Woblink Travel: Literacki przewodnik po Hiszpanii cz. II

w dziale Archiwum/To nas grzeje/Woblink Travel by

W drugiej odsłonie podróży po literackiej Hiszpanii zapraszam Was na przegląd książek z gatunku, który misie, czyli w tym wypadku Hiszpanie lubią najbardziej – powieści historycznych oraz obyczajowych. Nie zabraknie zatem porywających, ale i zakręconych historii rodzinnych, powieści inspirowanych autentycznymi wydarzeniami, powieści z wojną domową w tle oraz historii silnych kobiet walczących o siebie i swoich najbliższych. Książek głęboko poruszających, ale i komicznych.  Tych z pogranicza jawy i snu.  Wsiadajcie, dwie kolejne stacje przed nami!

Pierwszą część przewodnika znajdziecie tutaj.

INSPIROWANE HISTORIĄ

Jak już wspomniałam, Hiszpanie kochają powieści historyczne. Jest to widoczne również w liczbie książek, w których wydarzenia historyczne stają się tłem przedstawianych wątków. Wystarczy wspomnieć „Wiedeńską grę” Carli Montero, „Sagę wyklętych” Llorénsa Chufo, „Batalistę” Arturo Pérez-Revertego czy „Smutek samuraja” Victora del Árbola. Nasze zestawienie książek inspirowanych historią rozpoczniemy, jednakże od kobiety nazywanej przez niektórych Carlosem Ruizem Zafónem w spódnicy – Marii Dueñas.

Znajdź na Woblink.com

Tej profesor literatury oraz filologii angielskiej sławę przyniosła wydana w 2009 roku szpiegowska powieść historyczna „El tiempo entre costuras”, czyli „Krawcowa z Madrytu”. Jej akcja rozgrywa się w niespokojnym czasie wojny domowej w Hiszpanii, a także II wojny światowej. Główną bohaterka jest Sira Quiroga, utalentowana krawcowa, ale przede wszystkim niedoświadczona i naiwna dziewczyna, która dając się zwieść deklaracjom miłości, powierza cały swój majątek ukochanemu – oszustowi, który finalnie zostawia ją bez środków do życia. Od tej chwili mamy okazję obserwować zmianę bohaterki, która wykorzystując swoje umiejętności, mierzy się z zadaniami, jakie na jej drodze stawia życie. To bohaterka z krwi i kości, z którą łatwo się identyfikować, polubić, a nawet podziwiać za hart ducha i niezłomność. Do tego w pakiecie świat mody XX wieku, angielski wywiad, tajemnice, akcje szpiegowskie oraz walka o dobro ojczyzny. Niewątpliwym atutem jest również stworzona przez autorkę bogata bibliografia, z której czerpała inspirację dla powieści. Książka została przetłumaczona na 25 języków, a na jej podstawie hiszpański producent Boomerang nakręcił również serial telewizyjny z Adrianą Ugarte w roli głównej.

Oprócz „Krawcowej” Maria Dueñas wydała dwie cieszące się równym uznaniem książki – opowiadającą o trudnym procesie zapominania „Olvido znaczy zapomnienie” oraz o niestrudzonej walce z przeciwnościami losu „Templanza znaczy umiar”.

Znajdź na Woblink.com

Maria Dueñas nie jest oczywiście jedyną, która korzysta z tła historycznego wojny domowej w Hiszpanii. Czyni tak również uważana za jedną z najwybitniejszych postaci literatury katalońskiej XX wieku, nagrodzona Premi d’Honor de les Lletres Catalanes, Merce Rodoreda. Główną bohaterką „Diamentowego Placu”, jak w wielu powieściach Rodoredy, jest kobieta, Natalia, zwana przez męża Colometą. Po śmierci męża, hobbystycznego hodowcy gołębi, zostaje z sama z małym dzieckiem i bez grosza przy duszy. Doświadczona przez los uczy się żyć i kochać na nowo. „Diamentowy Plac” to powieść specyficzna, która nie każdemu przypadnie do gustu. Styl narracji jest bowiem dość oryginalny, poetycki, symboliczny – porównywany przez niektórych do twórczości Virginii Wolf, którą Rodoreda uwielbiała. Jak zaznaczyła w posłowiu autorka, miała to być powieść na wskroś kafkowska i absurdalna. Udało się. Widać to dobitnie w postawie głównej bohaterki, która zostaje ściśnięta pomiędzy apodyktycznym mężem a jego gołębiami, symbolizując konwencję epoki, która od kobiety wymagała poddania mężowi. Powieść może i powinna być traktowana jako obraz społeczeństwa katalońskiego oraz zmian, jakie zachodziły w nim w XX wieku. Obraz szczery, pozbawiony sentymentalizmu, przedstawiający najzwyklejszych ludzi w jednak nie do końca normalnej sytuacji – w czasie wojny.

Znajdź na Woblink.com

Świetnym przykładem literatury antywojennej, która nawet doczekała się w Hiszpanii ekranizacji, jest „Walentyna” Juana Eslavy Galana. Publicysta, tłumacz sonetów i poezji T.S. Eliota, opublikował ponad 20 powieści (także pod pseudonimem Nicholas Wilcox), z których na język polski przetłumaczono do tej pory cztery. Powieść porównywana jest do „Przygód dobrego wojaka Szwejka”. Opowiada o perypetiach Juana Castro, mulnika, nieudacznika, który nieoczekiwanie przez zbieg różnych okoliczności zostaje mianowany bohaterem narodowym. Przywłaszcza sobie mulicę, Walentynę, która staje się jego wiernym towarzyszem, symbolem końca wojny, nagrodą. Z perspektywy bohatera obserwujemy rozgrywające się wydarzenia, obóz wojskowy, społeczeństwo. Wszystko napisane jest pozornie lekkim, humorystycznym tonem, pod którym skrywa się całe przerażające i brutalne oblicze wojny, ze śmiercią czyhającą na każdym zakręcie, głodem, brudem i samotnością, z którą każdemu w końcu przyjdzie się zmierzyć. Śmiech przez łzy.

„Listy do Pałacu” Jorge Díaza również toczą się podczas wojny, jednak tym razem I wojny światowej. Mała Francuzka wysyła do króla Alfonsa XIII, władcy neutralnej Hiszpanii, list z prośbą o pomoc w odszukaniu zaginionego w wojennej zawierusze brata. Poruszony monarcha obiecuje pomoc, nie spodziewa się jednak, że nagłośnienie sprawy doprowadzi do masowego napływu próśb o podobnej treści. Tak, jeden list małej Sylvie zapoczątkowuje historię hiszpańskiego Urzędu do Spraw Ochrony Jeńców. Ciekawie pokazane tło historyczne, odwołanie do realnych wydarzeń z czasów I wojny światowej, nieco szablonowe, ale sympatyczne postaci oraz podróże do Paryża, Berlina oraz Madrytu połączone z lekkością pióra autora sprawiają, że książkę pochłania się zdecydowanie za szybko.

Znajdź na Woblink.com

Popularnym tematem hiszpańskich powieści historycznych jest Święta Inkwizycja i skutki, jakie przynosi jej panowanie. Motyw ten spotkamy między innymi w „Medicusie z Saragossy” Noaha Gordona czy w porywającej powieści Kathryn Harrison „Tysiąc drzewek pomarańczowych”. Osadzona w XVII wieku, luźno oparta na faktach historycznych opowiada o losach dwóch dziewcząt, które łączy jedynie data urodzin oraz trudny czas, w którym przyszło im się odnaleźć. Pierwszą z nich jest młoda królowa Hiszpanii Marie Louise de Bourbon tęskniąca za kwitnącymi w Wersalu drzewkami pomarańczowymi, broniąca się przed nienawistnym, pełnym spisków dworem. Druga – córką hodowcy jedwabników, osadzona w więzieniu za zakazaną miłość do księdza. Autorka, opowiadając naprzemiennie ich losy, wplata pomiędzy stronice zarówno piękno, jak i przerażające oblicze Hiszpanii. Dworskie życie, zwyczaje, proces hodowania jedwabników i produkcja jedwabiu z jednej strony, a z drugiej płonące stosy, nietolerancja i zacofanie.

Przeskoczmy teraz o jeszcze jeden wiek wstecz. Elvira Menéndez, korzystając ze swojego kunsztu scenarzysty, zabierze nas w czasy intensywnego podboju Nowego Świata przez Koronę Kastylii. „W sercu oceanu”, bo o tym tytule mowa, jest powieścią przygodową, powieścią o kobietach, które zostają wysłane z „misją” zaludnienia nowych terytoriów małymi hiszpańskimi możnymi. Osiemdziesiąt kobiet, które nigdy nie poznały trudów życia, marzycielek z głową w chmurach, przekonuje się, że nic, czego do tej pory się uczyły, nie przyda im się w nowym świecie. Sześć lat morderczej podróży każe im zmienić się w twarde, uparte kobiety lub umrzeć. Niezwykle plastyczne opisy, zróżnicowane rysy bohaterek, od głupiutkich dziewuszek po mądre kobiety wyprzedzające swoją epokę, mnogość zdarzeń oraz faktów historycznych pozwalają poczuć klimat epoki konkwistadorów.Powieść doczekała się ekranizacji, była emitowana m.in. na antenie pierwszego kanału telewizji publicznej.

Portret silnej kobiety znajdziemy również w pozycji „Przysięga królowej. Historia Izabeli Kastylijskiej” Christopera W. Gortnera. Napisana z perspektywy samej królowej pozwala nam zajrzeć nie tylko do oficjalnych, urzędowych sal, w których rozgrywała się walka o władzę, ale również podejrzeć jej życie prywatne, intymne. Poznać myśli i uczucia kobiety, która w historii zapisała się jako zimny i zdecydowany strateg, który doprowadził do zjednoczenia Hiszpanii. Napisana z rozmachem, pełna szczegółowych informacji na temat realiów epoki, jej kultury, polityki, problemów społecznych tamtych czasów przypadnie do gustu szczególnie miłośnikom historii.

Znajdź na Woblink.com

Na koniec jeszcze trochę klasyki, a mianowicie „Rękopis znaleziony w Saragossie” Jana Potockiego. Mowa o najnowszym jego wydaniu, w nowym przekładzie Anny Wasilewskiej. Poprzednia wersja w przekładzie Edmunda Chojeckiego z 1847 roku była, jak się niestety okazało, kompilacją dwóch wersji powieści, z dopisanymi przez tłumacza własnymi fragmentami tam, gdzie połączenie obu wersji wydawało się absurdalne lub niepełne. Według legendy Potocki czytał swojej chorej żonie „Baśnie tysiąca i jednej nocy”. Gdy te się skończyły, zaczął snuć własną opowieść i tak właśnie powstał „Rękopis…”. Czy to prawda, czy też nie, pozycja jest arcydziełem literatury, z kunsztownie zbudowaną fabułą, elementami powieści awanturniczej, powiastki filozoficznej i romansu grozy, która oscyluje na granicy snu i jawy. Szkatułkowa forma utworu zaś każe się zastanawiać nad tym, czy mamy do czynienia z jedną, czy może kilkoma powieściami? Całość niezwykła jak sam Potocki – polityk, archeolog, historyk, aeronauta i podróżnik w jednym. Polecam z całego serca zanurzyć się w historię przygód młodego kapitana gwardii walońskiej.

Z ŻYCIA WZIĘTE

Jak by to powiedzenie nie było wyświechtane, najlepsze historie pisze samo życie. Historii obyczajowych, inspirowanych ludzką egzystencją, prawdziwych czy też nie, jest bez liku. To druga po powieściach historycznych kategoria, w której lubują się Hiszpanie. Znajdziemy tu zawikłane historie rodzinne, jak z „Klątwy rodziny Palmisano” Rafela Nadala czy powieść inspirowaną miłością do czekolady Care Santos, ale też historie prawdziwe, ubarwione jedynie kunsztem literackim autorów, jak na przykład „Skradziona” Clary Sanchez. Chwile radości, wzruszeń i głębokiego smutku będą mieszać się tu w równym stopniu. Nie przedłużając, zapraszam do zwiedzania.

Znajdź na Woblink.com

Na pierwszy ogień „Zimowe Panny” Cristiny Sánchez-Andrade, kobiety wszechstronnej – pisarki, krytyk literackiej, tłumaczki i absolwent prawa. Autorki powieści tłumaczonych na wiele języków, zdobywającej nagrody, uznawanej za jeden z donośniejszych głosów współczesnej literatury hiszpańskiej. „Zimowe Panny” to zwykła-niezwykła historia dwóch sióstr, które wracają po przymusowej emigracji z Anglii do rodzinnego Tierra de Chá. Tam, zamieszkując w biednej chatce, próbują ułożyć sobie życie na nowo. Nie jest to jednak proste, mieszkańcy stale je obserwują i podglądają, co wzmaga oczywisty niepokój kobiet. Okazuje się również, że ich świętej pamięci dziadek miał coś na sumieniu, za co dręczą ich i alienują współziomkowie. Dodatkowo same noszą ze sobą tajemnicę, która nie daje o sobie zapomnieć. Powieść, wyrosła z inspiracji historiami rodzinnymi i wspomnieniami z podróży po Galicji, jest specyficzna, trochę z pogranicza baśni, trochę świata realnego, zabarwiona długo skrywaną tajemnicą, nostalgiczna, ale i odrobinę zabawna. Nie każdemu przypadnie do gustu, ale z pewnością należy spróbować się z nią zaprzyjaźnić.

Znajdź na Woblink.com

„Zagubione bagaże” Jordí Punti to pozycja korzystająca z kolei z motywu marynarza, który w każdym porcie ma inną rodzinę. Marynarzem w tym wypadku jest Gabriel, zawodowy kierowca ciężarówki kursujący w latach 60. po całej Europie. Pozostawia on po sobie „w spadku” czterech synów nazwanych po patronie kierowców: Christofem we Frankfurcie, Christophem w Paryżu, Christopherem w Londynie i Cristòfolem w Barcelonie. Mężczyźni nie wiedzą o swoim istnieniu, jednak łączą ich podobne wspomnienia i wspólny ojciec, który…  zapadł się pod ziemię. Niezwykle optymistyczna opowieść, która wyczaruje uśmiech na ustach oraz pozwoli zniknąć smutkowi i zmartwieniom. Do tego wartka i pełna przygód książka, która wciąga jak jedzenie żelków.

A jeśli już mowa o jedzeniu… Musimy natychmiastowo przejść do powieści płynącej czekoladą. „Czekoladowe pragnienie” Care Santos jest powieścią, która kręci się wokół 200- letniego porcelanowego dzbanka do czekolady oraz trzech kobiet, które były w jego posiadaniu. Poczynając od współczesności, cofamy się stopniowo w czasie, odkrywając tajemnice poprzednich właścicielek. Znajdziecie tu mocno zarysowane tło historyczne (a jakże), autentyczne postaci, narrację prowadzoną z różnych perspektyw oraz wplecione między stronice listy. Do tego informacje na temat wytwarzania, a także picia tego cudownego antydepresantu, jakim jest czekolada, które powodują, że ma się ochotę skoczyć do sklepu po tabliczkę. Całość czyta się niezwykle szybko i przyjemnie. Sama Care Santos jest autorką niezwykłą. Pierwsze sukcesy literackie święciła już w wieku 8 lat. Była również założycielką i prezesem Hiszpańskiego Stowarzyszenia Młodych Pisarzy. Obecnie zajmuje się krytyką literacką.

Następna pozycja jest stosunkowo nowa. Została wydana w Polsce w marcu tego roku przez Wydawnictwo Czarna Owca. „Z cienia” wielokrotnie nagradzanego Juana José Millasa, bo o tej książce mowa, to dość intymna opowieść o mężczyźnie, który zbiegiem okoliczności zostaje zamknięty w szafie i wniesiony do mieszkania, a także życia pewnej nieznanej mu rodziny. Zafascynowany, zamiast ulotnić się niczym kamfora, zaczyna podglądać i ingerować w ich sprawy. Z jednej strony sytuacja komiczna, biorąc pod uwagę odgrywające się w głowie głównego bohatera monologi jak z telewizyjnego talk show, z drugiej strony mocno niepokojąca. Ze względu i na samego dziwaka siedzącego w szafie, i na rodzinę, która chcąc nie chcąc go gości. To także powieść o rozpaczliwym poszukiwaniu uwagi i poczucia bycia potrzebnym.

Znajdź na Woblink.com

Kolejne powieści, które przedstawię, powstały bezpośrednio z inspiracji faktami, niektóre z nich to po prostu beletryzowane biografie. „Skradziona” nagrodzonej Premio Planeta 2013 Clary Sanchez jest powieścią odwołującą się do kontrowersyjnej afery, która wstrząsnęła Hiszpanią. Przez prawie 60 lat ponad 60 tysięcy noworodków ze szpitali od Katalonii po Andaluzję zniknęło ze szpitali, by trafić do rodzin zastępczych. Ich prawdziwi rodzice informowani zaś byli o śmierci dziecka. Takim porwanym dzieckiem jest również w powieści jedna z dziewcząt, Laura, której poszukuje zrozpaczona i niewierząca w jej śmierć matka. Później do prawdy próbuje dotrzeć także jej biologiczna siostra. Intrygujący, ciekawy, ale bardzo bolesny temat przedstawiony jest jednak w spokojny i refleksyjny sposób. Nie do końca potrafi grać na emocjach, choć może i w tym wypadku to wcale nie jest wcale złe?

Znajdź na Woblink.com

„Świat na żółto. 23 małe odkrycia, które uratowały mi życie” Alberta Espinosy to pozycja, która z pewnością spodoba się wielbicielom „Oskara i pani Róży” Erica-Emmanuela Schmitta. Ta historia jednak wydarzyła się naprawdę i zakończyła szczęśliwie. „23 małe odkrycia” to mała-wielka książeczka, w której autor dzieli się z czytelnikami sposobami na odzyskanie szczęścia, na to, jak pokochać siebie i to, co nas spotyka. Sam autor, wygrywając z rakiem, nauczył się doceniać, jaką życie jest wartością i jak wielką rolę odgrywa w nim przyjaźń. Zainspirował również filmowców. Na podstawie książki powstał głośny film „Czwarte piętro”, a Steven Spielberg wyprodukował serial „Red Band Society”.

Znajdź na Woblink.com

„Szampańskie dni” Rafela Nadala opowiadają z kolei niezwykłą, ale i autentyczną historię budowy imperium korków do szampana, opierającą się na planowanych małżeństwach potomków oraz umiejętnym obsadzaniu stanowisk. Nie wszystkim, rzecz jasna, czemu trudno się dziwić, takie aranżacje były w smak. Nie obyło się bez ucieczek z domu, mezaliansów, konfliktów pokoleniowych. Sam Nadal, będący prawnukiem Francisco Ollera, wyłamał się z rodzinnej tradycji, zostając wybitnym pisarzem. Dzięki temu jednak mógł spisać tę fascynującą sagę rodzinną, którą czyta się jednym tchem.

Na koniec propozycja dla nieco mniejszych bibliofilów, ale niekoniecznie. Francuzi mają swojego Mikołajka, Hiszpanie zaś „Mateuszka”. Mateuszek García Moreno stworzony przez Elwirę Lindo jest niepodobny do swojego francuskiego pierwowzoru, książka utrzymana jest w zupełnie innym klimacie, z innym typem humoru, bardziej współczesnym. Sam Mateuszek charakterem różni się od Mikołajka, jest mniej aktywny fizycznie, bardziej gadatliwy i trochę zrzędny. Sam do siebie stosunek ma nieco negatywny, a jego humor bywa rubaszny. Ma za to ogromny potencjał komediowy, z którego nie zdaje sobie sprawy, oraz genialnego dziadka – Mikołaja – o którym wiemy, że choruje na prostatę, ale jest też bardzo wyluzowanym jegomościem, z którym można robić psikusy. Świetna zabawa dla dzieci i ich rodziców.

Aleksandra Plewa

O autorce artykułu:

Z wykształcenia: Filolog romański oraz menedżer kultury

Zawodowo: Social Media Ninja w woblink.com, Media Manager w Krakowskiej Scenie Muzycznej

Prywatnie: Właścicielka kotki, miłośniczka Japonii, „Gwiezdnych Wojen” oraz łyżwiarstwa figurowego

Cel życiowy: Spróbować tylu nowych rzeczy, ile tylko się da

Motto życiowe: „Szkoda życia na sen, chyba, że trzeba wstać wcześnie rano”, a także „Można żyć bez kawy, ale co to za życie”.

 

wróć na górę
#!