bohatera, to że jest on trochę jak Joker z Batmana. To w gruncie rzeczy psychopata, który ma obsesję na punkcie zbrodni a jednocześnie uważa się za nadczłowieka. Dla niego nie istnieje pojęcia dobra czy zła. Liczy się tylko on. Jest więc zatem egoistą, który nie troszczy się ani o syna, ani o żonę. Za nic ma sobie rodziców, co jest zresztą doskonale pokazane w jednej ze scen, kiedy cała rodzina siedzi przy stole. Krystian Bala z jednej strony siedzi z nimi przy jednym stole, z drugiej zaś, bardzo dobrze widać, ze nie jest to miejsce, w którym chciałby się teraz znajdować. Sam fakt, że miał on swój własny pokój do którego żaden z domowników nie miał dostępu, też jest tutaj znamienny. Z Balą ewidentnie „było coś nie tak”. Pytanie tylko, czy była to kwestia fascynacji filozofią, czy też efekt psychicznych zaburzeń. A może jedno i drugie? Faktem jest natomiast jedno – Krystian Bala był nie tylko szaleńcem i psychopatą. Był tez piekielnie inteligentny, co skrzętnie wykorzystywał – zarówno w stosunku do rodziny, jak również do śledczych, którzy zajmowali się jego sprawą.</p>
<p align="JUSTIFY">Wydawać by się mogło, że &#8222;Amok&#8221; kręci się wokół dwóch postaci – inspektora i Bali. Tego typu filmy, mają bowiem tendencję do tworzenia wątków pobocznych, które jednak w ostatecznym rozrachunku, okazują się zupełnie zbędne. &#8222;Amok&#8221; wydaje się czynić pierwszy krok w kierunku tego, że te wątki poboczne, jednak mają dla nas znaczenie. Nie są one tak bardzo wyeksponowane, ale to właśnie dzięki nim, lepiej nam jest zbudować sobie pełen obraz sytuacji. Co więcej, w znaczącym stopniu dopełniają nam one charakterystykę głównych bohaterów. Gdyby bowiem nie wątek byłej żony inspektora, nigdy w życiu nie doszlibyśmy do tego, co sprawiło, że jest on taka a nie inną postacią. Z kolei wątek rodziców Bali daje nam całkiem ciekawe spojrzenie na to, jak był on postrzegany w rodzinie – co w przypadku tego typu produkcji ma bardzo duże znaczenie. Kluczowymi postaciami dla naszego głównego, nazwijmy to, antagonisty są jednak jego była żona oraz syn. Przez ich pryzmat, widzimy bardzo wyraźnie, jak destrukcyjną i toksyczną osobą był Bala.</p>
<p align="JUSTIFY">Nie samymi postaciami i ich konstrukcją &#8222;Amok&#8221; stoi. Powiedzmy sobie szczerze – dobra narracja i porządne zbudowanie napięcia, wymagają nie tylko ciekawych postaci czy dobrej gry aktorskiej, ale też takich środków jak muzyka, montaż czy wreszcie – scenografia. Skupmy się na razie jednak na muzyce. Ta jest tutaj doskonałym przykładem na to, jak powinno się budować napięcie w filmie a co za tym idzie, jak porządnie wciągnąć widza w historię, którą ogląda. Warto podkreślić, że cała historia ma miejsce na początku tego stulecia. Widzimy to doskonale chociażby poprzez to, jakich komputerów używają bohaterowie czy  jakich telefonów komórkowych używają. Serwisy takie jak Allegro czy tez różnego rodzaju portale randkowe, dopiero raczkują, ale jednak są one obecne. Nie inaczej rzecz się ma, jeśli mowa o muzyce która jest w pełni kompatybilna z czasem, w którym dzieje się akcja. Są to nowoczesne brzmienia, jednakże nie na tyle, aby można było je przypisać tym sprzed dwóch czy trzech lat. Co za tym idzie, nie tylko mamy odpowiednio zbudowane napięcie – bo te brzmienia naprawdę „robią dobrą robotę”, ale też cały obraz jest przez to bardzo spójny. Podobnie jeśli chodzi o scenografie. Wnętrza nie są nowoczesne – widzimy jeszcze pewne relikty minionej epoki, ale czuć już w nich powiew „nowego”. Szczególnie wyraźnie jest to widoczne w scenie, kiedy jeden z bohaterów, szuka informacji na temat Bali, jednocześnie przygotowując mleko dla chorego dziecka. Z jednej strony posługuje się on laptopem, z drugiej zaś jego mieszkanie wcale nie jest takie nowoczesne. To ciekawy zabieg i zdecydowanie działa on na korzyść całej produkcji.</p>
<p align="JUSTIFY"><img decoding="async" loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2560" src="http://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1e.jpeg" alt="" width="900" height="376" srcset="https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1e.jpeg 900w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1e-300x125.jpeg 300w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1e-768x321.jpeg 768w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/1e-480x201.jpeg 480w" sizes="(max-width: 900px) 100vw, 900px" /></p>
<p align="JUSTIFY">Co do samego zakończenia filmu, to także nie mam się do czego przyczepić. Może jedynie do tego, że nie ma w nim jako takiej klamry kompozycyjnej, ale z drugiej strony nie jest ona też potrzebna. Co za tym idzie, nie ma tutaj sytuacji, jak w przypadku „Jestem mordercą”, gdzie zakończenie jasno dawało nam do zrozumienia, jakie jest zdanie reżysera na temat całej sprawy. &#8222;Amok&#8221; kończy się tak jak w znanej z gazet sprawie kryminalnej – Bala zostaje skazany i siedzi w celi. Nie wiemy jednak, czy rzeczywiście osiągnął on to, co chciał – sławę i &#8222;chwałę&#8221;. Nie wiemy, czy jest mu z tym dobrze. Ostatnie ujęcie nie pokazuje nam żadnych emocji głównego bohatera i może właśnie o to chodziło. To także bardzo duży ukłon w stronę widza – niech sam zdecyduje, czy stoi on po stronie Bali, czy też nie.</p>
<p align="JUSTIFY">&#8222;Amok&#8221; postanowiłam obejrzeć w dużej mierze z powodu „piątku”. Nie miałam absolutnie ochoty na film trudny, czy mocny. Patrząc na opis filmu, zakładałam, że dostanę coś, co będzie podobne do „Jestem mordercą”. Jak się okazało – wpakowałam się w spore maliny, ale nie żałuję. To był naprawdę dobry seans. Bez niepotrzebnego, filmowego gadania, z wartką akcja i fabułą, która bardzo powoli, acz skutecznie wciągała widza w historię. Nie powiem, ze świetnie się na tym filmie bawiłam, bo to nie tego rodzaju produkcja. Z całą pewnością, mogę jednak przyznać, że &#8222;Amok&#8221; okazał się mimo wszystko dobrym wyborem, jeśli chodzi o film na piątkowy wieczór. Dla kogoś, kto lubi produkcje opierające się o realne sprawy, jest to pozycja obowiązkowa. Dla kogoś, kto lubi dobre thrillery psychologiczne – także. A jeśli nie jesteście przekonani co do tego, że nasze rodzime produkcje mogą być i co najważniejsze – są dobre, to tym bardziej musicie się do kina wybrać.</p>
<p align="JUSTIFY">Post został pierwotnie <a href="http://www.piespop.pl/amok-zla-ksiazka-genialny-film/"><span style="text-decoration: underline;"><strong>opublikowany na Piekielnej Stronie Popkultury</strong></span></a>.</p>
<p align="JUSTIFY"><img decoding="async" loading="lazy" class="alignright size-full wp-image-2561" src="http://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/jghjg-300x82.png" alt="" width="300" height="82" /></p>
<p align="JUSTIFY">
<p align="JUSTIFY">
<p align="JUSTIFY">
<p align="JUSTIFY"><strong><img decoding="async" loading="lazy" class="size-full wp-image-2563 alignleft" src="http://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/15043841_334871843534758_132211608905580544_a.jpg" alt="" width="320" height="320" srcset="https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/15043841_334871843534758_132211608905580544_a.jpg 320w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/15043841_334871843534758_132211608905580544_a-150x150.jpg 150w, https://czytajpl.pl/wp-content/uploads/2017/04/15043841_334871843534758_132211608905580544_a-300x300.jpg 300w" sizes="(max-width: 320px) 100vw, 320px" />O autorce</strong></p>
<p align="JUSTIFY">Szatan. Szatanek. Szatańska. W dowodzie: Anna Elżbieta Szatan. Maniaczka seriali, pochłania je w ilościach hurtowych, niektóre tylko z przyzwyczajenia, niektóre bo łał, ale fajne. Zakochana w Batmanie, a ostatnimi czasy niedoszła mistrzyni Pokemon. W życiu ma więcej szczęścia niż rozumu – potrafi wygrać w konkursie rzecz wartą blisko tysiąc złotych czy też znaleźć na ulicy 100 zł. Szczęśliwa posiadaczka psa rasy mieszaniec szlachetny, kujawsko-pomorski, zwanego potocznie Rogalem. Na co dzień copywriter w agencji marketingu internetowego. W efekcie – praktycznie cały czas przy klawiaturze. Kiedy nie ogląda seriali i nie jest w pracy, potrafi w cudowny sposób marnować swój czas, grając w gry głównie te flashowe, ale nie tylko. Zawodowo potrafi  znaleźć sobie milion zajęć, żeby nie robić tego, co akurat robić powinna. Członkini Stowarzyszenia Miłośników Gier i Fantastyki Thorn (tak, to ci co robią m.in Copernicon). Jak już coś ją zaciekawi – to na amen. Szczęśliwa dziewczyna gamera i nerda (gamer i nerd to w jednej osobie, żeby nie było). Ma ogromną słabość do dobrego jedzenia, a co ciekawsze sama też nieźle gotuje. Jej super mocą jest zdolność stworzenia całkiem smacznego jedzenia właściwie z niczego. Kocha podróże, choć nie znosi się pakować. I rozpakowywać. Bywa bałagniarą ale jak już sprząta to dokładnie. Nie znosi mycia naczyń. Nie uznaje biurka – jej centrum dowodzenia wszechświatem znajduje się na łóżku. Uzależniona od kawy – koniecznie z mlekiem i cukrem. Opcjonalnie z kakao. Marzy jej się podróż do Paryża. I Tokio. I do Londynu. Berlina? Więcej grzechów nie pamięta.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://czytajpl.pl/2017/04/16/piekielna-strona-popkultury-amok-zla-ksiazka-i-genialny-film/">Piekielna Strona Popkultury: Amok – zła książka i genialny film</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://czytajpl.pl">Czytaj PL</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://czytajpl.pl/2017/04/16/piekielna-strona-popkultury-amok-zla-ksiazka-i-genialny-film/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2555</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
