Patryk Obarski o „Deniwelacji”

w dziale Archiwum/To nas grzeje by

Remigiusz Mróz jest jednym z najbardziej płodnych literacko autorów w Polsce. Niektóre z jego serii zostały definitywnie zakończone, na przykład trylogia „Parabellum” czy trylogia o komisarzu Forście. Wiadomość, która parę miesięcy temu pojawiła się w sieci, znów wstrząsnęła fanami Mroza i nie tylko, gdyż jak się okazuje, pisarz postanowił powrócić z nowymi przygodami Wiktora Forsta. Czytelnicy od ponad miesiąca mają okazję przeczytać „Deniwelację”, czyli czwarty tom serii wysokogórskiej. Tylko czy po mocnym zakończeniu „Trawersu” kolejna część nie będzie odgrzewanym kotletem?

Po tym, czego Forst doświadczył, prowadząc sprawę Bestii z Giewontu i po masakrycznym odkryciu w Rabce-Zdroju, Wiktor odchodzi ze służby. A właściwie nie tylko z pracy jako komisarz, ale całkowicie odcina się od swojego aktualnego życia i pragnie zacząć wszystko od nowa. A przynajmniej tak się wszystkim wydaje, gdyż wyjeżdża i nie zamierza się z nikim kontaktować. Zakopane zaczyna wracać do łask, po skalnych półkach nie grasuje już seryjny morderca, pełno za to turystów ze smartfonami w dłoniach i w nowych adidasach prosto ze sklepu.

Wkrótce na zboczach Giewontu znalezione zostają zwłoki młodych kobiet. Na miejsce zdarzenia zostaje wezwany prokurator z lokalnej rejonówki i świeżo mianowany komendant policji – Edmund Osica. Edmunda wiele kosztowała praca nad sprawą Bestii, dlatego przechodząc na nowe stanowisko, liczył, że ostatnie lata do emerytury będą obfitowały we względnie spokojne dochodzenia. Kiedy Osica widzi ciała, a także rzeczy ofiar, wie, że z pewnością nie zaczął piastować spokojnej posadki.

Krakowska prokurator Wadryś-Hansen także układa sobie życie na nowo. Co prawda nie zrezygnowała z pracy w prokuraturze, jednak prawniczka zamknęła pewien etap w swoim życiu. Otworzyła drugi rozdział, całkiem nowy, pełen nieufności i odizolowania od reszty ludzi. Hansen nie ma ochoty wracać do starych spraw, a jednak wkrótce dochodzą do niej informacje o znalezionych ciałach w Zakopanem. Na jej telefon natomiast dzwoni rozmówca prosto z prokuratury generalnej. Okazuje się, że prokurator będzie musiała wrócić do tatrzańskiego miasta, niekoniecznie po to, by kupić oscypki na Krupówkach.

Niebawem okazuje się, że niektóre z ofiar powiązane były z niejakim Wiktorem Forstem, który znów staje na celowniku służb. Problem polega na tym, że nikt nie wie, gdzie aktualnie przebywa były policjant, a morderca zabija kolejnych ludzi.

Prokurator Wadryś-Hansen i komendant Osica muszą połączyć siły, by znaleźć zabójcę, który zdaje się mieć ogromną wiedzę o kryminalistyce. Zadanie nie będzie należało do najłatwiejszych, a Wiktor z pewnością nie pomoże im rozwiązać wszystkich związanych z nim problemów.

Remigiusz Mróz na swoim koncie ma już naprawdę wiele książek. Zdążył on poeksperymentować z powieścią science-fiction, napisał parę książek historycznych, stworzył polską powieść political fiction, a nawet spróbował swoich sił jako pisarz skandynawski. Dziś powraca jednak z powieścią z serii, która w dużym stopniu przyczyniła się do jego popularności. I robi to całkiem nieźle.

Forst prawdopodobnie wpisał się już w krajobraz Zakopanego. Nie dziwię się więc, że autor powrócił do tego niepokornego bohatera, żującego Big Redy i chodzącego we flanelach w kratę. Jeśli czytaliście poprzednie tomy przygód komisarza Forsta, to pewnie wiecie, że główny bohater nie raz byłlepszy niż McGyver. No bo czego to komisarz już nie zrobił? Uciekł z najcięższego rosyjskiego więzienia, wybito mu zęby, a on i tak potrafił później zajadać się w restauracji, no i oczywiście nie raz wyrwał się ze szponów śmierci. W tej części Wiktor nie pojawia się już tak często, choć gra równie ważną rolę. Nie będziecie jednak rozczarowani to, że tym razem Forsta mamy trochę mniej, sprawia, że większe pole do popisu mają prokurator Wadryś-Hansen oraz Osica, których także poznaliśmy wcześniej.

Znajdź na Woblink.com

W „Deniwelacji” do czynienia mamy z dwiema odrębnymi historiami – pierwsza z nich to oczywiście śledztwo w sprawie ciał z Zakopanego, druga to przeżycia Wiktora Forsta i jego przygody po zdarzeniach z „Trawersu”. Chociaż początkowo zawarte przez Mroza dwie opowieści – jedna przedstawiająca wydarzenia trwające teraz, druga ukazująca wydarzenia przeszłe – wprawiają w lekką dezorientację, ostatecznie obie bardzo dobrze wzajemnie się dopełniają, by ostatecznie połączyć się w jedną spójną całość. Oczywiście mamy też narrację z punktu widzenia mordercy, która pojawiała się też w poprzednich tomach.

Nie mogę powiedzieć, że „Deniwelacja” jest bez wad. Podczas czytania rzuciło mi się w oczy parę nieścisłości. W powieści znajdziemy parę naprawdę poważnych błędów rzeczowych. Oczywiście, możemy to także nazwać celową zmianą, bo przecież cała książka to fikcja literacka, jednak wydaje mi się, że takich błędów usprawiedliwiać nie powinniśmy. A co było nie tak? Między innymi to, że na stronie 106 prokurator przeszukuje archiwum Allegro i natrafia na pewną aukcję. Nie byłoby w tym nic niepoprawnego, gdyby nie to, że Wadryś-Hansen odczytuje z aukcji pełen nick klienta. Od wielu, wielu lat na Allegro pełne nazwy użytkowników nie są publikowane. Innym przypadkiem jest rozmowa Forsta z Polką, tym razem akcja toczy się na stronie 286. Według mówiącej kobiety w 2005 roku Szejkowie przez aplikację Instagram rekrutowali ze zdjęć polskie kobiety na prostytutki. Pomińmy aspekt dotyczący problemu posiadania w 2005 roku telefonu, który obsługiwałby taką aplikację. Cały szkopuł polega na tym, że aplikacja, jaką jest Instagram, powstała dokładnie pięć lat później niż zdarzenia opisane w książce, czyli w roku 2010. Mimo że oczywiście autor swoją opowieść ma prawo ubarwić, to te „zabiegi” (o ile były one zamierzone) wydają się naprawdę zbędne i, w moim wypadku, psują tylko odczucia związane z czytaniem.

„Deniwelacja”, pomimo tego, że jest czwartą powieścią z tego cyklu, nadal zaskakuje swoją fabułą i nie pozwala nawet na chwilę oderwać się od czytania. Ja sam, kiedy miałem przerwę pomiędzy zajęciami, przez ponad półtorej godziny stałem w cieniu i czytałem najnowszą powieść Mroza. I nie, wcale nie bolały mnie nogi. Wręcz przeciwnie, miałem ochotę nadal stać pod tym drzewem i podczytywać historię o Forście zamiast spakować książkę do torby i pójść na zajęcia ze statystyki!

Samo rozwiązanie sprawy, a tym samym dojście przez śledczych do prawdy, nie jest zbyt szokujące. Co więcej, w przeciwieństwie do tego, co działo się w poprzednich tomach, w „Deniwelacji” od razu poznajemy mordercę i głównego prowodyra, a także jego modus operandi. Zakończenie książki pozostawia natomiast otwartą furtkę dla kolejnych tomów historii o komisarzu Forście, z której, jak się domyślam, Remigiusz Mróz z pewnością skorzysta.

„Deniwelacja”, tak samo, jak poprzednie tomy, wydana została przez Wydawnictwo Filia w serii Filia Mroczna Strona. Za redakcję i korektę książki odpowiada Gabriela Niemiec i Mirosław Krzyszkowski. Składem i łamaniem zajęła się firma Meles-Design. Na redakcję trochę popsioczyłem już wyżej, dlatego teraz przyszła kolej na coś innego. Prawdopodobnie podczas składu zgubił się fragment tekstu pomiędzy stroną 275 a 276. Początkowo myślałem, że to problem w moim egzemplarzu, ale okazało się, że taki sam błąd ma wielu innych czytelników. Wydawnictwo z pewnością wie już o tej sprawie i myślę, że „zaginiony tekst” ukaże się w dodruku. Jak zwykle na medal spisał się Mariusz Banachowicz, który stworzył kolejną świetną okładkę. Oprawa jest miękka, bez skrzydełek, z wytłoczonym tytułem oraz imieniem i nazwiskiem autora. Łączna ilość stron wynosi 492, a cena detaliczna to 39,90 zł.

Na koniec zostaje jedno pytanie: czy polecam „Deniwelację”? Z paroma uwagami, ale tak, oczywiście polecam. Myślę, że fani Wiktora Forsta nie będą szczególnie rozczarowani najnowszą książką Remigiusza Mroza. Zastanawiam się jednak nad tym, czym autor będzie umiał nas jeszcze zaskoczyć w kolejnych częściach tej serii. Bo istnieje przecież takie powiedzenie, że „Co za dużo, to niezdrowo”.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Filia.

Recenzja pierwotnie ukazała się na stronie Moje-Bestsellery.blogspot.com.

O blogerze:

Patryk Obarski – bloger, freelancer, copywriter.

Jego blog Moje-Bestsellery.blogspot.com powstał w roku 2014 jako miejsce, w którym mógłby dzielić się swoimi przemyśleniami na temat książek i spraw związanych z literaturą. Na blogu pojawiają się głównie recenzje beletrystyki, felietony oraz posty tematyczne.

Z biegiem czasu i każdym kolejnym tekstem, Moje Bestsellery rozwijają się coraz bardziej dynamicznie, a czytelników ciągle przybywa! Obecnie praca nad Bestsellerami to nie tylko hobby, ale stały element każdego dnia.

Warto zajrzeć także na social media autora: Facebook i Instagram.

wróć na górę
#!