Jak czytać dobre poradniki?

w dziale Archiwum/Co słychać?/Newsy by

Nigdy nie byłam fanką poradników: sama koncepcja książki, która miałaby uczyć mnie, jak żyć, wywoływała moją nieufność, a nawet niechęć. To, że niektóre z nich naprawdę mogą być użyteczne, odkryłam dopiero niedługo przed trzydziestką. Teraz żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej.

Egzystencjalnych porad i sugestii wolałam zawsze szukać w dobrej beletrystyce, sięgając m.in. po klasyków literatury; poradniki przez długi czas traktowałam zbiorczo jak zbiory truizmów lub – w najlepszym wypadku – wypełnione kolorowymi zdjęciami paraksiążki, zawierające mądrości na temat perfekcyjnego makijażu lub uwodzenia kobiet. Wpadłam w pułapkę myślenia o tym rodzaju literatury jako o publikacjach masowo produkowanych przez celebrytów i domorosłych ekspertów. Kiedy wreszcie okazało się, że muszę szukać pomocy na półkach z poradnikami, okazało się, że mam sporo do nadrobienia.

Dziś po poradniki sięgam przede wszystkim w kontekście pracy zawodowej – przy optymalizacji działań, planowaniu dnia roboczego i zarządzania efektywnością. To dzięki nim udało mi się wyeliminować na dobre wiele złych nawyków, które – czego nie dostrzegałam – stały mi na drodze do większej wydajności.

Modele mentalne, czyli przewidywanie przyszłości

W promocji na Woblink.com

„Mądrzej, szybciej, lepiej” Charlesa Duhigga przyda się przede wszystkim menadżerom i wszystkim tym, którzy w życiu zawodowym pracują w zespołach, wspólnie rozwijając kolejne projekty. Duhigg zastanawia się, dlaczego jedne grupy są bardziej efektywne i pracują sprawniej, a inne tracą czas na konflikty, mają problemy z określeniem ról czy zamieniają się w stado popychane siłą do przodu przez despotycznego lidera. Odpowiedzi szuka zarówno na uczelniach wyższych, jak i w… siedzibie Google’a, który od lat szczyci się ponadprzeciętną wydajnością i jednocześnie wysokim poziomem zadowolenia pracowników.

Duhigg w przystępny sposób określa istotę tzw. modeli mentalnych, charakteryzuje wewnętrzną oraz zewnętrzną motywację i bada ich zależność względem zaangażowania w wykonywane działania; tłumaczy, na czym polega wewnętrzne poczucie kontroli i dlaczego jest ono tak ważne w procesie podejmowania decyzji.

„Mądrzej, szybciej, lepiej” w dużym stopniu skupia się na pracy zespołowej i określaniu rządzących nią norm. Autor podpowiada, co należy robić, aby członkowie grup roboczych czy naukowych zgodnie współpracowali i jak dobierać ich względem siebie na podstawie cech osobowości czy nawet poziomu inteligencji, aby praca przebiegała w dobrej, twórczej atmosferze. To cenne rady, zwłaszcza dla HR-owców i pracodawców – po tę publikację powinni sięgnąć szczególnie pracujący w branży kreatywnej oraz w korporacjach.

Teoria vs. praktyka

Życiowe przykłady przywołane przez autora sprawiają, że nietrudno przełożyć teorię na praktykę – proponowane przez Duhigga rozwiązania można z łatwością zastosować w innych dziedzinach życia oraz w zasadzie w każdym zawodzie. Postać pielęgniarki Darlene dobrze obrazuje zagadnienie skutecznego zarządzania swoją uwagą i tworzenia wspomnianych modeli mentalnych, które są według autora niczym innym jak… nawykiem przepowiadania przeszłości.

Ci, którzy nastawiają się przede wszystkim na poprawę własnej wydajności, także znajdą to w „Mądrzej, szybciej, lepiej” – Duhigg uczy, jak najlepiej określać i realizować zamierzone cele. Jak zastosować to w prawdziwym życiu? Na początek najlepiej chyba uwierzyć autorowi na słowo i pozwolić sobą pokierować. Nawet jeśli przedstawione tu rozwiązania nie okażą się idealne dla każdego czytelnika, to bez wątpienia każdy może skorzystać na zapoznaniu się z nimi i na próbie ich wdrożenia. Pozwoli to opracować własną strategię zarządzania czasem, uwagą i efektywnością w taki sposób, żeby osiągać jak najlepsze efekty w optymalnym czasie i – co najważniejsze – bez uczucia zniechęcenia czy przymusu.

Uzależnienia i nawyki

W promocji na Woblink.com

O ile „Mądrzej, szybciej, lepiej” radzi kompleksowo, jak rozwijać własną i zespołową wydajność, zarządzać uwagą, przyswajać i przetwarzać informacje oraz jak sprawnie podejmować decyzje, o tyle „Siła nawyku” tego samego autora traktuje o – nomen omen – wyrabianiu dobrych nawyków i walce z tymi złymi. Sprawnie i przystępnie napisana, zawiera ogrom naukowych danych z zakresu m.in. psychologii i psychiatrii. Duhigg znowu sięga po zaskakujące przykłady z różnych sytuacji i środowisk, żeby udowodnić istnienie powtarzających się schematów: to właśnie one przesądzają o sukcesach lub porażkach, realizacjach celów lub ich porzucaniu.

Chociaż w „Sile nawyku” pojawia się sporo medycznych terminów, Duhigg zadbał o to, żeby zilustrować je przykładami z codziennego życia. To ważne: ostatecznie próbuje on przekazać czytelnikowi wiedzę na temat pamięci i jej funkcji w złożonym procesie uczenia się, wyjaśnia istotę uzależnień i tłumaczy, na czym polega odwyk – wszystko po to, żeby te kategorie przenieść na grunt swojej koncepcji wyrabiania nawyków.

Czy warto czytać poradniki?

Z uwagi na tę teoretyczną wiedzę i liczne przykłady „Siła nawyku” przyda się nie tylko tym, którzy chcą pracować nad swoimi codziennymi zwyczajami i skuteczniej zarządzać swoim czasem, ale także przedsiębiorcom, którzy pragną podnieść wydajność swoich firm dzięki wprowadzeniu niewielkich czasami zmian. Na lekturze skorzystają bez wątpienia także ci, których interesuje istota nałogu i którzy w przystępnej, syntetycznej formie chcą dowiedzieć się więcej np. o terapii metodą Dwunastu Kroków, stosowanej w grupach AA.

Gdyby ktoś zapytał mnie jeszcze rok temu, czy warto czytać poradniki, pewnie parsknęłabym tylko śmiechem. Dziś mogę powiedzieć, że warto uczyć się na cudzych błędach. Może okazać się, że dzięki zastosowaniu kilku konkretnych porad metodycznie da się wyeliminować z codziennego życia spędzające sen z powiek problemy. Mnie poradniki pomogły uporać się z chaosem w życiu zawodowym i ułatwiły zarządzanie listą codziennych zadań. Być może Wam też pomogą pracować mądrzej, szybciej i lepiej?

Za książki w e-bookowym wydaniu dziękuję księgarni internetowej Woblink.com.

Magdalena „Tattwa” Stępień

Magdalena „tattwa” Stępień – blogerka, copywriterka, PR-owiec i jednoosobowa loża szyderców. Zawodowo związana z branżą reklamową, w sieci pisze przede wszystkim o kulturze, nie stroni jednak także od problematyki społecznej. Przyznaje się do bycia megalomanką, grafomanką i mizantropem, ale czuje się z tym wybornie i nie planuje niczego zmieniać. Za dużo i jednocześnie za mało czyta, ponoć bardzo ładnie pisze, fatalnie tańczy. Lubi arbuzy, koty i Modern Talking.

wróć na górę
#!