Estetyka książki elektronicznej cz. III. Czego papier nie zniesie, czyli nowe możliwości dla książki

w dziale Archiwum/Czytelnik XXI wieku/Jak czytać? by

Księgarnia przypominała raczej elektronowe laboratorium. Książki to były kryształki z utrwaloną treścią. Czytać można je było za pomocą optonu. Był nawet podobny do książki, ale o jednej, jedynej stronicy między okładkami. Za dotknięciem pojawiały się na niej kolejne karty tekstu. Ale optonów mało używano, jak mi powiedział robot-sprzedawca. Publiczność wolała lektony – czytały głośno, można je było nastawiać na dowolny rodzaj głosu, tempo i modulację. Tylko naukowe publikacje o bardzo małym zasięgu drukowano jeszcze na plastyku imitującym papier.

Stanisław Lem, Powrót z gwiazd (1961)

Książka elektroniczna na razie zupełnie nie zapowiada wyparcia drukowanej, jednak nowe formy książki już od wielu lat zaprzątały umysły futurologów takich jak Stanisław Lem. W poprzednim artykule mówiłam o przekładzie „języka druku” na „język ekranu”, który następuje w procesie konwersji, czego efektem jest właśnie fenomen intrygująco podobny do tego z powyższego cytatu. Konwersja opiera się jednak na wydaniu drukowanym, odzwierciedla elementy książki wypracowane przez setki lat historii jej papierowej wersji, takie jak marginesy, przypisy czy interlinia. Przystosowanie książki do potrzeb czytników e-booków jest już natomiast taką ingerencją w jej formę, że czyni plik niezdatnym do druku – dlatego też dla takiej „nowej” książki używamy osobnego terminu: e-book. W tym artykule przyjrzymy się bliżej tym nowym elementom książek elektronicznych, które nie mogą zaistnieć na papierze, a jedynie na ekranie – czytnika, komputera czy urządzenia mobilnego.

  1. Hipertekst

Hiperłącza są dobrze znane zarówno użytkownikom przeglądarek internetowych, jak i e-booków – po kliknięciu przenoszą do innego dokumentu lub miejsca w dokumencie. Ich najprostszym zastosowaniem są linki do stron internetowych. W książkach elektronicznych użycie hiperłączy jest możliwe dzięki znacznikom HTML – tak wyglądałby uproszczony kod z działającym linkiem:

Najbardziej praktycznym i rozpowszechnionym zastosowaniem hiperłączy w e-bookach są interaktywne przypisy oraz spis treści. Przypisy bywają problemem w książkach papierowych – wymagają osobnego miejsca na stronie, sprawiają problemy, gdy są na końcu rozdziału lub książki… Gdy jest ich za dużo – „kradną” książkę (czytelnicy wydań z Biblioteki Narodowej wiedzą, o czym mówię). Gdy jest ich mało – trzeba specjalnie dla nich przeprojektowywać książkę, mimo że pojawiają się w niej kilka razy. W e-booku zaś przypis może znajdować się w dowolnym miejscu, bo dzięki hiperłączom czytelnik nie musi mozolnie scrollować książki np. do końca rozdziału – klika tylko na odnośnik, a po przeczytaniu przypisu może przenieść się z powrotem do treści. W kodzie e-booka (w uproszczonej, schematycznej wersji) wygląda to następująco:

Tego typu odnośniki „linkują” do siebie nawzajem, umożliwiając płynną lekturę. Ich przygotowanie podczas konwersji bywa jednak dość czasochłonne i pracochłonne, dlatego książki z bardzo dużą liczbą przypisów często nie są w ogóle konwertowane i jeżeli zostają udostępnione online, to raczej w formie PDF-a. Książka elektroniczna to jednak moim zdaniem doskonała forma dla publikacji naukowych, szczególnie na potrzeby studentów i uczelni wyższych. Nakłady wydań elektronicznych zazwyczaj nie kończą się, a zatem studenci nie byliby skazani na „kserówki” niedostępnych nigdzie publikacji i mogliby je swobodnie czytać na swoich czytnikach i urządzeniach mobilnych. Ponadto koszty wyprodukowania takiej publikacji są o wiele niższe niż przygotowanie druku (włączając w to dystrybucję i magazynowanie) – to z kolei mogłoby rozwiązać wiele problemów w związku z finansowaniem druku np. rozpraw doktorskich, czasopism naukowych… Poza tym bibliografia coraz częściej opiera się na źródłach internetowych – a hiperłącze rozwiązuje problem z estetyką „obcego elementu” w postaci adresu łącza na papierze. Olbrzymią zaletą jest również możliwość wyszukiwania w książce danego słowa – dzięki temu w e-booku nie ma potrzeby sporządzania indeksów słów i osób. Niestety, status książki elektronicznej pozostaje w dalszym ciągu podrzędny względem papieru. Możliwości jednak są – wystarczy tylko wyciągnąć po nie rękę.

Przykład udźwiękowionej książki multimedialnej. Do kupienia na Woblink.com
  1. Dźwięk

Istnieje już osobny rodzaj książek dźwiękowych – audiobook, jednak dodanie dźwięku do książki elektronicznej jest stosunkowo proste i może zdecydowanie podnieść atrakcyjność np. podręcznika do nauki języków obcych lub książeczki dla dzieci. Problemem w przypadku takich książek jest niestety nośnik – starsze czytniki nie poradzą sobie z tego typu publikacjami, zaś otwieranie kolorowej książeczki dla dzieci na z zasady czarno-białym czytniku mija się z celem. Na Woblinku publikacje z dźwiękiem mają status multimedialnych i mogą być otwierane tylko w naszej aplikacji mobilnej. Ich format to EPUB3, który opiera się na technologii HTML5, CSS3 i JavaScript. Obecnie do ich odczytywania najlepiej służą tablety, stąd też potrzeba ograniczenia ich odczytu do przeznaczonej na urządzenia mobilne aplikacji.

 

  1. Pozostałe multimedia
Przykład rozbudowanej książki multimedialnej. Do kupienia na Woblink.com

Do EPUB-a 3 oprócz dźwięku dołączyć można także filmy, animacje, interaktywne formularze i wiele innych elementów, na które pozwala JavaScript i CSS3. Technologia EPUB3 oferuje bardzo wiele możliwości dla poprawienia estetyki e-booków, między innymi format wielokolumnowy, format o zamkniętym układzie (tzw. fixed layout) i osadzanie wielu fontów, jednak w dalszym ciągu jest zbyt zaawansowana względem urządzeń większości czytelników. Sam standard EPUB istnieje zaledwie od 10 lat, lecz jego rozwój w dalszym ciągu jest blokowany przez rywalizację największych „graczy” na rynku – firmę Amazon, która zamiast EPUB3 forsuje własny format KF8, oraz Apple, ze swoją aplikacją do tworzenia interaktywnych e-booków iBooks Author. Multimedialny EPUB3 to zatem bardziej urozmaicenie dotychczasowej formy niż kolejna rewolucja, która mogłaby nadać nowy kierunek rozwojowi książki. W przypadku niektórych publikacji elementy multimedialne są jednak jak najbardziej uzasadnione i dalszy rozwój dziedziny e-booków (urządzeń, platform dystrybucyjnych, procesu wydawniczego) powinien to uwzględniać.

  1. Książki w formie aplikacji

Osobną furtką dla rozwoju książki elektronicznej są książki w formie aplikacji. Ta forma jest największym odejściem od historycznego wyglądu publikacji, ponieważ jej lektura jest mniej linearna, bardziej skupiona na tym, co wokół liter, a nie na samym tekście. Patrząc z perspektywy czytelnika prozy, elementy interaktywne w takiej aplikacji odwracają uwagę od treści, technologia ta ma jednak doskonałe zastosowanie w przypadku książek dla dzieci. Nie ma ograniczenia kolorystycznego jak w przypadku (nadal) czarno-białych czytników e-ink, dziecko może bawić się książką niczym aplikacją za sprawą pełnej interaktywności, tekst może być automatycznie czytany, ilustracje „ożywają” itd. Pytanie tylko, czy to nadal jest książka… Problemy definicyjne są w dzisiejszym momencie rozwoju szczególnie ważne.

Książka papierowa ma swoje możliwości i ograniczenia, a książka elektroniczna swoje. Coraz częściej jednak wydawnictwa świadome są szans i potrzeb, jakie pojawiły się wraz z rozwojem rynku książki elektronicznej, i uwzględniają je w swoich książkach. Może się wydawać, że wraz z rozwojem technologicznym książki będą niczym z „Powrotu z gwiazd” Stanisława Lema: grającymi kartkami, bez liter. Im głębiej wchodzimy w temat nowych możliwości dla książki elektronicznej, tym większa jest potrzeba oddzielenia książki od „książki”; tym trudniej jest ustalać ramy nowych i starych pojęć. W ostatnim odcinku cyklu do odpowiedzi przybliżą nas być może artystyczne eksperymenty badające i poszerzające granice oraz przykłady zastosowań nowych możliwości technologicznych dla rozwoju nie tylko formy książki, lecz w ogóle literatury.

Aleksandra Pieńkosz

O Autorce

Koordynatorka działu konwersji Woblink.com. Absolwentka edytorstwa UJ. Zajmuje się wykorzystaniem nowych technologii w sztuce i literaturze. Założycielka inicjatywy Glitch art is dead, w ramach której organizuje międzynarodowe wystawy glitch artu. W 2016 roku zaprojektowała i wydała elektronicznego artbooka o sztuce glitchu. Jej prace prezentowane i publikowane były w Polsce, Australii, Niemczech i Chorwacji.

wróć na górę