Nabokov, King, Burgess, czyli Stanley Kubrick i jego literackie inspiracje

w dziale Archiwum/Co słychać?/Co warto czytać?/Jak oni czytają by
Stanley Kubrick to jeden z najważniejszych twórców filmowych wszechczasów. Był reżyserem, producentem filmowym, montażystą i scenarzystą. Zapisał się na kartach historii kinematografii jako przełomowy, bezkompromisowy wizjoner, którego dzieła są szczegółowo, od początku do końca zaplanowanym konceptem artystycznym. Właściwie każdy z trzynastu nakręconych przez niego pełnometrażowych filmów stał się inspiracją dla innych twórców i stanowi obecnie klasykę kina. Niektóre z nich do dzisiaj budzą skrajne emocje, w innych z kolei widzowie znajdują potwierdzenie najgłośniejszych współczesnych teorii spiskowych. Wiele dzieł Stanleya Kubricka było zainspirowanych powieściami czy opowiadaniami. W związku z tym w okrągłą rocznicę urodzin reżysera (gdyby Kubrick żył, świętowałby właśnie 90 urodziny) przestawiamy wam przegląd jego najlepszych filmów opartych o literaturę lub przez nią zainspirowanych.


Kubrick przyszedł na świat 26 lipca 1926 roku w Nowym Jorku. Już w wieku 16 lat podjął pracę jako fotograf. Jego pierwszy film dokumentalny z 1951 roku zebrał stosunkowo pozytywne opinie krytyków, jednak sławę i rozgłos przyniósł mu dopiero nagrodzony trzema Oskarami „Spartakus”. W latach 6o. reżyser postanowił przenieść się do Londynu, gdzie żył i tworzył aż do końca swojego życia. Co ciekawe podobno nie oglądał swoich filmów po ich ukończeniu (tak jak Woody Allen).

Interesujący jest również fakt, że dzieło życia Kubricka nigdy nie powstało. Miała nim być obszerna i wyczerpująca biografia Napoleona I, nad którą zaczął pracować po skończeniu „Odysei kosmicznej”. Nawiązał współpracę ze znanym badaczem życia i dziejów Napoleona, a także ściągnął z całej Europy i Stanów Zjednoczonych setki publikacji poświęconych Cesarzowi. Główną rolę miał zagrać Jack Nicholson, jednak w pewnym momencie prace nad filmem zostały bezterminowo zawieszone. Powodem były pieniądze – wtedy właśnie do kin wszedł film „Waterloo”, który odniósł kasową klęskę. Producenci biografii Napoleona w wydaniu Kubricka postanowili wycofać swoje fundusze, pozbawiając tym samym widzów na całym świecie możliwości podziwiania spektakularnego dzieła.

Kup ebooka na Woblink.com

W kinie Kubricka można zauważyć ogromną dbałość o detal. Wszystko musiało do siebie pasować, a gra aktorów, ich mimika i gestykulacja miały idealnie się komponować oraz współgrać ze scenografią, muzyką, oświetleniem i każdym innym elementem filmu. Stanley Kubrick był niezwykle konsekwentny – ta konsekwencja jest widoczna w każdym jego obrazie. Właściwie wszystkie filmy Kubricka powstały na kanwie jakiegoś dzieła literackiego. Mimo to każdy stworzony przez niego obraz jest przesiąknięty światopoglądem i stylem twórcy (oczywiście z korzyścią dla dzieła).

Tę tendencję widać nie tylko w skończonych filmach, ale także w tych planowanych. Kubrick chciał nakręcić film oparty o „Wahadło Foucaulta” Umberto Eco, jednak pisarz nie zgodził się na ten pomysł z dwóch powodów. Po pierwsze nie był zadowolony z wcześniejszej ekranizacji swojej powieści „Imię róży”, po drugie Kubrick chciał napisać scenariusz do filmu całkiem sam. Pod koniec lat 80. reżyser „Odysei kosmicznej” rozpoczął pracę nad filmem „A.I. Sztuczna inteligencja”, dla którego inspiracją był utwór „Supertoys Last All Summer Long” Briana Aldissa. Nigdy nie ukończył tego dzieła, gdyż zaczął produkcję „Oczu szeroko zamkniętych”. Po śmierci Kubricka projekt przejął jego bliski przyjaciel, Steven Spielberg. Film ukazał się w 2001 roku. Reżyser chciał także nakręcić film oparty o „Pachnidło” Patricka Süskinda, jednak do realizacji tego pomysłu nigdy nie doszło. Film (zatytułowany „Pachnidło: Historia mordercy”) na podstawie tej skądinąd fenomenalnej powieści stworzył już po śmierci Kubricka Tom Tykwer.

Kup książkę lub ebooka na Woblink.com

Sposób wyboru literackich inspiracji przez Stanleya Kubricka nurtował dziennikarzy, dlatego też często w wywiadach poruszali ten temat. Reżyser zapytany o to, jak wybiera literacki materiał, na którego kanwie oprze swoje dzieło, odpowiadał zawsze w ten sam sposób − najzwyczajniej w świecie pochłania ogromne stosy książek i opowiadań, szukając odpowiedniej historii, którą zapragnie przenieść na ekran. Nie spoczął, dopóki nie znalazł czegoś, co pobudziłoby jego wyobraźnię. Kiedy szukał książki oscylującej wokół zjawisk nadprzyrodzonych, przebrnął przez stosy horrorów. Podobno jeśli książka nie przypadła mu do gustu, rzucał nią o ścianę. W końcu jednak natrafił na taką, która go zaintrygowała. Było to oczywiście „Lśnienie” Stephena Kinga.

Filmami zrealizowanymi na podstawie literackiego pierwowzoru były kolejno „Ścieżki chwały” (1957) oparte o powieść Humphreya Cobba pod takim samym tytułem, „Spartakus” (1960) będący ekranizacja powieści Howarda Fasta o tym samym tytule, „Lolita” (1962) na podstawie kontrowersyjnej powieści Vladimira Nabokova, „Dr Strangelove. Koniec świata nie jest czymś bardzo istotnym, za to jest zabawny” (1964) zainspirowany thrillerem Petera George’a pod tytułem „Czerwony alarm”, „2001: Odyseja kosmiczna. Poza nieskończoność” (1968), do której stworzenia natchnęło Kubricka opowiadanie „Strażnik” Arthura C. Clarke’a, „Mechaniczna pomarańcza” (1971) oparta o powieść Anthony’ego Burgessa pod tym samym tytułem, „Barry Lyndon” (1975) na podstawie powieści Williama Makepeace Thackeraya „Dole i niedole Szanownego Pana Barry’ego Lyndona”, „Lśnienie” (1980) inspirowane powieścią mistrza grozy Stephena Kinga, „Full Metal Jacket” (1987) na podstawie powieści „The Short-Timers” Gustava Hasforda oraz ostatnie dzieło Kubricka „Oczy szeroko zamknięte (1999) będące ekranizacją opowiadania „Oczy szeroko zamknięte” Arthura Schnitzlera.

Kup książkę na Woblink.com

„Spartakus” jest filmem, którego mimo licznych nagród Stanley Kubrick całkowicie się wyrzekł. Ten amerykański film kostiumowo-historyczny o powstaniu gladiatorów i niewolników był zdaniem Kubricka uproszczony i za bardzo moralizatorski. Na takie a nie inne zdanie twórcy na temat „Spartakusa” wpłynął fakt, że ten wybitny reżyser nie miał żadnego wpływu na kształt scenariusza.

Zaraz po zakończeniu prac nad „Spartakusem” Kubrick postanowił przenieść na ekran słynną „Lolitę” Nabokova. Kubrick i Nabokov łatwo nawiązali nić porozumienia, przyczyniła się do tego między innymi ich wspólna pasja − gra w szachy. Pierwsza wersja scenariusza została napisana przez Nabokova, jednak miała ona aż około 400 stron. Kubrick razem z Harrisem przerobili więc tekst i skrócili go. Reżyser stworzył obraz pozbawiony (głównie ze względu na panującą ówcześnie cenzurę i restrykcyjny kodeks) zmysłowości i perwersji odczuwalnej podczas lektury powieści Nabokova. Filmowa Lolita jest starsza od literackiego pierwowzoru, a erotyczne napięcie budowane jest w ekranizacji w sposób symboliczny i niedosłowny. Kubrick stworzył jednak interesujący obraz pewnej epoki w Stanach Zjednoczonych, czasu między końcem II wojny światowej a początkiem rewolucji w latach 60.

Kolejną adaptacją był „Doktor Strangelove” będący celną i bolesną satyrą na zimną wojnę, wzajemną wojskową anihilację i nieustający wyścig zbrojeń. Adaptacja „Czerwonego alarmu” Petera George’a miała być na początku utrzymanym w poważnym tonie dreszczowcem, jednak większość scen okazała się niesamowicie zabawna. Kubrick początkowo chciał je usunąć albo nadać im poważny wydźwięk, ale dostrzegł, że są one kluczowe dla całego dzieła, dlatego też poprowadził ekranizację „Czerwonego alarmu” w taki sposób, że otrzymał niezwykle makabryczną czarną komedię.

Kup książkę na Woblink.com

Po filmie o zimnej wojnie reżyser zwrócił się ku dziełom z gatunku sci-fi. Chciał nakręcić film będący połączeniem realistycznie przedstawionej kosmicznej podróży i wątków filozoficznych. Zdecydowanie udało mu się osiągnąć ten cel. „2001: Odyseja kosmiczna” to film, do którego scenariusz stworzyli wspólnymi siłami Stanley Kubrick i Arthur C. Clarke (w oparciu o niektóre wątki z opowiadań Clarke’a, w szczególności z „Posterunku”). Kubrick nakręcił film, a Clarke napisał powieść – oba dzieła zostały zatytułowane tak samo.

„Mechaniczna pomarańcza” to chyba najbardziej kontrowersyjny i jednocześnie (według mnie) najlepszy film Stanleya Kubricka. Dzieło oparte o powieść Anthony’ego Burgessa pod tym samym tytułem jest fascynujące i przerażające. Hipnotyzująca muzyka, charyzmatyczny i okrutny główny bohater Alex (w tej roli fenomenalny Malcolm McDowell) tworzą wybuchową, niezapomnianą mieszankę. Kubrick pominął warstwę językową dzieła (autor powieści wykreował „własny język”), ponieważ wyszedł z założenia, że w filmie musi położyć akcent na wizualną stronę historii. W powieści seks i przemoc zostały przysłonięte warstwą lingwistyczną, natomiast w filmie nic nie oddziela widza od tego. „Mechaniczna pomarańcza” to także opowieść zawierająca cenną lekcję – człowiek powinien mieć możliwość wyboru, nawet jeśli wybiera zło. Część krytyków zakwestionowała moralny wydźwięk filmu.

„Barry Lyndon” to film oparty o klasyczną łotrzykowską powieść z XIX wieku. W filmie Kubrick przedstawia historię inteligentnego młodego Irlandczyka, który za wszelką cenę chce dostać się do wyższych sfer i grona arystokracji. To stosunkowo mało znany film Kubricka, który warto nadrobić − jest bardzo obrazowy, plastyczny. Nie okazał się kasowym hitem, ale zdobył przychylne recenzje krytyków.

Kup książkę lub ebooka na Woblink.com

Kolej na „Lśnienie”, czyli przerażającą ekranizację powieści Stephena Kinga. To jeden z niewielu przypadków, kiedy film jest o wiele lepszy od książkowego pierwowzoru (a muszę zaznaczyć, że uwielbiam powieści Kinga). Po ekranizacji Kubrick twierdził, że nie wstydzi się swojego flirtu z kinem gatunkowym. Ciekawe jest zdanie reżysera na temat powieści, którą postanowił wziąć na warsztat. Jego zdaniem King chciał za dużo zmieścić w „Lśnieniu” i dlatego jego postacie nie są napisane tak dobrze, jak mogłyby być. Wszystkie korekty wprowadzone przez Kubricka nie zmieniają wydźwięku opowieści. „Lśnienie” okazało się idealnym filmem dla fanów teorii spiskowych, którzy odnajdują w obrazie liczne wskazówki sugerujące, że statek Apollo 11 nigdy nie wylądował na księżycu, a twórca „Lolity” wyreżyserował całe to przedsięwzięcie w filmowym studiu. Jeśli ten temat was zaciekawił, odsyłam do filmu w całości poświęconemu „Lśnieniu” − „Pokój 237” Rodneya Aschera.

„Full Metal Jacket” to dramat wojenny oparty na powieści „The Short-Timers” Gustava Hasforda, korespondenta podczas wojny w Wietnamie. W pisaniu scenariusza do filmu pomagał Kubrickowi inny korespondent wojenny, Michael Herr, który współpracował wcześniej przy powstaniu innego genialnego filmu poruszającego temat wojny w Wietnamie. Chodzi oczywiście o „Czas Apokalipsy” w reżyserii Francisa Forda Coppoli.

Ostatni film w dorobku Kubricka to „Oczy szeroko zamknięte” oparte o opowiadanie Arthura Schnitzlera pod tym samym tytułem. Autor opowiadania wybrał na miejsce akcji Wiedeń czasu epoki fin de siecle’u. Kubrick z kolei przeniósł akcję do Nowego Jorku końca XX wieku. „Oczy szeroko zamknięte” to film pełen seksu, tajnych organizacji tworzonych przez wyższe sfery, spisków i niedopowiedzeń. Kubrick przedstawia historię pewnego małżeństwa, które skutkiem dziwnych zdarzeń jednej nocy zostaje wystawione na próbę. Będzie musiało zrewidować swoje podstawowe wartości i sprawdzić siłę łączącego ich uczucia. Cztery dni po oddaniu wytwórni gotowego materiału filmowego Kubrick zmarł we śnie na zawał.

Stanley Kubrick nie napisał nigdy oryginalnego scenariusza – nie jest to żadna ujma, ale zaleta! Według niego przy opowieści stworzonej przez kogoś innego można pozwolić sobie na świeżość, przywoływanie odczuć towarzyszących pierwszej lekturze tekstu i wrażeń, jakie wywarła. Jest to jego zdaniem dobry punkt odniesienia przy tworzeniu dzieła filmowego. Kubrick wykorzystywał liczne materiały literackie, nigdy jednak nie przenosił po prostu treści książki na ekran. Adaptacja była dla niego sposobem przystosowania danego utworu literackiego do języka filmu, dzięki czemu powstawało zupełnie nowe dzieło. Filmowa adaptacja książkowego pierwowzoru może być gorsza albo lepsza od oryginału, jednak nie powinna być jego całkowitą kopią.

Mimo że Stanley Kubrick zmarł już prawie dwadzieścia lat temu, nadal jest uważany za jednego z najważniejszych reżyserów, nie tylko w USA, ale na całym świecie. Mimo upływu lat jego filmy nie starzeją się. Efekty wykorzystane w „Odysei kosmicznej” wciąż robią niesamowite wrażenie, Alex z „Mechanicznej Pomarańczy” nadal fascynuje i przeraża, a „Doktor Strangelove” sprawdza się jako niepokojąca czarna komedia.

Fanów tego rewelacyjnego reżysera może ucieszyć (lub wprost przeciwnie) fakt, że ostatnio odnaleziono gotowy do realizacji scenariusz Kubricka z 1956 roku zatytułowany „Palący sekret” będący adaptacją opowiadania Stefana Zweiga. To historia 30-letniego uwodziciela, który nawiązuje przyjaźń z dziesięciolatkiem, aby zdobyć matkę chłopca. Scenariusz został stworzony wspólnie z pisarzem Calderem Willinghamem. Odnalazł go profesor sztuki filmowej i znawca twórczości Stanleya Kubricka. Oczywiście wytwórnie są żywo zainteresowane niezekranizowanym wcześniej scenariuszem mistrza kina, tym bardziej, że wcześniej uważano, że Kubrick nie zdążył go ukończyć. Tymczasem scenariusz „Palącego sekretu” jest skończony, kompletny i podobno gotowy do przeniesienia na ekran bez większych przeróbek. Pozostaje tylko pytanie, komu przypadnie zaszczyt ekranizacji scenariusza i czy wybrana osoba będzie w stanie podołać temu zadaniu.

Na grafice głównej ilustrującej artykuł wykorzystano zdjęcie autorstwa Stanleya Kubricka (źródło: wikipedia.org, zdjęcie znajduje się w domenie publicznej).

Część informacji zostało zaczerpniętych z poniższych książek:

„Stanley Kubrick” Krzysztofa Kozłowskiego wydanej w 2013 roku przez Wydawnictwo Naukowe PWN,

„Stanley Kubrick. Rozmowy” Gene’a Phillipsa wydanej w 2014 roku przez wydawnictwo Axis Mundi.

Martyna Gancarczyk


Światowy Dzień UFO – książki z kosmitami w roli głównej

O autorce artykułu

Z wykształcenia menadżer kultury. Uwielbia mieć dobrą książkę zawsze pod ręką. Wielka entuzjastka horrorów zarówno jeśli chodzi o literaturę, kinematografię, jak i gry. Dzień bez książki lub filmu to dzień stracony. Oprócz tego miłośniczka zwierząt, szczególnie psów (a zwłaszcza własnego).

wróć na górę