Woblink Travel: Literacki przewodnik po Hiszpanii cz. III

w dziale Archiwum/To nas grzeje/Woblink Travel by

Tajemnicze zabójstwa, zaginione manuskrypty postaci z historii, prawie idealne oszustwo… W ostatniej części literackiego przewodnika po Hiszpanii zapuszczamy się w okryte cieniem zaułki wiktoriańskiej Barcelony, błądzimy po zakamarkach pięknej Sewilli, odwiedzamy starą posiadłość w Normandii. Spotykamy też rzeczy bardziej niewiarygodne, legendarne postacie i demony z baskijskich wierzeń. Na koniec zwracamy się w stronę reportaży i dzienników, w których nie-Hiszpanie wyrażają swoją miłość do tego niezwykłego kraju. Bo kto by pomyślał, że Katalończycy to też „Polacy”? Zapraszam na ostatnią część przewodnika po Hiszpanii.

 

W STRONĘ CIENIA

Znajdź na Woblink.com

Opuszczamy słoneczne i ciepłe klimaty, udając się w stronę historii podszytych strachem, oszustwem czy grozą  – m.in. thrillerów i kryminałów. Marc Pastor jest autorem, który aktywnie korzysta ze swoich doświadczeń kryminologa oraz detektywa. Za swoją twórczość otrzymał nawet w 2008 roku Premi Crims de Tinta. „Cienie Barcelony” oparte są na prawdziwych wydarzeniach sprzed ponad stu lat, których niechlubną bohaterką była tak zwana wampirzyca z ulicy Ponent. W dzielnicy El Rival ginie coraz więcej dzieci, jednak matki – prostytutki – boją zgłaszać się ten fakt na policję. Sprawa obrasta legendą, mówi się o potworze lub wampirze porywającym dzieci, nie ma jednak żadnych świadków. Pogłoski docierają również do porywczego, niestroniącego od alkoholu detektywa Moisésa Corva, dla którego sprawa stanie się swoistą obsesją. Specyficzny klimat mrocznej części Barcelony, gdzie zewsząd wyziera nędza, zgnilizna, a najgorszym wrogiem jest ludzka obojętność. Autentyczne postacie, jak Enriquetta Marti czy Juan Pujalo, i Śmierć, która jest narratorką, ale także bohaterką powieści snującą opowieść o tym, jaka może przypaść jej rola w życiu każdego człowieka.

Znajdź na Woblink.com

Javier Cercas, wykładowca uniwersytecki oraz tłumacz literatury, który debiutował już pod koniec lat 80., również opiera swoje powieści na faktach. Sławę przyniosła temu autorowi wydana w 2001 roku powieść „Żołnierze spod Salaminy”. Przetłumaczona na kilkanaście języków, szybko doczekała się ekranizacji. Powieścią, o której pokrótce opowiem, jest jednak książka mocno niedoceniona w kraju nad Wisłą – „Oszust”. To pozycja, której nie można nazwać thrillerem ani kryminałem. Jest to jednak opowieść o sprytnym oszustwie, które zdarzyło się naprawdę. Enric Marco latami był uważany w Hiszpanii za bohatera – ocalały z obozu we Flossenbürgu (jako jeden z niewielu) i członek antyfrankistowskiej partyzantki po powrocie do ojczyzny dał się poznać jako człowiek oddany pielęgnowaniu pamięci o ofiarach hitleryzmu. Udzielał się społecznie, pisał artykuły, dawał wykłady i pogadanki w szkołach oraz instytucjach. Jednak w 2005 roku, mówiąc językiem komedii, „sprawa się rypła”. Zdemaskował go mało znany historyk Benito Bermejo. Okazało się bowiem, że mężczyzna dokonał mitologizacji swojej osoby. Po co? Dla uznania. Miłości. Zaszokowana była nie tylko Hiszpania. Mario Vargas Llosa uznał nawet Marco za twórcę, który przekształcił rzeczywistość w fikcję. Sam zainteresowany nie wypierał się kłamstw. Otwarcie oświadczył, że swą historię nieco podkoloryzował. Tematem zainteresował się w końcu Javier Cercas, który skupił się nie tylko na biografii oszusta, lecz z drobiazgową dokładnością i dociekliwością zbadał motywy jego postępowania, nie oskarżając go ani nie broniąc. To książka łącząca cechy literatury faktu, epiki, eseju historycznego, psychologicznego, a nawet dzięki odwołaniom do pojęć prawdy i kłamstwa – dyskursu filozoficznego. Przy tym wciągająca i trzymająca w napięciu fabuła. Pozycja zdecydowanie zasługuje na większą uwagę, niż jest jej okazywana.

Znajdź na Woblink.com

„Sekret Wesaliusza” Jordi Llobregat, pisarza, twórcy grupy literackiej El cuaderno Rojo, ale też dyrektora festiwalu kryminałów Valencia Negra, nie jest oparty na faktach, ma jednak pewne odniesienia do wydarzeń z historii. Akcja powieści rozgrywa się podczas przygotowań do rozpoczęcia Wystawy Światowej 1888 w Barcelonie, na której zaprezentują się dokonania dorobku kulturalnego, naukowego i technicznego krajów oraz narodów świata. Właśnie wtedy na nabrzeżu pojawiają się zmasakrowane ciała młodych kobiet. Zaczynają krążyć pogłoski o prastarej klątwie, która krąży nad miastem. GOS NEGRO. Co wspólnego ma z tym postać Andreasa Wesaliusza, twórcy współczesnej anatomii? Kto i dlaczego poszukuje ósmej księgi Wesaliusza, która przecież nigdy nie powstała? Wielowątkowa powieść pełna zagadek i tajemnic, niespodziewanych, częstych zwrotów akcji, podejmująca temat walki kobiet o prawo do kształcenia. Wszystko to spowite mrokiem ponurej, ale też krwawej XIX-wiecznej Barcelony. Warto wspomnieć, że autor jest pasjonatem urbanistyki i historycznego rozwoju miast. Jest to widoczne również w powieści. Do polecenia miłośnikom prozy przygodowej, z elementami kryminału, dreszczowca, a także epoki wiktoriańskiej. Prawa do książki sprzedano do osiemnastu krajów.

Znajdź na Woblink.com

Tego Pana przedstawiałam Wam już w poprzednich dwóch częściach przeglądu. Pérez-Reverte jest autorem niezwykle płodnym i różnorodnym, piszącym również doskonałe thrillery. „Ostatnia bitwa templariusza” łączy w sobie przygodę, tajemnicę, zakazaną miłość, trochę niesztampowego humoru. Historia osnuta jest wokół tajemnicy starego barokowego kościółka w Sewilli, samo miasto również gra w powieści dużą rolę, nadając jej odpowiedni klimat i urok. Giną ludzie, ktoś włamuje się do komputera Jana Pawła II, sprawą zaczyna interesować się zatem kongregacja wiary w Watykanie. Do rozwiązania zagadki wyznaczony zostaje Lorenzo Quart, ksiądz-eliminator, który ma w sobie więcej z Bonda, maszyny do wykonywania poleceń i karania nieposłusznych kleryków niż z duchownego. Z jednej strony pobożny i ślepo posłuszny nakazom, z drugiej przeżywający dylematy i załamania wiary. Wartkie tempo akcji, interesująca fabuła połączona  z  postaciami, również drugoplanowymi, o ciekawym rysie psychologicznym. Arturo Pérez-Reverte we własnej osobie.

Znajdź na Woblink.com

Z zagadką kryminalną mamy również do czynienia w „Światłach września” pochodzących z cyklu „Trylogia Mgły” Carlosa Ruiz Zafóna. Wyobraźcie sobie klimat starej normandzkiej rezydencji właściciela fabryki zabawek, który jest tak samo tajemniczy jak jego posiadłość. Wkrótce w tajemniczych okolicznościach ginie kobieta. Dlaczego? Tego próbuje dowiedzieć się rodzeństwo Ismael oraz Irene. Zafón mistrzowsko wprowadza czytelnika w mroczny, tajemniczy klimat. Łączy elementy grozy ze światem baśni i dziwnych zjawisk. Tu nawet zabawki przestają być łagodnymi przedmiotami służącymi przyjemności i ożywają, co przyprawia o dreszcze. Proporcje między realizmem a magią są jednak wciąż odpowiednio zachowane. Książka intryguje, ale i skłania do refleksji nad tym, co w życiu ma największe znaczenie. Przeznaczona szczególnie dla młodszego czytelnika, książka nie zawiedzie jednak i dorosłych. Jest uniwersalna, a jej odbiór w gruncie rzeczy zależy od wrażliwości czytającego.

Znajdź na Woblink.com

Elementami baśniowymi sprawnie posługuje się Dolores Redondo, pisarka z zapędami gastronomicznymi. W swoich książkach, jak na przykład w „Cyklu Doliny Baztán”, łączy ze sobą kryminał z mitologią świata Basków. Mityczny Pan Lasu, którego oskarża się o mord na młodych dziewczętach, demon Inguma, który rzekomo odpowiedzialny jest za śmierć niemowląt, tajemnicze listy z imieniem bóstwa Tartallo, boginki, megalityczne budowle i wiele innych. W samym środku zaś detektyw Amaia Salazar, która próbuje ująć mordercę. Oryginalny kryminał skonstruowany z wyczuciem, ale też i powieść obyczajowa opowiadająca o głównej bohaterce, jej własnych demonach przeszłości i trudnych stosunkach rodzinnych. Cykl został wydany w „Czarnej serii” wydawnictwa Czarna Owca.

Znajdź na Woblink.com

O HISZPANII Z INNEJ PERSPEKTYWY

Na koniec naszej podróży zobaczymy Hiszpanię w oczach reportażystów, podróżników, nie-Hiszpanów, którzy jednak oddali jej swoje serce. Tak jak Norman Lewis, w Polsce niestety mało znany brytyjski reporter, którego fascynacją były miejsca nietknięte ręką cywilizacji.

„Głosy starego morza” to właśnie opowieść o takiej Hiszpanii, zanim stała się miejscem regularnych wypadów wakacyjnych. Reporter spędza rok na wybrzeżu Costa Brava. W miejscu odciętym od świata, w małej wiosce rybackiej Farol nareszcie odzyskuje spokój. Tu czas płynie w rytmie przypływów i odpływów morza, ludzie przywiązani są do starych tradycji, mają też poczucie wspólnoty, którego w dzisiejszych czasach brak. Jest to również smutna opowieść o zmianach, które zabierają Hiszpanii jej unikatowy charakter.

Znajdź na Woblink.com

„Grobowiec w Sewilli” jest powieścią o drodze, która jest celem sama w sobie. Lewis wyrusza w podróż w przededniu wojny domowej, w czasie strajków, zamieszek i walk. Książka jest jednak wolna od politycznego zaangażowania. Autor przelewa na papier swoją ogromną fascynację Hiszpanią. Znajdziemy tu zarówno wspaniałe opisy pejzażu, który znika niszczony przez przemysł turystyczny, jak na przykład dzisiejsze Costa de la Luz. To także fascynujące portrety ludzi radzących sobie w czasie wojennej zawieruchy – adeptów „czarnej magii”, czarownic, kobiet pijących ciepłą zwierzęcą krew prosto od madryckich rzeźników. Pozycja obowiązkowa dla wszystkich ciekawych tej ukrytej, starej Hiszpanii.

Efektem zauroczenia krajem jest również książka Macieja Bernatowicza „Hiszpania. Fiesta dobra na wszystko”. Autor, ambasador w Królestwie Hiszpanii i Księstwie Andory i dyplomata, w Hiszpanii spędził dziewięć lat. Przygoda, która wzięła się z fascynacji piłką nożną, przekształciła się w zainteresowanie sprawami społecznymi, politycznymi, kulturowymi. Książka jest opowieścią osobistą, ale niepozbawioną znamion obiektywizmu. To swoista gawęda na tematy zarówno błahe, jak i te bardziej poważne. Dowiecie się z niej m.in.: Jak to naprawdę jest z tą sjestą? Skąd się wzięły tapas? Skąd tak wielka miłość do piłki nożnej? Czy fiesta jest lekarstwem na wszystko? Ale również jak to było z tą wojną domową? Dlaczego do niej doszło? Dlaczego zabytki mają arabski rodowód? A to tylko malutki wycinek.

Znajdź na Woblink.com

Katarzyna Kobylarczyk, dziennikarka publikująca między innymi w „National Geographic Traveler”, w książce „Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty” zabiera nas w podróż po… fiestach. To głównie opowieść o małych, lokalnych obchodach, o których turyści często nie mają pojęcia. Ich cechą wspólną jest głębokie zakorzenienie w tradycji sięgającej nawet XIII wieku, powiązanej z religią, wierzeniami czy wydarzeniami historycznymi. Barwne, huczne widowiska, nierzadko kilkudniowe, z pokazami flamenco przy dźwiękach bębnów i śpiewu. Także te o charakterze religijnym, z okazji Wielkiego Tygodnia czy Wielkanocy. Mała książeczka z dużą ilością ciekawych informacji, a także ciekawostek literackich.
Jeśli czytaliście pierwszą część przewodnika, wiecie zapewne, że akcja największej liczby książek toczy się w Barcelonie. To najbardziej niehiszpańskie z hiszpańskich miast jest również miejscem niezwykle ciekawym dla biografów i reportażystów. Robert Hughes, australijski historyk sztuki, napisał o niej ogromną objętościowo, kompletną monografię okraszoną dużą liczbą anegdot i ciekawostek. Opowieść o losach jej mieszkańców, artystów, architektów czy władców, a także o wielkich wydarzeniach, których była świadkiem, w powiązaniu z architekturą i sztuką, która jest esencją Barcelony. Hughes pokazuje piękno miasta, ale także jego obrzydliwą twarz. Uzupełnieniem są liczne fotografie. Książka nienużąca i mimo tematyki lekka w odbiorze. Do spokojnego smakowania.

Znajdź na Woblink.com

A jak to jest zobaczyć Barcelonę okiem Polaka? Właściwie Polki, Ewy Wysockiej? „Barcelona – stolica Polski” nie jest przewodnikiem po Barcelonie, ale raczej próbą ukazania miejsc styku naszych historii, a także fascynacji Katalończyków polską kulturą. Czy wiedzieliście, że najpopularniejszy program satyryczny w Katalonii nazywa się „Polònia”? A katalońskie dzieci oglądały Bolka i Lolka? Polskich akcentów w Katalonii znajdziemy bardzo dużo, od barów serwujących bigos, śledzie i pierogi, sklepów, gdzie można nabyć suchą krakowską, po wiszący w katedrze obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. My  doceniamy Jaume Cabrégo, oni uwielbiają Mrożka, Kantora i Gombrowicza. Dzięki autorce możemy śledzić polskie ślady w Barcelonie, a także coraz bardziej zakochiwać się w Katalończykach.

Znajdź na Woblink.com

Na koniec przeglądu zapraszam jeszcze w podróż, czyli Camino do Santiago de Compostela, w którą literacko można się wybrać  z Marią Wiernikowską, korespondentką wojenną i reporterką klęsk żywiołowych, która pewnego dnia postanawia przebyć 764 kilometry pieszo i na rowerze. „Oczy czarne, oczy niebieskie. Z drogi do Santiago de Compostela” to dziennik z tej podróży, zapis zmęczenia, poirytowania, ale również zachwytu. Próba zderzenia z samą sobą. Książka-kolaż z przewagą wspomnień autorki z pracy korespondentki wojennej. Zarzut – mało Camino w Camino.

W Camino zabiera nas również polskie małżeństwo Emilia i Szymon Sokolikowie. „Do Santiago. O pielgrzymach, Maurach, pluskwach i czerwonym winie” to sprawozdanie z 800 przebytych w miesiąc kilometrów. Opowieść o trudzie, znużeniu, zwątpieniu i bólu, a także o pokonywaniu własnych słabości. Autorzy zawarli w niej jednak nie tylko te nieco nieprzyjemne w odbiorze informacje. Odnajdziemy tam legendy dotyczące odwiedzanych miejsc, ciekawostki na temat mijanych zabytków, a także informacje dla chcących ruszyć w pielgrzymkę. Niezwykle ciekawe fragmenty dzienników opisujące drogę z dwóch różnych punktów widzenia – kobiecego i męskiego. Aż żal, że nie zdecydowali się na wydanie dwóch osobnych książek.

 

O autorce artykułu:

Z wykształcenia: Filolog romański oraz menedżer kultury

Zawodowo: Social Media Ninja w woblink.com, Media Manager w Krakowskiej Scenie Muzycznej

Prywatnie: Właścicielka kotki, miłośniczka Japonii, „Gwiezdnych Wojen” oraz łyżwiarstwa figurowego

Cel życiowy: Spróbować tylu nowych rzeczy, ile tylko się da

Motto życiowe: „Szkoda życia na sen, chyba, że trzeba wstać wcześnie rano”, a także „Można żyć bez kawy, ale co to za życie”.

 

wróć na górę
#!