Category archive

Czytelnik XXI wieku - page 4

Jak stworzyć e-booka w formacie MOBI

w dziale Archiwum/Czytelnik XXI wieku by
W ramach cyklu „Czytelnik XXI wieku” demonstrowaliśmy ostatnio jak krok po kroku digitalizować książki i jak tworzyć własne e-booki w formacie EPUB. Co jednak zrobić, jeśli chcemy czytać na czytniku Kindle? Jak stworzyć e-booka w formacie MOBI? Odpowiedź jest prosta – wystarczy przekonwertować otrzymany ostatnio plik EPUB do pożądanego przez nas MOBI.

Zobacz cały wpis

Jak digitalizować książki?

w dziale Archiwum/Czytelnik XXI wieku by
Wraz z rozwojem technologii i zwiększeniem jej dostępności wzrasta popularność książek elektronicznych. Każda osoba posiadająca czytnik, tablet, komputer czy smartfon może czytać e-booki. Co więcej przy odrobinie wysiłku każdy może tworzyć własne książki elektroniczne.  Digitalizacja książek jest najbardziej możliwa i całkiem prosta.

Zobacz cały wpis

Książki i komiksy, w których Ty jesteś bohaterem!

w dziale Archiwum/Czytelnik XXI wieku/Jak zacząć... by

Czy wyobrażacie sobie powieści, w których głównym bohaterem jesteście Wy sami? W których śledząc fabułę, decydujecie, jak potoczy się akcja? W których chwila nieuwagi podczas lektury może pociągnąć za sobą nieprzyjemne konsekwencje? I które właśnie przez to wciągają bardziej niż jakakolwiek klasyczna w formie książka? Zobacz cały wpis

„Panie, daj Pan tę książkę!” O bookcrossingu słów kilka…

w dziale Archiwum/Co słychać?/Czytelnik XXI wieku/Jak czytać?/Jak oni czytają by

Dla wielu z nas książka stanowi dobro luksusowe. Nie ma co ukrywać, że dla typowego Kowalskiego zakup książek, kiedy jedna kosztuje około trzydziestu sześciu złotych, to spory wydatek, który obciąża domowy budżet. Zakup powieści w sieciówce często więc zamiast być przyjemnością, jest potrząsaniem pustym portfelem w poszukiwaniu zaginionych złotówek. A jednak – oprócz polowania na książki w Internecie i korzystania z biblioteki istnieje inny środek.

Co to w ogóle jest ten bookcrossing?

Na początku powinienem pokrótce objaśnić, czym jest bookcrossing i skąd się wziął. Zastanawiam się, czy wkleić tekst z Wikipedii z nadzieją, że się nie domyślicie, czy raczej spróbować zapisać tutaj moje chaotyczne myśli. Obawiam się jednak, że czujne oko naczelnego wykryłoby Wikipedię…

Zatem do rzeczy – bookcrossing narodził się w Stanach Zjednoczonych, czego można się domyślić po angielskim nazewnictwie. Pierwszy oficjalny pomysł powstał mniej więcej szesnaście lat temu, choć z pewnością książkami wymieniano się już od bardzo, bardzo dawna. I oczywiście nie tylko za oceanem. W języku polskim nie mamy słowa, które dokładnie oddawałoby sens wyrazu bookcrossing. W wolnym tłumaczeniu słowo to znaczyć mogłoby po prostu oddanie książki. Nie brzmi to dobrze, prawda? Dlatego w Polsce znacznie częściej oprócz terminu bookcrossing spotkać możemy po prostu hasła takie jak „wymiana książek” czy „wymiana książkowa”.

Pierwotnie bookcrossing związany był ze stroną amerykańskiego programisty Rona Hornbakera. Strona nazwana została po prostu bookcrossing.com i działa do dziś. Jej działanie polega na wymianie książek pomiędzy obywatelami USA. Później autor rozszerzył funkcjonalność strony, dzięki czemu wymieniać książkami mógł się cały świat. Wszystko to działo się w roku 2001.

Z biegiem czasu wymiany stały się popularne także w naszym kraju. W 2003 roku zaczęły działać polskie serwisy, które zrzeszały czytelników z Polski i umożliwiały im przekazywanie książek pomiędzy sobą. Wymiany z ręki do ręki stawały się coraz popularniejsze, odbywały się także dzięki portalom czytelniczym, których członkowie spotykali się i spotykają nadal na kawie. To właśnie przy dyskusjach o książkach wymieniano się powieściami i pożyczano je sobie.

Jak się jednak okazuje, wymienianie się książkami jest jeszcze lepsze, gdy nie umawiamy się z nikim przez sieć! W 2013 roku powstała grupa Śląskich Blogerów Książkowych, która zrzesza blogerów piszących o literaturze. Grupa ŚBK postanowiła udoskonalić ideę bookcrossingu z wymiany „z reki do ręki” na wymianę książkową opierająca się na stworzonej przez nich bazie książek, które przynieśli inni czytelnicy i które pozostały z poprzednich wymian. Ich pomysł okazał się tak wielkim sukcesem, że akcje kontynuowane są do dziś. W ciągu roku blogerzy ze Śląska organizują kilkanaście wymian w różnych miastach, a na każdej akcji nowy dom znajduje mniej więcej 200 książek!

O akcji blogerów mówi Zuzanna, która jest współzałożycielką grupy:

Zakładając grupę, nigdy nie spodziewaliśmy się wielkich akcji ani masy wiernych fanów. Dziś lubi nas już ponad 1600 osób, zdobywamy wiernych wymieniaczy, a z każdą wymianą rośnie liczba stałych bywalców! Cieszymy się, że wbrew badaniom i krytycznym opiniom Polacy nadal czytają i chętnie wymieniają się książkami.

Oczywiście nie tylko Ślązacy wymieniają się książkami. W Krakowie podobne wymiany organizuje Krakowskie Biuro Festiwalowe, a ich akcje znane są pod marką „Drugie życie książki”. Jak piszą organizatorzy na swojej stronie, rok temu udało się wymienić około szesnaście tysięcy książek! Akcje bookcrossingowe odbywały się już też między innymi w Gdańsku, Łodzi czy Poznaniu.

Kto z nas powinien zastanowić się nad bookcrossingiem?

Chyba każdemu z nas zdarzyła się ta przykra sytuacja, kiedy zakupiona przez nas książka nie spełniła oczekiwań. Powieść okazała się nudna, bohaterowie nijacy, na dodatek autor uśmiercił naszych faworytów. Znana historia? Jeśli należysz do grona osób, które czytają nałogowo, a na regałach upychasz książki zgodnie z formułą „na Tetris”, by wszystko się zmieściło, to warto zastanowić się nad wymianą. Może i nie zdobędziesz w ten sposób mnóstwa wolnego miejsca, ale będziesz mieć nowe książki. A to już sukces!

Macie miejsce na półkach, a nie macie środków na koncie? Bookcrossing także i w tym wypadku się sprawdzi. Musicie jednak być świadomi, że w tę zabawę grać możecie tylko, jeśli nie czujecie ze swoimi książkami szczególnej więzi. Tak, wiem, że trudno jest oddać książkę, z którą wiąże nas pewna historia. Bo przecież przy „Pięćdziesięciu twarzach Greya” prasowaliśmy koszulę do pracy, a „Zmierzch” czytaliśmy, kiedy jechaliśmy tramwajem. Mimo to czasem warto zacisnąć zęby i pozwolić im odejść. Bo może przyjść nowe. Lepsze.

Parę rad, między innymi o tym, by na wymianach nie mówić: „Panie, oddawaj Pan książkę!”

Zanim wybierzemy się na wymianę, musimy pamiętać o tym, by nasze książki były w dobrym stanie. Sami nie chcemy przecież przynieść do domu książek, które ubrudzone są bigosem czy innym swojskim jadłem. I nie zapomnijcie wziąć ze sobą okularów! Dobre oko to jedna z najważniejszych cech. Dzięki spostrzegawczości będziecie mogli wyłowić interesującą Was pozycję. Gorzej, kiedy na jeden egzemplarz rzuci się trzech wygłodniałych czytelników. Wtedy liczy się szybkość, więc pamiętajcie, by ubrać się wygodnie. I choć czasem na wymianę przyjdą Janusze marzące o wyrwaniu Wam książek z ręki i sprzedaniu ich potem na Allegro – nie dajcie się! Pamiętajcie, że na wymianach też panują reguły!

Książkowe domki, czyli pomysł, który nie zawsze się sprawdza

Oprócz wymian z ręki do ręki często pojawiają się także specjalne punkty, w których można oddać swoją książkę, a do domu zabrać coś nowego (lub w ogóle nic nie zabrać). I choć pomysł wygląda bardzo ładnie i zaistniał już w wielu miastach, to z komentarzy pojawiających się w sieci wynika jednak, że niestety, ale w Polsce idea skrytek z książkami nie sprawdza się tak dobrze jak chociażby w Wielkiej Brytanii. Mimo dobrego pomysłu, książkowe budki często świecą pustkami, rozkradane przez bezdomnych i typowych Sebiksów.

Czyli jak ostatecznie z tym bookcrossingiem?

Wydaje mi się, że mimo wszystko wymiany z reguły się udają i nikt nie wychodzi z pustymi rękami. Bookcrossing to świetny pomysł na uzupełnienie swojej biblioteczki o całkiem nowe książki w zamian za te, które nas zawiodły czy rozczarowały. Oczywiście najpierw musimy się uporać z naszym sentymentem. Ale uzgodnijmy coś sobie – jeśli książka naprawdę była zła, to po co ją trzymać? Czasem trzeba zamknąć w swoim życiu pewien rozdział i otworzyć kolejny… Z nową książką!

Wymiany książkowe są teraz tak powszechne, że chyba każdy o nich słyszał. Pojawiały się prawdopodobnie we wszystkich większych miastach oraz w wielu małych miejscowościach. Zasady działania są naprawdę bardzo proste. Jeśli więc w Waszej okolicy nie działa żadna grupa, która takie wymiany organizuje, może warto samemu wyjść z inicjatywą? Bo przecież nie trzeba wiele. Wystarczy zaangażować w akcję lokalną bibliotekę i księgarnie, poinformować czytelników oraz wybrać odpowiednie miejsce. I już – przepis na sukces gotowy!

Macie pytania dotyczące organizacji czy działania wymian? Piszcie śmiało! Koniecznie podzielcie się także informacją, czy w Waszym mieście organizowane są wymiany lub czy sami będziecie jakąś organizować!

Patryk Obarski

O blogerze:

Patryk Obarski – bloger, freelancer, copywriter.

Jego blog Moje-Bestsellery.blogspot.com powstał w roku 2014 jako miejsce, w którym mógłby dzielić się swoimi przemyśleniami na temat książek i spraw związanych z literaturą. Na blogu pojawiają się głównie recenzje beletrystyki, felietony oraz posty tematyczne.

Z biegiem czasu i każdym kolejnym tekstem, Moje Bestsellery rozwijają się coraz bardziej dynamicznie, a czytelników ciągle przybywa! Obecnie praca nad Bestsellerami to nie tylko hobby, ale stały element każdego dnia.

Warto zajrzeć także na social media autora: Facebook i Instagram.

Co font z Kindle’a mówi o Tobie?

w dziale Archiwum/Czytelnik XXI wieku by

Nie od dziś wiadomo, że projektanci Kindle’a cenią minimalizm. Do niedawna na czytnikach marki Kindle (modele Kindle 7 i 8, Paperwhite I,II,III, Oasis, Voyage), można było używać zaledwie sześciu podstawowych krojów pisma (Baskerville, Caecilia, Caecilia skondensowana, Helvetica, Futura, Palatino). Ten stan rzeczy nie uległ wielkiej zmianie – obecnie można wybierać spośród ośmiu opcji, wśród których znajdują się font dla dyslektyków, autorski projekt Amazona w wersjach normalnej i pogrubionej, oraz możliwość czytania z fontem zaprogramowanym przez wydawcę. Zastanawialiście się kiedyś czemu używacie tego, a nie innego kroju i jaka historia stoi za waszym ulubionym charakterem elektronicznego pisma? Co font z Kindle’a mówi o Tobie?

Zobacz cały wpis

10 sposobów na czytanie podczas nudnych lekcji

w dziale Archiwum/Czytelnik XXI wieku/Jak czytać? by

Wakacje się skończyły. Co prawda tegoroczny rok szkolny rozpoczyna się nie 1, ale 4 września, więc można śmiało powiedzieć, że letnie lenistwo zostało przedłużone o trzy wrześniowe dni. Jednakże było to tylko krótkie odroczenie tego, co nieuniknione – powrotu do szkoły. Jedni wracają po wakacjach wypoczęci, pełni zapału i gotowi na wyzwania, jakie napotkają podczas całego roku szkolnego. Inni natomiast marzą pewnie tylko o tym, by jakimś cudem 4 września cofnąć się w czasie do początku lipca. Zobacz cały wpis

Czy czytając na e-papierze, możesz przyczynić się do uratowania komuś życia?

w dziale Archiwum/Co słychać?/Czytelnik XXI wieku/Jak czytać? by

Pozornie tytułowe pytanie wydaje się absurdalne. Czy czytaniem można wpływać na życie innego człowieka? Jakim cudem czytanie na e-papierze może komuś uratować życie? Z okazji drugiego Święta E-papieru przedstawiamy argumenty przemawiające za tym, że wybierając czytnik e-booków i korzystając z e-papieru jako medium konsumpcji książki, możesz zmieniać świat na lepsze.

Skupmy się na twardych danych. Wzrost poziomu dwutlenku węgla w atmosferze oraz zmiany klimatyczne, które się z tym wiążą, są faktem (cokolwiek próbowaliby wmówić nam malkontenci wierzący w spiskowe teorie dziejów). Jednym z czynników zwiększających emisję CO2 do atmosfery jest wylesianie, które niestety w skali globalnej nieustannie postępuje. Co trzy lata świat traci powierzchnię lasów równikowych równą obszarowi Polski.

Co więcej, samo zalesianie w postaci sadzenia nowych drzew nie jest niestety czynnikiem równoważącym straty powstałe w wyniku wycinki. Stare drzewa akumulują w sobie znacznie więcej CO2 niż młode. Przykładowo świerk przez pierwsze 10 lat swojego życia może poszczycić się „pochłonięciem” średnio zaledwie 0,32 kg CO2, po 20 latach liczba ta wynosi już 7,66 kg, po 30 latach 47,04 kg, a po 50 – 222,56 kg! Mówiąc dosadniej, 100-letni buk „wytwarza” w ciągu godziny 1200 litrów tlenu – taką ilość jest w stanie dostarczyć ok. 2700 młodych drzewek. Wynika z tego, że myślenie w stylu „zetnę to drzewo, zasadzę kolejne, nic się dla przyrody nie zmieni” jest zwyczajnie błędne. Stare drzewa znacznie efektywniej ograniczają emisję dwutlenku węgla do atmosfery.

Jedna 60-letnia sosna wytwarza tyle tlenu, ile zużywają 3 osoby. Innymi słowy, przyczyniając się do uratowania jednego drzewa, dbasz o to, by co najmniej 3 ludzi miało czym oddychać. Pomijam już fakt wpływu lasów na powstrzymania erozji gleb (a więc ochrony m.in. przed powodziami), na łagodzenie klimatu, a wpływu podwyższonego stężenia CO2 w atmosferze na jego destabilizację. Powinniśmy jednak mieć na uwadze, że ten ostatni czynnik wpływa na wystąpienie gwałtownych zjawisk atmosferycznych i pociąga za sobą kolejne ofiary. Te ostatnie są czynnikiem tzw. kuli śnieżnej, gdy podwyższony poziom CO2, wynikający m.in. z deforestacji, wpływa na zmiany klimatu, które z kolei doprowadzają do gwałtownego niszczenia lasów, a to w efekcie sprawia, że znacznie więcej CO2 z martwych drzew przedostaje się do atmosfery! Takie zjawisko miało miejsce choćby w tym miesiącu na Pomorzu, gdzie w jedną noc gwałtowna nawałnica zniszczyła ok. 30 tysięcy hektarów lasu.

Dlaczego więc wycina się drzewa dla przedmiotów codziennego użytku, m.in. dla papieru, skoro strata każdego z nich, szczególnie w epoce problemów klimatycznych, jest tak niebezpieczna? Średnio z jednego drzewa można wyprodukować 100 egzemplarzy 500-stronnicowych książek.

Mało jest tak istotnych czynników dla rozwijania odpowiedzialnego społeczeństwa, jak edukacja jej członków i rozwijanie w nich empatii, a promocja czytelnictwa realizuje te właśnie cele. Jeśli bierzesz udział w wyzwaniu „czytam 52 książki rocznie”, jak cała nasza redakcja, rozwijasz siebie i pomagasz nam zmienić społeczeństwo. To bardzo ważne! Niemniej dobrze, żebyś miał też świadomość, że kupując 52 nowe książki w roku, przyczyniasz się do uśmiercenia średnio jednego drzewa co dwa lata.

Możesz to zmienić w prostu sposób, kupując e-booki. Tu jednak pojawia się kolejny problem. Tablety, smartfony i komputery zużywają sporo energii elektrycznej, a ponieważ pozyskujemy ją w Polsce głównie ze spalania węgla, także e-czytanie nie jest wolne od grzechu emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Niemniej i ten efekt można znacząco zmniejszyć – czytając e-booki na urządzeniach wyposażonych w e-papier, który tylko niewielką ilość energii elektrycznej zużywa na „przerzucenie” kolejnej strony książki, ale już nie na jej wyświetlanie. Dlatego właśnie smartfony musimy ładować niemal codziennie, a czytniki e-booków raz na 3–4 tygodnie. Obecnie powstają prototypy czytników e-booków zasilanych energią słoneczną, które będą już niemal całkowicie ekologiczne!

Jest jeszcze jeden element, który powinniśmy wziąć pod uwagę, mówiąc o tym, jak różne formy lektury wpływają na środowisko – produkcja wspomnianych urządzeń. Amerykańska grupa Cleantech szacowała, że w 2012 roku sprzedaż czytników przyczyni się do emisji 2,42 miliardów kilogramów CO2 w skali roku[1]. Wartość zdecydowania niemała. Ale roczna sprzedaż e-booków (w miejsce książek papierowych) pozwala ograniczyć emisję o ok. 5 miliardów kg CO2 w skali roku. [2]. Zaś czytniki e-booków (w przeciwieństwie do smartfonów) są urządzeniami, które mogą bez problemu służyć wiele lat!

Czytając książki na e-papierze zamiast na ekranie smartfona, tabletu czy komputera, nie tylko chronisz innych, ale też siebie samego – a dokładnie swój wzrok. Emitujące światło, migające (choć tego zazwyczaj nie zauważasz) ekrany, męczą Twoje oczy. E-papier ma po prostu zapisaną „na sobie” stronę. Nie emituje jej żadne światło – ona po prostu tam jest do momentu, aż urządzenie otrzyma impuls, by atrament na ekranie zmienił wartość, prezentując kolejny obraz (jeśli interesuje Cię, jak działa e-papier, obejrzyj tę infografikę, którą księgarnia Woblink przygotowała na ubiegłoroczne święto).

W jaki sposób więc przyczyniać się do zmniejszenia emisji CO2 poprzez czytanie? Najlepiej wybierz lekturę na urządzeniu wyposażonym w e-papier. To naprawdę jest tak proste!

Jeśli chciałbyś zdobyć jedno z nich, nie naruszając swojego stanu konta, koniecznie zajrzyj dziś na nasz fanpage. Uruchomiliśmy na nim konkurs, w którym możesz wygrać rewelacyjne urządzenie PocketBook Touch HD. Głupio nie skorzystać z takiej okazji!

Mikołaj Kołyszko

Publikacja została zainspirowana artykułem Kariny Sękowskiej „E-co czytanie” opublikowanym w magazynie Vege (2/2014).

[1] Karina Sękowska „E-co czytanie” [w:] magazyn Vege (2/2014).

[2] Karina Sękowska „E-co czytanie” [w:] magazyn Vege (2/2014).

O autorze:

Zdjęcie przedstawiającą Mikołaja Kołyszko. Fotografia jest pracą zbiorową studentów SKF (Darka Kuźmy, Kasi Giermańskiej, Izy Łukasik, Patrycji Popek oraz Małgorzaty Miłek)

Brand manager Woblink.com i red. nacz. portalu CzytajPL.pl. Były red. nacz. magazynu internetowego Masz Wybór.

Z wykształcenia: magister religioznawstwa.

Z zamiłowania: dziennikarz, pisarz.

Wyróżniony tytułem Dziennikarza Obywatelskiego 2013 Roku (kategoria „Recenzja”).

Autor książek: Groza jest święta, Tajemne Oblicze Świata, Tajemne Oblicze Świata II. Piekielny Szyfr i Wegetarianizm bez tajemnic.

Zdjęcie autora jest pracą zbiorową studentów SKF (Darka Kuźmy, Kasi Giermańskiej, Izy Łukasik, Patrycji Popek oraz Małgorzaty Miłek).

Literacka Pomoc Humanitarna

w dziale Archiwum/Czytelnik XXI wieku by

19 sierpnia obchodzony jest Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Święto zostało ustanowione w 2008 roku przez Zgromadzenie Ogólne ONZ i ma upamiętniać zamach bombowy na placówkę ONZ w Bagdadzie przeprowadzony 19 sierpnia 2003 roku. W wyniku wybuchu zginęły 22 osoby, w tym Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw Praw Człowieka Sérgio Vieira de Mello, który pracował dla ONZ przez przeszło trzydzieści lat. W ten dzień najważniejsze jest jednak zwrócenie uwagi na to, jak ważną rolę odgrywają organizacje i jednostki walczące z nierównościami na świecie, niosące pomoc potrzebującym, zwłaszcza tam, gdzie rządy i lokalne instytucje nie są w stanie jej zapewnić. Przy tej okazji przedstawiamy ciekawe inicjatywy, które łączą najbardziej interesujący nas świat literacki z pomocą humanitarną. A jest nią chociażby… seria polskich koszulek.

Zobacz cały wpis

Turystyka literacka

w dziale Archiwum/Czytelnik XXI wieku/Jak czytać?/Woblink Travel by

To, że Nowa Zelandia kojarzy się głównie z hobbitami, nikogo już chyba nie dziwi. Może nie dla każdego Dubrownik to automatycznie Królewska Przystań z „Gry o tron”, ale każdy z radością zwiedzi Londyn śladami filmowego Harry’ego Pottera czy Sherlocka Holmesa. Turystyka filmowa staje się coraz bardziej popularna i powszechna. Tymczasem turystyka literacka wydaje się nie mniej ciekawa, ale chyba nie aż tak oczywista. W wakacje warto więc zastanowić się przez chwilę: gdzie mieszka ulubiony bohater Waszej książki? I ile kosztują bilety na samolot w tamtym kierunku?

Zobacz cały wpis

wróć na górę