Od czego zacząć czytanie skandynawskich kryminałów?

w dziale Archiwum/Co warto czytać?/Jak czytać?/Jak zacząć... by

W Polsce mamy bardzo wielu utalentowanych pisarzy kryminałów, ich książki zyskują na popularności, ale nadal zbyt często są piętnowane jako literatura klasy B. Wyjątkiem może tu być ogromny sukces takich autorów jak np. Zygmunt Miłoszewski. Nadal jednak sytuacja wygląda zgoła inaczej za granicą, gdzie kryminały są integralną częścią współczesnej kultury, narodowej chluby; pisarze gatunkowi otaczani są kultem, a ekranizacje ich powieści okazują się takim sukcesem, że na ich podstawie powstają zarówno adaptacje ojczyste, jak i remake’i zagraniczne – zdarza się, że sięga po nie nawet Hollywood.

Szczególnie widać to w krajach nordyckich. Tutaj rodzi się pytanie, jak zacząć przygodę z kryminałami naszych północnych sąsiadów? Na przekór opiniom literackich snobów przyjrzyjmy się zatem temu gatunkowi bliżej, najlepiej w czasie jazdy pociągiem. Kilkudniowa, intensywna podróż tropami dramatycznych zbrodni, seryjnych morderców, psychopatów oraz doświadczonych przez życie, schorowanych, zakompleksionych i pogrążonych w depresji charyzmatycznych śledczych powinna dać chociaż namiastkę tego, czym literacko żyją Skandynawowie i ich sąsiedzi z pozostałych nordyckich krajów. Pogoda i tak ostro kopie nas w rzyć, fatalna aura nie chce odpuścić, zatem  stereotypowe północne mrozy, mgły i niska temperatura, nawet jeśli okażą się prawdziwe, to na pewno nam nie zaszkodzą. My i tak, zamknięci w przedziale pociągu, oddamy się magii borealnej makabry. Towarzyszyć nam będzie subiektywnie wybrany zbiór książek bardziej i mniej popularnych – wszak z lasu książek trzeba wybrać chociaż kilka, które w jakiś szczególny sposób reprezentują gatunek.

Znajdź na Woblinku

Zanim jednak wsiądziemy na prom do Finlandii, pierwszego etapu wyprawy, szybki aperitif, wszak prowadzić nie musimy. Naszą przygodę zaczniemy z polskim kryminałem. Wybór? Dowolny. Ważne, żeby trup ścielił się gęsto. Od meblarzy z IKEI i producentów siekier nie możemy być gorsi.

Gdy pada hasło „skandynawskie kryminały”, jako pierwsze przychodzą na myśl szwedzkie, norweskie, a ostatnio, za sprawą naszego „polskiego Farera„, również te pochodzące z Wysp Owczych. Co ciekawe, często książki pochodzące z Finlandii czy Islandii wrzucane są do jednego koszyka z duńskimi, szwedzkimi i norweskimi i tytułuje się je także kryminałami skandynawskimi, choć powstały rzecz jasna poza Skandynawią (choć rzeczywiście wiele je łączy, bo powstały w obrębie krajów nordyckich). Nie wdając się aż tak mocno w szczegóły geograficzne, zwróćmy uwagę na to, że niewiele wiemy natomiast o fińskich dreszczowcach, gdyż w Polsce północny wiatr najgłośniej świszczy Mankellem, Nesbø, Läckberg czy Larssonem. Dlatego wsiadając w pociąg na Helsingin päärautatieasema, najlepiej sięgnąć po coś lokalnego. By nie zgubić się w gęstym fińskim lesie literackim, skorzystajmy z rekomendacji. Na szczęście w tym roku w Polsce głośny debiut miała książka „Bezsilni” Kati Hiekkapelto, nagrodzona tytułem Najlepszego Fińskiego Kryminału w 2014 roku. Już na starcie doświadczamy esencji tamtejszej literatury kryminalnej, która wbrew pozorom nie opisuje tylko zbrodni i intryg, a w krytyczny sposób zarysowuje obraz społeczeństwa i dotyka wielu problemów obyczajowych. W książce Hiekkapelto doświadczamy zatem nie tylko trudności w prowadzeniu śledztwa, ale również wiwisekcji emocjonalnej głównej bohaterki, problemów z handlem narkotykami i kryzysem imigranckim.

W promocji na Woblink.com

Książka nie jest długa i przed granicą w Tornio można bez bólu sięgnąć po coś szwedzkiego. Jadąc w stronę Norwegii, będziemy przejeżdżać przez Kirunę, miasto rodzinne Åsy Larsson, w którym również rozgrywają się jej powieści. Główna bohaterka sagi, Rebeka Martinsson, bardzo często przekracza granice prawa, by za wszelką cenę doprowadzić śledztwo do końca, jest też potworną pracoholiczką, na czym najbardziej cierpi jej życie towarzyskie. W pierwszej części cyklu, „Burzy słonecznej”, brutalnie zamordowany zostaje działacz religijny. Zbrodnia zgrywa się w czasie z powrotem Martinsson w rodzinne strony. Co stoi za zbrodnią? Zemsta, rytuał, siła wyższa? Tę zagadkę będzie próbowała rozwiązać prawniczka ze Sztokholmu. Książka może być intrygująca, gdyż pojawia się w niej pewien czynnik metafizyczny – niewyjaśnione, tajemnicze motywy pojawią się w książkach Larsson jeszcze nie raz.

Po przekroczeniu norweskiej granicy czeka nas długa, wyczerpująca podróż wzdłuż wybrzeża. Naszym przewodnikiem po ojczyźnie Marit Bjørgen będzie Jo Nesbø, towarzyszył nam będzie również stworzony przez niego policjant-alkoholik Harry Hole. Zastrzykiem adrenaliny, dopełnionym znalezioną na dnie plecaka wódką z Polski, będzie „Czerwone gardło„. W swojej najbardziej znanej książce Nesbø przedstawia trop, na który trafia Harry Hole – trop prowadzący do nielegalnej organizacji neofaszystowskiej, pojawiają się także demony z przeszłości i nie do końca jasne relacje norweskich władz z III Rzeszą z czasów II wojny światowej. Motyw przemilczanej kolaboracji Skandynawów jest widoczny nie tylko w powieściach Nesbø, jednak „Czerwone gardło” dzięki licznym retrospekcjom doskonale oddaje atmosferę tamtych lat. Dodatkową popularność prozie Nesbø przysporzyły ekranizacje.

W promocji na Woblink.com

Kolejny kraj w naszej kolejowej podróży ma zdecydowanie najmocniejszą reprezentację kryminalną – to Szwecja i jej najjaśniejsza gwiazda Camilla Läckberg, autorka sagi rozgrywającej się w jej rodzinnym miasteczku Fjällbace przy południowo-zachodnim wybrzeżu. Ponieważ w Fjällbace mieszka około 900 osób i wszyscy się znają, wydaje się, że nieznane powinno tam być pojęcie tajemnicy. Autorka nie pozostawia jednak złudzeń, jak wygląda prawda. W pierwszej części serii, „Księżniczce z lodu„, w jednym z domów odkryte zostają zwłoki młodej kobiety – wszystko wskazuje na samobójstwo. W taką wersję wydarzeń nie wierzy jednak pisarka Ericka Falka, główna postać sagi Läckberg, przyjaciółka z lat młodości rzekomo zamordowanej Alex. Pomoc proponuje jej miejscowy śledczy Patrik Hedström. Od tego momentu zaczyna się mająca już dziesięć kilkusetstronicowych tomów seria, w której Läckberg składa hołd rodzinnemu miastu, jednocześnie piętnując małomiasteczkowość i ukazując, jak brutalni mogą być dla siebie mieszkańcy małych społeczności.

Następnym przystankiem w naszej skandynawskiej podróży jest Göteborg, miasto urodzenia wielu znakomitych pisarzy, w tym Åke Edwardsona, Johana Theorina i Camilli Ceder. Pierwszy z nich stworzył postać Erika Wintera, najmłodszego komisarza w dziejach göteborskiego Wydziału Zabójstw, który za wszelką cenę chce połączyć życie osobiste ze służbą w policji kryminalnej. Zdecydowana większość powieści Edwardsona rozgrywa się w jego rodzinnym mieście, dlatego warto sięgnąć po „Pokój numer 10„. Gdy komisarz trafia do tytułowego pokoju hotelowego, w którym znaleziono zwłoki młodej kobiety, doznaje déjà vu – ma wrażenie, że już w nim przebywał. Pora na przesiadkę – kierunek Sztokholm. Kryminał szczególnie zapada w pamięć ze względu na splatające się wątki teraźniejszości i przeszłości, powracające wspomnienia Wintera i łączący wszystko razem motyw upiornego hotelu kojarzący się z chociażby z „Lśnieniem” Stephena Kinga.

W promocji na Woblink.com

Autorką, którą przy okazji wizyty w Szwecji warto poznać, jest Camilla Ceder. Pisarka, która zadebiutowała w 2009 roku powieścią „Śmiertelny chłód„, pokazała, że nie trzeba być pełnym testosteronu mężczyzną, by stworzyć brutalną powieść i postać twardego detektywa. W swojej pierwszej książce Ceder przedstawia zbrodnię wyjątkowo krwawą – na terenie warsztatu samochodowego znalezione zostaje rozjechane (i to nie raz!) ciało, jedyną poszlaką okazują się ślady kół i zardzewiała tabliczka z nazwiskiem właściciela. Do tej pory stworzony przez nią Christian Tell wystąpił w dwóch książkach. Zdecydowanie płodniejszym pisarzem jest Henning Mankell, królujący na południowym brzegu Szwecji.

Przyszedł czas, by dać odpocząć oczom, odłożyć książkę, zrelaksować się i posłuchać audiobooka. Ystad to miasteczko komisarza Wallandera, najbardziej znanej postaci Mankella – bohatera 12 książek, granego przez pięciu aktorów w dwóch serialach i w serii filmów telewizyjnych. Jeśli nie wystarczy nam czasu na chronologiczne poznanie wszystkich jego powieści, to na największą uwagę zasługuje „Fałszywy trop„, piąty tom perypetii Wallandera, w którym sprawcę znamy praktycznie od początku i przez przeszło 450 stron możemy śledzić zagrywki, uniki oraz potknięcia zbrodniarza, który co chwilę wyprzedza komisarza z Ystad o krok. Trzymająca w napięciu, doskonale skonstruowana, ale również znakomicie napisana książka opowiada o skalpującym swoje ofiary mordercy. Wszystko zaczyna się od samospalenia imigrantki, a wśród potencjalnych zabitych znajdują się kolekcjoner sztuki i były minister sprawiedliwości. Śmiało można stwierdzić, że jest to jedna z najlepszych odsłon przygód komisarza z Ystad, o ile nie najlepsza książka Mankella w ogóle.

Znajdź na Woblink.com

Zmarły w 2015 roku pisarz żył i tworzył podwójnie, na dwóch różnych biegunach, w dwóch zupełnie różnych kulturach, klimatach i społeczeństwach. Swoje serce dzielił między Szwecję, w której rozgrywa się większość epizodów jego powieści, i Mozambik, a konkretnie stolicę tego kraju – Maputo, gdzie założył i prowadził teatr. Stąd w jego książkach często powraca wątek afrykański („Mózg Kennedy’ego„, „Wspomnienia brudnego anioła„), a niektóre z nich w całości rozgrywają się na Czarnym Lądzie. Dlatego jeśli znużą nas noce polarne, a od samej myśli o czytaniu o skandynawskich zimach przechodzą nas dreszcze, zawsze pozostaje furtka w postaci „Białej lwicy„, której akcja rozgrywa się w większości w RPA w czasach apartheidu, i historia szwedzkiej turystki zamordowanej w algierskim klasztorze, czyli „Piąta kobieta„.

Znajdź na Woblink.com

Dawno nie przekraczaliśmy granicy, dlatego wsiadamy w ekspres do Danii.  Mieliśmy trochę literatury prowincjonalnej, czas więc na kopenhaskie starcie na szczycie. W ojczyźnie klocków Lego polecam książkę „Zabójcy bażantów” Jussi Adler-Olsena, w której mamy do czynienia z Departamentem Q, najbardziej wpływowymi i bogatymi ludźmi w Danii, którzy, wydawałoby się, są bezkarni. Tak długo, jak nie zostawili śladu poważnej zbrodni, faktycznie pozostają nietykalni. Pytanie, jak długo? Duńskie kryminały zdecydowanie bardziej znane są od strony filmowej – w kraju Andersena powstaje bardzo dużo seriali i filmów, których popularność przewyższa sukcesy książek. Dlatego przejeżdżając przez Kopenhagę warto wyłączyć laptopa, nie myśleć o kinie, tylko oddać się lekturze jednej z powieści Adler-Olsena.

W Kopenhadze przesiadamy się na samolot, na czytanie zostaje dużo czasu przez opóźnienia spowodowane wichurą i planowany przeszło trzygodzinny lot. Kierunek, który obierzemy, wydaje się najmroczniejszy ze wszystkich dotychczasowych. By choć trochę poczuć atmosferę naszego celu – Islandii, samotnej wyspy leżącej na granicy Morza Arktycznego i Oceanu Atlantyckiego – wystarczy posłuchać muzyki Sigur Rós albo Ólafur Arnalds. Odizolowani od kontynentu mieszkańcy Islandii mogą liczyć na swoich pisarzy, którzy doskonale potrafią przedstawić panujące na wyspie nastroje.  W pierwszej kolejności warto posłuchać audiobooka „Głos” Arnaldura Indriðasona, w którym odkryte zostają najmroczniejsze strony ludzkiej psychiki. W książce mamy do czynienia z tajemniczą zbrodnią w hotelu, o zamordowanym nikt nic nie wie, a jego śmierć może mieć niebezpieczny związek z dawną pracą w dziecięcym chórze. Trudną sytuację prowadzącego śledztwo komisarza Erlendura potęgują uzależnienie córki od narkotyków i fatalna pogoda. Harlan Coben twierdzi, że cykl napisany przez Indriðasona należy do najlepszych, jakie czytał.

Znajdź na Woblink.com

Podróż kończymy w Reykjaviku. Obserwując oddalającą się w oknie samolotu samotną wyspę, możemy sięgnąć po kolejną książkę, lecz teraz musicie zdać się już na siebie i sami poszukać swoich propozycji. Niezaprzeczalnie skandynawskie kryminały mają w sobie niepowtarzalny urok, łączy je też wiele wspólnych cech. Wśród nich możemy wyróżnić miasto/wieś, grające drugoplanową, ale niezwykle istotną dla fabuły rolę; krwawą zbrodnię, postać charakterystycznego śledczego, przeważnie uzależnionego, mającego problemy psychiczne czy zdrowotne. Większość z nich w dużej mierze skupia się na społecznych i psychologicznych aspektach zbrodni, dotyka trudnych tematów historycznych, kryzysów, podziałów, różnorodności, problemów z imigrantami i życia w państwie opiekuńczym. Abstrahując od oczywistych koneksji gatunkowych, każdy z wymienionych wyżej autorów ma swój odrębny styl, stworzył unikatowego bohatera, doczekał się swoich zwolenników, wrogów i naśladowców.

Jakub Krasny

Komentarz redakcji portalu CzytajPL.pl

Wielu czytelników zauważyło, że Finlandia i Islandia są często zaliczane do Skandynawii, co jest jednak błędem. Oczywiście mają rację. Do Skandynawii zalicza się tylko Norwegię, Szwecję (znajdujące się na Półwyspie Skandynawskim) oraz Danię. Kraje takie jak Islandia, Wyspy Owcze, Wyspy Alandzkie czy nawet miejsca zamieszkiwane przez ludność odmiennej grupy etnicznej, jak Grenlandia i Finlandia, nazywane są przez Skandynawów „Norden” i są uważane za pewną wspólnotę państw, które łączy podobieństwo kulturowe. Zwrot ten powinien być przetłumaczony na polski jako „kraje nordyckie”, ale ze względu na negatywne konotacje słowa „nordycki” (nadużywanego przez nazistów) wielu tłumaczy decyduje się na przekładanie go jako „kraje skandynawskie” lub po prostu „Północ”. Ponieważ w materiałach promocyjnych i recenzjach kryminały z tych krajów często nazywa się po prostu „skandynawskimi”, my także postanowiliśmy tak je tytułować.

O autorze

Miłośnik literatury pięknej uzależniony od koncertów i festiwali.
Chciałby robić tysiąc rzeczy na raz, jednak na drodze do spełnienia stoi jego największy wróg – czas.

Rocznik 94. Redaktor Xięgarni.pl, All in University, kiedyś związany z Valkirią Network. Student Zarządzania Kulturą i Mediami UJ.

Najbardziej lubi poznawać, rozmawiać i przebywać z ludźmi, którzy go inspirują.

  • Andrzej Kowalski

    Zabrakło mi w tym zestawieniu jednego nazwiska i trzech tytułów. Nazwisko? Mika Waltari. I jego trzy powieści o Fransie Palmu, sarkastycznym i pewnym siebie, trochę bezczelnym komisarzu helsińskiej policji, pozującym na erudytę. Nie znajdziemy w tych powieściach denata na każdej kolejnej stronie, hektolitrów krwi ani szaleńczych pościgów. Spotkamy za to utalentowanego detektywa, wyznającego zasadę: „Nie fantazjować! Wystarczą same fakty!” Krótko mówiąc, mamy do czynienia z klasyką gatunku, jak u Agathy Christie, Georgesa Simenona czy Conan Doyle’a. Trzymającą w napięciu do samego końca. Warto znać!

  • Marek Witbrot

    „Gdy pada hasło „skandynawskie kryminały”, jako pierwsze przychodzą na myśl szwedzkie, norweskie, a ostatnio, za sprawą naszego „polskiego Farera„, również te pochodzące z Wysp Owczych. Niewiele wiemy natomiast o fińskich dreszczowcach, gdyż[…]”

    Pewnie gdyż dlatego, że Finlandia to nie Skandynawia. Zresztą Islandia również.

    • Bardzo słuszna uwaga, ale nie bez powodu puściliśmy artykuł w takiej formie. Dodaliśmy komentarz odredakcyjny, by uniknąć dalszych niedomówień 🙂

wróć na górę